Ponad połowa Polaków pozytywnie o polityce rządu ws. sytuacji na granicy polsko-białoruskiej [SONDAŻ]

51 proc. badanych dobrze oceniło działania rządu w sprawie sytuacji na granicy polsko-białoruskiej - wynika z sondażu IBRiS dla Onetu. Równocześnie 64,5 proc. z nich krytycznie odniosło się do działań opozycji w tej kwestii.
Zobacz wideo

51 proc. ankietowanych dobrze oceniło działania rządu w sprawie sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, przy czym 18,3 proc. odpowiedziało, że "zdecydowanie dobrze", zaś 32,7 proc. "raczej dobrze". Przeciwnego zdania było 41 proc. z nich, z czego 14,7 proc. odpowiedziało, że "zdecydowanie źle", zaś 26,5 proc., że "raczej źle".

Respondenci zostali też zapytani o to, czy ich zdaniem kryzys na granicy może jeszcze bardziej eskalować i czy na granicy pojawi się więcej migrantów. 37,5 proc. ankietowanych odpowiedziało, że "zdecydowanie tak", a 37,5 proc., że "tak". Niewiele ponad 11 proc. uważa, że kryzys nie będzie narastał.

Lekko ponad 20 proc. respondentów dobrze ocenia działania opozycji w kwestii sytuacji na granicy. Przeciwnego zdania jest 64,5 proc. badanych. Z kolei ponad 83 proc. respondentów negatywnie odniosło się do akcji przecinania drutu kolczastego na granicy.

Sondaż został przeprowadzony przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS 1 września na grupie 1100 osób w całej Polsce metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI).

Stan wyjątkowy na pograniczu polsko-białoruskim

Przypomnijmy, w czwartek prezydent Andrzej Duda wydał rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w przygranicznym pasie z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego. Rozporządzenie zostało już opublikowane w Dzienniku Ustaw i weszło w życie z dniem ogłoszenia. Pas obejmuje 183 miejscowości (115 w woj. podlaskim i 68 w woj. lubelskim).

O wprowadzenie stanu wyjątkowego na okres 30 dni wnioskował rząd w związku z sytuacją na granicy z Białorusią. W Usnarzu Górnym k. Krynek (Podlaskie) od trzech tygodni koczuje grupa imigrantów, która chce dostać się do Polski. Zdaniem rządu, te i inne osoby są przywożone na granicę przez służby białoruskiego reżimu, a akcja ma charakter "wojny hybrydowej".

Jak informował wiceszef MSWiA Maciej Wąsik, na terenach, gdzie wprowadzono stan wyjątkowy, zakazane zostało utrwalanie, nagrywanie i fotografowanie obiektów obejmujących infrastrukturę graniczną, w tym również wizerunku funkcjonariuszy Straży Granicznej, policji i żołnierzy. Poza tym wprowadzono zakaz przebywania na obszarze objętym stanem wyjątkowym przez całą dobę. Jak precyzował Wąsik, wyjątkiem są m.in. stali mieszkańcy, osoby zapewniające obsługę urzędów administracji publicznej, wykonujące na stałe działalność gospodarczą na tym obszarze, rodziny mieszkańców, służby ratownicze i medyczne, osoby uczestniczące w praktykach kultu religijnego, chrzcinach, ślubach, weselach czy pogrzebach.

Część prawników czy polityków opozycji przekonuje jednak, że rządzący wprowadzają stan wyjątkowy, by "odciąć" opinię publiczną od informacji dotyczących wydarzeń na granicy, m.in. związanych z uchodźcami w Usnarzu. Grupa cudzoziemców koczuje tam od ponad trzech tygodni. Chcą się przedostać do Polski, czemu zapobiega straż graniczna, którą wspiera policja i wojsko. Mundurowi odgrodzili też obszar kilkuset metrów od granicy. Wolontariusze próbują się komunikować z cudzoziemcami za pomocą megafonu.

DOSTĘP PREMIUM