"Nieprzyzwoite" postulaty i "cyniczny populizm" liderów. Minister zdrowia krytykuje w Sejmie protest medyków

Minister zdrowia stwierdził w Sejmie, że wielkość postulatów protestujących medyków jest "nieprzyzwoita", a liderzy protestu uprawiają "cyniczny populizm". - Gdy dodamy sobie jeden plus jeden, czyli fikcyjność zarzutu braku dialogu, do tego wielkość postulatów, to oznacza skrajny populizm - mówił Niedzielski. A protestujący medycy zapowiadają, że są gotowi do rozmów, ale z "kompetentnymi przedstawicielami rządu".
Zobacz wideo

Medycy protestują w "białym miasteczku" przed KPRM już szósty dzień. Zapowiedzieli, że nie spotkają się z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim, jeżeli w rozmowach nie będzie brał udziału premier. Dlatego nie przyszli na wtorkowe spotkanie z ministrem zdrowia, a minister zapowiedział wtedy, że kolejnych zaproszeń nie będzie. Dzień wcześniej Niedzielski powołał swojego nowego zastępcę, który ma odpowiadać za rozmowy z protestującymi medykami. Jednak dzisiaj na konferencji przedstawiciele komitetu protestacyjno-strajkowego znów ogłosili, że są gotowi do rozmów, ale "z kompetentnymi przedstawicielami rządu".

- Protestujemy nie tylko o podwyższenie wynagrodzeń, jak mylnie zinterpretowano nasze postulaty. Głównym celem naszego protestu jest zmiana złej ustawy o wynagrodzeniach oraz wzrost nakładów na ochronę zdrowia, poprawa bezpieczeństwa pacjentów i pracowników oraz lepsze wykorzystanie kadr medycznych - mówiła szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok. - Panie premierze, domagamy się realnego dialogu. Jesteśmy gotowi do rozmów z kompetentnymi przedstawicielami rząd - dodała. 

Niedzielski mówi o "nieprzyzwoitych" postulatach i cynizmie protestujących 

W Sejmie postulaty medyków komentował minister zdrowia Adam Niedzielski. Zwracał się również do polityków opozycji, którzy protest popierają. - Przypomnę państwu, że za państwa czasów rezydenci, którzy teraz są waszymi największymi przyjaciółmi, mieli zamrożone wynagrodzenia na poziomie 3 tys. zł - stwierdził Niedzielski. - Wynagrodzenia rezydentów rosną od 2016 roku i wzrosły w trakcie naszych rządów o 72 proc. - dodał. 

- Jeżeli chodzi o kwestie dotyczące liczby studentów, czy w ogóle kształcenia na kierunkach medycznych, mamy tutaj ogromne zwiększenie, na kierunkach lekarskich 3 tys. w ciągu pięciu lat, mamy więcej szkół, które kształcą lekarzy, ta liczba zmieniła się z 15 na 22. Mamy blisko 2,5 tys. więcej miejsc na studiach pielęgniarskich - mówił minister zdrowia. - Nie uważam, że tylko i wyłącznie nakłady finansowe mogą zmienić realia działania systemu opieki zdrowotnej. W tym systemie musi się zmienić bardzo dużo, to nie jest żadna kwestia czarodziejskiej różdżki, czyli jednego rozwiązania, które z dnia na dzień poprawi sytuację - dodał. 

Niedzielski zaznaczał, że jego resort pracuje nad rozwiązaniami systemowymi. Odnosił się również do zarzutów o brak dialogu i podawał przykłady takich rozmów w resorcie ostatnim czasie, choćby o wycofywaniu dodatków covidowych. Przypominał też, że zapraszał do ministerstwa protestujących medyków. 

- Postulaty, które zostały nam przedstawione zostały oszacowane na 100 mld. Może to nie jest punktowo 100 mld, bo pewnie jak byśmy dyskutowali o metodologii, to pewnie byłoby plus minus niewielka kwota - mówił daje. - To jest więcej niż za państwa czasów wydatkowano na system opieki zdrowotnej, to było siedemdziesiąt kilka miliardów. Więc wielkość postulatów, które dodatkowo są budowane na tym, że wynagrodzenie minimalne lekarza specjalisty ma wynosić mniej więcej 17-18 tys., to jest po prostu nieprzyzwoite - stwierdził. 

- Gdy dodamy sobie jeden plus jeden, czyli fikcyjność zarzutu braku dialogu, do tego wielkość postulatów, to oznacza skrajny populizm, albo nawet cyniczny populizm, ze strony liderów tego protestu - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM