Kwaśniewski: Z obecną wiedzą nie podpisałbym wniosku o wprowadzenie stanu wyjątkowego

Aleksander Kwaśniewski przyznał w TOK FM, że na miejscu Andrzeja Dudy nie podpisałby rozporządzenia o stanie wyjątkowym. - Do tej pory wszystko, co słyszałem, to nie jest uzasadnienie - ocenił były prezydent. Sugerował też, co powinien zrobić premier, aby uratować miliardy z unijnej kasy. - Sprawa jest niezwykle poważna - podkreślił Kwaśniewski.
Zobacz wideo

Andrzej Duda podpisał wczoraj (2 września) rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w 183 miejscowościach na terenie województw lubelskiego i podlaskiego. Decyzję prezydenta ogłosił nie on sam, ale jego rzecznik na krótkim briefingu. Błażej Spychalski zapewniał, że wniosek był w ostatnich dniach "wnikliwie analizowany" przez prezydenta, także w gronie doradców.

Ale zdaniem byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego jest za mało informacji, aby podjąć decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego.  - Do tej pory wszystko, co słyszałem, przede wszystkim ust ministra spraw wewnętrznych, to nie jest uzasadnienie. Gdyby przedstawiono mi jakieś dane wywiadowcze mówiące o ogromnym zagrożeniu ze strony przygotowywanych prowokacji przez stronę białoruską czy w ramach ćwiczeń Zapad, to oczywiście taka decyzja może miałaby sens - mówił w Poranku Radia TOK FM. - Przy tej wiedzy, którą mam, nie podpisałbym tego rozporządzenia - dodał. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jak ocenił były prezydent, wprowadzenie stanu wyjątkowego, to przede wszystkim "bariera dla przepływu informacji", na temat tego, co dzieje się na granicy z Białorusią. 

"Kaczyński to nie Jaruzelski"

Kwaśniewski mówił też, że styl rządów Prawa i Sprawiedliwości doprowadził do tego, że w Polsce wprowadza się "nie dyktaturę, tylko dyktaturki", "nie stany, tylko staniki".  - To jest wszystko nie do końca poważne, ale groźne - podkreślił.

Zasugerował, że mimo zakazu pracy dziennikarzy w strefie przygranicznej może się okazać, iż będziemy mieli niezależne relacje z tego, co się tam dzieje. - Mogę się założyć z panem, może nie o dużą sumę, że media będą obecne w strefie stanu wyjątkowego, że ta władza nie jest w stanie na takim długim pasie zapewnić całkowicie odizolowania tych terenów od ludzi - proponował prowadzącemu audycję Jackowi Żakowskiemu. 

- Ale czy taki "stanik wyjątkowy" jest prototypem "staniku wyjątkowego" w skali kraju? Czy to jest przygotowanie do czegoś większego? - dopytywał dziennikarz.

- Może w głowach niektórych szalonych polityków PiS-u jest takie myślenie, że przećwiczmy, może to się przyda. Wszystkie stany nadzwyczajne powodują, że procedury demokratyczne są zamrożone, ale do tego musi być poważny powód. Przez 30 parę lat takiego powodu nie było - odparł Kwaśniewski. - Ta władza nie zdecydowała się skorzystać z konstytucji i prawa wprowadzenia stanu klęski żywiołowej w okresie szczytu pandemii. Mimo wszystko Jarosław Kaczyński to nie jest Wojciech Jaruzelski, nie dysponuje takimi instrumentami - ocenił były prezydent.

Kwaśniewski ma radę dla premiera Morawieckiego

Aleksander Kwaśniewski komentował też sprawę unijnych pieniędzy, które cały czas nie popłynęły do Polski, bo Komisja Europejska nadal nie zaakceptowała Krajowego Planu Odbudowy. - Myślę, że sprawa jest niezwykle poważna i doszliśmy do momentu, w którym trzeba jasno powiedzieć, że Komisja Europejska może się nie chcieć cofnąć - ostrzegł rozmówca Jacka Żakowskiego.

Zdaniem byłego prezydenta kluczowa jest obecnie sprawa wniosku premiera Morawieckiego do Trybunału Konstytucyjnego, którym kieruje Julia Przyłębska. Przypomnijmy, że chodzi o wyższości prawa krajowego nad prawem unijnym. - To nie jest kwestia skierowana (do TK) przez kogoś bez znaczenia. Jeżeli premier rządu kieruje zapytania, które w istocie mają doprowadzić do tego, żeby trybunał uznał wyższość prawa krajowego nad europejskim, co jest ewidentnie w niezgodzie z traktatami unijnymi, to jesteśmy w stanie konfliktu. I to takiego politycznie na najwyższym poziomie - uważa Kwaśniewski.

- Premier, jeżeli chce uratować pieniądze dla "Polskiego Ładu", powinien po prostu wycofać swój wniosek z TK. To by zdjęło przynajmniej jeden z trudnych tematów - podpowiedział gość TOK FM. - Dla niego, jak rozumiem, dzisiaj priorytetem jest "Polski Ład", z którym jeździ jak z dobrą nowiną po całym kraju, to ma być ten wehikuł, który doprowadzi Zjednoczoną Prawicę do wygranych wyborów. A bez tych miliardów złotych będzie to nie do osiągnięcia - uważa były prezydent.

DOSTĘP PREMIUM