"Rokowania są bardzo złe. Wstępne objawy śmierci mózgu". Lekarze o stanie 6-letniego Afgańczyka

- Stan zdrowia i stan neurologiczny sześcioletniego pacjenta nie uległ zmianie. W chwili obecnej prowadzone są procedury mające na celu potwierdzenie lub wykluczenie śmierci mózgu - poinformowała doktor Elżbieta Pietraszek z Centrum Zdrowia Dziecka. Lekarze przekazali, że rokowania są bardzo złe.
Zobacz wideo

Wczoraj lekarze Centrum Zdrowia Dziecka poinformowali, że nie udało się uratować młodszego z braci. U pięciolatka potwierdzono śmierć mózgu, po czym stwierdzono zgon. Lekarze informowali też, że stan sześcioletniego chłopca jest bardzo zły. Choć przeszczepiona wątroba pracowała prawidłowo, to jednak narastały objawy ciężkiego uszkodzenia centralnego układu nerwowego

- Stan zdrowia i stan neurologiczny sześcioletniego pacjenta nie uległ zmianie. W chwili obecnej prowadzone są procedury mające na celu potwierdzenie lub wykluczenie śmierci mózgu - przekazała doktor Elżbieta Pietraszek. Jak dodała, rokowania co do przeżycia chłopca są bardzo złe, a procedury mają zakończyć się jeszcze dzisiaj. - Stwierdzone są objawy wstępne śmierci mózgu - przekazała. 

Lekarze przyznali, że przypadek 6-latka był "na granicy kwalifikacji" do przeszczepu, jednak mimo wszystko postanowiono, aby dać mu szansę. - Pacjent jest mechanicznie wentylowany, ma wspomaganie układu krążenia, ma leczenie nerko i wątrobo-zastępcze, plus szereg leków, które dodatkowo mają wesprzeć organizm. To leczenie będzie kontynuowane do ostatecznego potwierdzenia nieodwracalnego uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego - zapewnili lekarze CZD. 

- Największą tragedią w zatruciu muchomorem sromotnikowym jest to, że do zatrucia organizmu dochodzi, zanim wystąpią objawy. My, lecząc pacjentów, mamy tak naprawdę bardzo małe okno czasowe i bardzo niewielkie szanse, żeby zdążyć - mówiła dr Pietraszek. - Zanim wystąpią objawy ze strony przewodu pokarmowego, takie jak wymioty czy biegunka, to toksyna krąży w organizmie i czyni spustoszenie. My już nie mamy możliwości jej stamtąd usunąć, możemy tylko walczyć z wtórnymi objawami zatrucia - wyjaśniła. 

Afgańska rodzina zatruła się grzybami

Przypomnijmy, w poniedziałek portal OKO.press informował o zatruciu się grzybami przez afgańską rodzinę, która kilka dni wcześniej została ewakuowana z Kabulu. Zamieszkali w ośrodku dla cudzoziemców w Dębaku pod Warszawą. Dzieci wraz z rodziną przebywali tam od 23 sierpnia w ośrodku, a w dniu 24 sierpnia spożywali trujące grzyby.

Do Centrum Zdrowia Dziecka trafiło troje dzieci: dwaj chłopcy w wieku 5 i 6 lat oraz 17-letnia dziewczyna. Afganka została już wypisana do domu. 

Lekarze informowali, że stan chłopców od początku był krytyczny. Młodszy został zdyskwalifikowany do zabiegu przeszczepu wątroby. Starszy (6-latek) miał ten zabieg we wtorek. Już wczoraj (środa) szef resortu zdrowia Adam Niedzielski mówił, aby za chłopca "mocno trzymać kciuki", bo rokowania nie są dobre. 

DOSTĘP PREMIUM