Stan wyjątkowy to "adekwatne" działanie? Prawniczka: Ustawa mówi wprost. Nie przekonały mnie tłumaczenia ministra

Szef MSWiA Mariusz Kamiński stwierdził, że wprowadzenie stanu wyjątkowego w 183 miejscowościach to działanie "adekwatne do sytuacji" i "proporcjonalne". Z tym jednak nie zgodziła się prawniczka dr Jowanka Jakubek-Lalik. - Ustawa mówi wprost, że stan wyjątkowy wprowadzamy wtedy, kiedy jest szczególne zagrożenie (...), które nie może być usunięte poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych - wyjaśniała w TOK FM.
Zobacz wideo

W 183 miejscowościach niedaleko polsko-białoruskiej granicy wprowadzono stan wyjątkowy. Oznacza to szereg ograniczeń, w tym zakaz przebywania na tym terenie osób, które nie zostały wymienione w rozporządzeniu - również dziennikarzy. Poza tym zakazano nagrywania i fotografowania obiektów granicznych, ograniczony zostanie też dostęp do informacji publicznej. Szef MSWiA Mariusz Kamiński ocenił, że to działania "adekwatne do sytuacji", co jednak nie przekonało dr Jowanki Jakubek-Lalik, prawniczki z WPiA UW. 

- Nie przekonały mnie tłumaczenia ministra Kamińskiego, nie przekonał mnie także komunikat prezydenta RP na temat tego, na ile proporcjonalne są ograniczenia, które mają być wprowadzone tym rozporządzeniem - przyznała w TOK FM. - Wprowadzenie stanu wyjątkowego to jest bardzo silny środek, daje szereg uprawnień organom władzy, przede wszystkim organom porządkowym, także bardzo mocno ingeruje w prawa i wolności obywatelskie - zauważała. 

Jak zaznaczała gościni TOK FM, wprowadzenie stanu wyjątkowego powinny poprzedzić inne działania. - Ustawa o stanie wyjątkowym mówi wprost, że stan wyjątkowy wprowadzamy wtedy, kiedy jest szczególne zagrożenie konstytucyjnego ustroju, bezpieczeństwa obywateli, porządku publicznego, które nie może być usunięte poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych - wyjaśniała prawniczka. - Nie zostałam przekonana, że użycie tych zwykłych środków konstytucyjnych nie jest w stanie tego kryzysu rozwiązać na tym etapie - dodała. 

- Pamiętajmy, że oprócz tego, że rozporządzenie wchodzi w życie od dnia ogłoszenia, to instancją kontrolującą jest Sejm i prezydent ma obowiązek przedstawić Sejmowi to rozporządzenie w ciągu 48 godzin od jego podpisania. Sejm może takie rozporządzenie uchylić - zauważała. - Sejm powinien kontrolować działania władzy wykonawczej, a w tym momencie mamy działanie władzy wykonawczej, czyli Rady Ministrów wspólnie z prezydentem, (...) więc Sejm jako władza ustawodawcza powinien funkcję kontrolną sprawować. Zweryfikować, przedyskutować, zobaczyć, na ile trafna jest ta decyzja - zaznaczała. 

- Jestem przepełniona wątpliwościami, na ile to usuwanie dziennikarzy jest zasadne, jest uzasadnione problematyką bezpieczeństwa - przyznała prawniczka. I ostrzegała, że stan wyjątkowy może nie skończyć się po 30 dniach. - Wprowadzono go na razie na 30 dni, jest możliwość przedłużenia na kolejne 60 dni, ale przy udziale Sejmu. Nie chcę podpowiadać, jak można by tę sprawę rozwiązać bez udziału Sejmu - stwierdziła na koniec. 

Przypomnijmy, w czwartek prezydent Andrzej Duda podjął decyzję o wydaniu rozporządzenia o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w przygranicznym pasie z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego. Pas ten obejmie 183 miejscowości bezpośrednio przylegające do granicy. O wprowadzenie stanu wyjątkowego na okres 30 dni w przygranicznym pasie z Białorusią wystąpiła Rada Ministrów na wniosek MSWiA. Na miejscu obecny jest reporter Radia TOK FM Tomasz Fenske, który już kilka minut po podpisaniu rozporządzenia przez prezydenta został poinformowany, że obowiązuje zakaz wjazdu do Usnarza Górnego.

DOSTĘP PREMIUM