Lider Agrounii nie chce polexitu. "Polityka słabych ludzi" - mówi o ostrej retoryce PiS wobec UE

Michał Kołodziejczak krytykował w TOK FM polityków PiS, którzy przekonują, że Polska traci przynależności do UE i sugerują, że czas na polexit. - Mówienie o wyjściu z Unii jest dzisiaj całkowicie nie na miejscu. I my, jako Agrounia, jako rolnicy, mówimy stanowcze "nie" - stwierdził. Członkowie Agrounii wezmą udział w sobotnim proteście służby zdrowia. - Zależy nam na budowaniu bezpieczeństwa w Polsce - wyjaśnił.
Zobacz wideo

W niedzielę odbędzie się w Warszawie beatyfikacja kardynała Stefana Wyszyńskiego. - Byłem w niedzielę w Częstochowie na dożynkach, tam słuchałem, jak prezydent Andrzej Duda mówił o szacunku, o godności człowieka. Nawiązywał do kardynała Stefana Wyszyńskiego, tylko że kardynał Wyszyński różnił się od prezydenta tym, że z ludźmi rozmawiał. Często był łącznikiem między władzą a robotnikami. Był duszpasterzem rolników - mówił w TOK FM lider Agrounii Michał Kołodziejczak.

Ocenił, że dzisiaj politycy "wycierają sobie gębę" postaciami historycznymi, nawiązują do nich, ale zachowują się zupełnie inaczej. 

Krytykował również to, co niektórzy politycy obozu rządzącego mówią o Unii Europejskiej. Poseł Janusz Kowalski publicznie sugerował, że Polska powinna zastanowić się nad wyjściem z UE. - Wszyscy nie tylko przyzwyczailiśmy się do Unii Europejskiej, ale widzimy ogromną potrzebę pozostania w Unii Europejskiej. Mówienie o wyjściu z Unii jest dzisiaj całkowicie nie na miejscu i my, jako Agrounia, jako rolnicy, mówimy stanowcze "nie" - podkreślał Kołodziejczak.

- PiS-owi jest łatwiej mówić, żeby wyjść, niż odpowiednio rozmawiać i pracować. To samo mamy w kraju, nie potrafią rozmawiać z ludźmi wewnątrz kraju - ocenił. 

Lider Agrounii przyznał, że nie wyobraża sobie zamkniętych granic, odsunięcia się od reszty europejskich krajów. - To jest polityka słabych ludzi, którzy wolą coś zamknąć, z czymś skończyć, niż poprowadzić to na odpowiedni zasadach. Niestety takie jest PiS - stwierdził Kołodziejczak.

"Politycy PiS chcieliby przenieść nasze strajki pod supermarkety"

Prowadzący Jacek Żakowski dociekał, czym zajęłaby się Agrounia, gdyby weszła do Sejmu. A szanse na to są, bowiem ostatnie sondaże dają rolnikom nawet 5 proc. poparcia. - Dzisiaj jesteśmy skupieni na budowaniu własnego przekazu, pokazywaniu tego, o czym inne partie nie mówią - odparł Kołodziejczak. Jak dodał, protesty rolników pokazują "bezradność państwa" w wielu kwestiach. 

- Bardzo często politycy PiS chcieliby przenieść nasze strajki z ulicy pod supermarket, pod firmę, która coś przywozi. Ale my mówimy "nie". My nie będziemy strajkować pod firmami, które robią coś, na co państwo pozwala - mówił Kołodziejczak. - Chcieliby w ten sposób zbudować przekaz, że rolnicy wiedzą, kto jest niedobry w tym kraju. To są ci, którzy przywożą. A my mówimy jasno: niedobrzy są ci, którzy na to pozwalają. Dlatego nigdy naszych strajków nie przeniesiemy z ulicy pod prywatne firmy - zapewnił. 

Gość TOK FM przyznał, że ciężko mu znaleźć partię, na którą "głosowałby bez obrzydzenia". Kołodziejczak niedawno zadeklarował, że chce startować w wyborach do Sejmu, więc Jacek Żakowski pytał, czym zajęłaby się w parlamencie reprezentacja Agrounii. - Zawsze będziemy rozmawiać z takim ludźmi, partiami, przywódcami, którzy będą mieli na celu po pierwsze przywrócenie ludziom godności, po drugie przywrócenie ludziom normalnych zarobków. Tym będziemy chcieli się zajmować - zapowiedział Kołodziejczak. 

Zapewnił też, że rolnicy nie chcą pozyskać swoich przedstawiciele w taki sposób, jak zrobił to Szymon Hołownia, którego ugrupowanie ma dzisiaj koło w Sejmie, choć nie startowało w wyborach. - To nie są jego posłowie, to są posłowie innych ludzi, których on przejął. Nie mając swoich, konkretnie swoich ludzi w Sejmie, nie mamy pełnej odwagi mówić o wszystkim. To nie są jego posłowie, to są posłowie innych ludzi, których on przejął - stwierdził. 

Rolnicy ramię w ramię z medykami

Pracownicy służby zdrowia planują wielką manifestację w Warszawie. W proteście weźmie też udział Agrounia. Kołodziejczak tłumaczył w TOK FM, dlaczego rolnicy zdecydowali się na taki krok.

- Mamy dużo wspólnych cech. Zależy nam na budowaniu bezpieczeństwa w Polsce - wyjaśnił. - Z jednej strony jest to bezpieczeństwo żywnościowe, ale z drugiej strony żyjemy w kraju wolnorynkowym, gdzie trzeba budować bezpieczeństwo zdrowotne (...). Po pierwsze ludzie powinni godnie zarabiać, po drugie powinni czuć się w pracy bezpiecznie, po trzecie powinni czuć podmiotowość - tłumaczył Michał Kołodziejczak.

Sobotnia manifestacja w Warszawie ma zacząć się o 12.

DOSTĘP PREMIUM