Usnarz Górny. Aktywiści i dziennikarze opuścili teren, na którym wprowadzono stan wyjątkowy

Aktywiści w Usnarzu Górnym dostosowali się do poleceń władz i opuścili teren - poinformował reporter TOK FM Thomas Orchowski. Zgodnie z rozporządzeniem, na opuszczenie trzykilometrowego pasa przygranicznego mieli czas do północy. Z okolic Usnarza wyjechali również dziennikarze.
Zobacz wideo

W okolicy Usnarza Górnego pomagający migrantom aktywiści, m.in. z Fundacji Ocalenie, kilkanaście dni temu rozstawili swoje namioty i kuchnię polową. Przez ten czas próbowali dotrzeć do koczujących na granicy migrantów z jedzeniem i lekami, interweniowali również w innych miejscach, do których docierali migranci. Po ogłoszeniu stanu wyjątkowego na tamtym obszarze zostało kilkunastu aktywistów, którzy w czwartek po południu zwijali namioty i zabierali jedzenie, którego nie udało się przekazać migrantom. - Aktywiści wciąż nie wiedzą, co zrobią dalej - czy wyjadą, czy będą obserwować sytuację spoza terenu, na którym obowiązuje stan wyjątkowy - informował reporter TOK FM Thomas Orchowski

Żołnierze nie chcieli powiedzieć naszemu reporterowi, czy po północy wypchnęliby aktywistów siłą. Jednak takie obawy pojawiły się w obozowisku wolontariuszy, dlatego - jak sami stwierdzili - nie chcąc robić politycznej manifestacji, zdecydowali się opuścić teren. Z Usnarza wyjeżdżali również dziennikarze. 

Nad ranem nasz reporter poinformował, że wszyscy aktywiści opuścili Usnarz. - Chcemy działać zgodnie z prawem - tłumaczyła rzeczniczka Fundacji Ocalenie Kalina Czwarnóg. Z kolei jedna z aktywistek opowiadała o "nadziei Afgańczyków", którą codziennie widzieli wolontariusze. - Gdy patrzyliśmy na nich przez lornetki, tak naprawdę 24 godziny na dobę, monitorując, co robi cały czas Straż Graniczna, tej ochrony już nie będą mieli - mówiła. 

Obecnie do Afgańczyków nie dopuszcza się też lekarzy, mimo że dwie osoby mają być w ciężkim stanie.

"Nie przestaniemy walczyć"

Piotr Bystrianin z Fundacji Ocalenie już wcześniej zapewniał, że jeżeli aktywiści zostaną wezwani do tego, aby opuścić teren, i będą do tego podstawy prawne, to do takiego polecenia się dostosują. Zapowiadał przy tym, że będą "tak blisko ludzi, którzy potrzebują pomocy, jak to tylko możliwe". W czwartkowym wpisie Ocalenie nazywa decyzję polskich władz "podłą" i "haniebną". "Musieliśmy znaleźć słowa, żeby powiedzieć osobom, o które walczymy, że dziś musimy je opuścić. Powiedzieliśmy też, że nie przestaniemy o nie walczyć. Bo nie przestaniemy" - czytamy. 

Z kolei szef MSWiA Mariusz Kamiński poinformował, że w miejscowościach objętych stanem wyjątkowym montowane są tablice informacyjne. Wcześniej o szczegółach ograniczeń wprowadzonych w 183 miejscowościach mówił podczas czwartkowej konferencji prasowej wiceszef MSWiA Maciej Wąsik. 

Jak informował Wąsik, zakazane zostało utrwalanie, nagrywanie i fotografowanie obiektów obejmujących infrastrukturę graniczną, w tym również wizerunku funkcjonariuszy Straży Granicznej, policji i żołnierzy. Poza tym wprowadzono zakaz przebywania na obszarze objętym stanem wyjątkowym przez całą dobę. Jak precyzował Wąsik, wyjątkiem są m.in. stali mieszkańcy, osoby zapewniające obsługę urzędów administracji publicznej, wykonujące na stałe działalność gospodarczą na tym obszarze, rodziny mieszkańców, służby ratownicze i medyczne, osoby uczestniczące w praktykach kultu religijnego, chrzcinach, ślubach, weselach czy pogrzebach.

Wiceminister zaznaczył, że w innych sytuacjach "zawsze właściwy miejscowo komendant placówki Straży Granicznej będzie mógł wydać pozwolenie na wjazd na teren, gdzie będzie obowiązywał stan wyjątkowy". - Rozporządzenie wprowadzi obowiązek opuszczenia tego terenu przez pozostałe osoby (...) do godziny 24 - poinformował.  

DOSTĘP PREMIUM