Straż Graniczna chce nielegalnie wydalić z Polski kolejną grupę migrantów? "Wyrzucili ich w środku nocy na zimo"

Funkcjonariusze Straży Granicznej "ujawniają" kolejne "próby nielegalnego przekroczenia granicy", a nasz reporter donosi, że wszystko wskazuje na to, iż pogranicznicy chcą "nielegalnie wydalić z Polski zatrzymaną w głębi kraju grupę migrantów z Afryki". I to nie koniec problemów na terenach objętych stanem wyjątkowym, bo straty liczą też przedsiębiorcy, którzy tam prowadzą swoje biznesy.
Zobacz wideo

Straż Graniczna informuje o kolejnych "ujawnionych próbach nielegalnego przekroczenia granicy". W środę rzeczniczka SG Anna Michalska podała, że minionej doby było 191 takich prób, a pogranicznicy "zatrzymali 36 nielegalnych imigrantów". Wśród nich było 18 obywateli Iraku, trzech obywateli Iranu, trzech obywateli Tadżykistanu i 12 osób, których tożsamość jest ustalana. - Pozostałe próby zostały udaremnione - poinformowała. 

Z kolei w poniedziałek Straż Graniczna podała, że zatrzymano "17 nielegalnych imigrantów", z czego dziewięciu z nich to obywatele Konga, czterech - Afganistanu, trzech - Iraku i jeden obywatel Kamerunu. Jak informował reporter TOK FM Jakub Medek, ta grupa nawiązała kontakt z aktywistami. Relacjonował, że noc z poniedziałku na wtorek grupa spędziła w placówce straży w Bobrownikach, gdzie odmówiono jej kontaktu z adwokatami. Potem osoby te wyrzucono w okolicach granicy, niedaleko wsi Kondratki. Grupa spędziła noc w opuszczonym domu, skąd telefonicznie kontaktowała się aktywistami. 

"Białorusini odpędzili ją od granicy strzałami, polscy funkcjonariusze nie pozwolili się poddać, tylko wywieźli właśnie do tego domu" - donosił Medek. "Co najmniej 10 z wymienionych poniżej osób, (9 z Konga i jedna z Kamerunu), zostało przez SG nielegalnie przetransportowanych na granicę, gdzie się wciąż błąkają" - dodawał. Jak stwierdził, Straż Graniczna może łatwo zaprzeczyć tym informacjom, bo wystarczy, że umożliwi kontakt z migrantami. 

- Nieprzyjmowanie wniosków o ochronę od ludzi, którzy deklarują taką potrzebę i wyrzucanie ich w środku nocy na zimno, bez jedzenia, bez picia, to są tortury - podkreślała w rozmowie z naszym reporterem Aleksandra Chrzanowska ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej.

Najpierw dwa lockdowny, teraz kolejna katastrofa

Z innymi problemami zmagają się przedsiębiorcy, którzy na terenie objętym stanem wyjątkowym prowadzą swoje biznesy. Szczególnie ucierpią ci z branży turystycznej. Do obietnic premiera, dotyczących rekompensat w wysokości do 65 proc. przychodów z ostatnich trzech miesięcy, podchodzą sceptycznie. Nasz reporter rozmawiał ze Sławomirem Droniem z Białowieży, który ma tam wypożyczalnię rowerów, pokoje i kawiarnię. Pod koniec września chciał też otworzyć pub.

- Ale dlaczego 65 proc.? Skąd w ogóle ta liczba? Czemu nie 100 proc.? Mamy jeden lockdown, drugi lockdown i teraz 65 proc. mamy dostać? - pytał Droń. 

Straty liczy też Bronisław Talkowski z Kruszynian, który podkreślał, że jak jak większość osób żyjących z turystyki w pograniczu, nie ma obowiązku prowadzenia dokładnej księgowości. Trudno więc będzie udokumentować mu przychód, a co za tym idzie dostać zapowiadaną rekompensatę.

DOSTĘP PREMIUM