"Groźba nałożenia kar na Polskę jest bardzo realna. Każdy poniesie tego konsekwencje"

Według Ewy Ivanovej z "Gazety Wyborczej" to, że Komisja Europejska wystąpi z wnioskiem o nałożenie kar na Polskę "było oczywiste już wtedy, kiedy rząd w dość niegrzecznym tonie odpowiedział na stanowisko w sprawie realizacji orzeczeń TSUE". - Groźba nałożenia kar na Polskę jest bardzo realna i jeśli do tego dojdzie każdy obywatel będzie ponosił konsekwencje - mówiła w TOK FM dziennikarka.
Zobacz wideo

Komisja Europejska zwróciła się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o nałożenie kar finansowych na Polskę. Chodzi o działania Izby Dyscyplinarnej SN. 14 lipca Polska została zobowiązana przez TSUE do "natychmiastowego zawieszenia" stosowania przepisów krajowych odnoszących do uprawnień tej izby. Według KE Polska nie podjęła niezbędnych środków w celu wdrożenia wyroku Trybunału. 

Jakie jest prawdopodobieństwo nałożenia kar na nasz kraj i jak wysokie one mogą być? Jak mówiła w TOK FM Ewa Ivanova z "Gazety Wyborczej", wszystko zależy od Trybunału Sprawiedliwości UE, który będzie teraz "bacznie przyglądał się temu, co dzieje się w Polsce, podobnie jak Komisja Europejska". - Myślę, że te kary mogą być na tyle znaczące, żeby rząd wdrożył jednak wyroki, które zapadły - wskazała dziennikarka.

Według Ivanovej to, że Komisja Europejska wystąpi z takim wnioskiem do TSUE "było oczywiste już wtedy, kiedy polski rząd w dość niegrzecznym tonie odpowiedział na stanowisko Komisji w sprawie realizacji orzeczeń lipcowych". Chodzi o stanowisko rządu z połowy sierpnia, w którym podano, że Polska będzie kontynuowała reformy wymiaru sprawiedliwości, także w obszarach odpowiedzialności sędziów i poinformowano o planach likwidacji tej izby w obecnej postaci.

Ivanowa wspominała, że rząd wówczas "rozkładał bezradnie ręce, że właściwie nic nie jest w stanie poradzić na działanie Izby Dyscyplinarnej", że to kompetencja Sądu Najwyższego i nie może wpływać na jego poczynania.

- Z drugiej strony podejmowano pewne działania, które miały markować jakieś ruchy ze strony Polski. Mam na myśli zarządzenia I prezes SN, które nie wstrzymywały działań Izby Dyscyplinarnej, tylko trochę je wstrzymywały. I nie prowadziły do najważniejszego celu, jakim jest zniwelowanie dotychczasowym skutków wadliwych rozstrzygnięć tego organu, który nie ma prawa orzekać, bo nie jest niezależny - mówiła dziennikarka "GW".

- Myślę, że ta odpowiedź [rządu] wręcz prowokowała do ruchów Komisję Europejską, była wyraźnie konfrontacyjna. I myślę, że rząd polski zdawał sobie sprawę, iż innej odpowiedzi ze strony Komisji po takiej wymowie korespondencji nie będzie - komentowała Ivanova.

Zdaniem dziennikarki "groźba nałożenia kar na Polskę jest bardzo realna" i jeśli do niej dojdzie - "każdy obywatel będzie ponosił tego konsekwencje". - Myślę też, że polscy obywatele są w takim momencie, że muszą sobie zdawać sprawę z konsekwencji, do jakich doprowadziły nas rządy PiS w wymiarze sprawiedliwości. Grożą nam kolosalne kary, za które my podatnicy będziemy płacić. Ale też mamy totalną destabilizację i chaos w wymiarze sprawiedliwości - skwitowała rozmówczyni Wojciecha Muzala. 

Dopytywana, co się teraz z Izbą Dyscyplinarną w ogóle dzieje - oceniła, że jest to "organ funkcjonujący jak taki pociąg, którym nikt nie kieruje, który nie ma maszynisty i właściwie jest na dobrej drodze, żeby się wykoleić". - Jest jasne, że po lipcowych orzeczeniach TSUE ten organ nie powinien działać. Tymczasem część osób, które tam zasiadają podejmuje rozstrzygnięcia nawet w tak istotnych sprawach, jak kwestie immunitetu. Ale są też osoby które rezygnują świadomie z orzekania, jak chociażby Adam Roch, który daje do zrozumienia, że nie będzie brał udział w postępowaniach, bo chce szanować prawo krajowe i międzynarodowe - powiedziała Ivanova.

DOSTĘP PREMIUM