Żyjemy w przeludnionych mieszkaniach, ale na większe nas nie stać. "Nigdzie w Europie nie ma takiego odsetka"

Pensje rosną, PKB rośnie, na papierze Polacy są coraz zamożniejsi, a mieszkanie kupić jest coraz trudniej. Jak mówił w TOK FM Piotr Wójcik z "Krytyki Politycznej", w 2021 roku mogliśmy za średnią pensję kupić 0,78 m kw. mieszkania, a w 2015 roku było to 0,84. Rozwiązanie? - Powinniśmy utworzyć państwowego dewelopera, który stałby się realną konkurencją dla tych prywatnych - zaproponował dziennikarz.
Zobacz wideo

Deweloperzy zasypują polski rynek ciasnymi mieszkaniami, a prezes J.W. Construction Józef Wojciechowski stwierdził wprost, że milenialsi kupują małe mieszkania, bo lubią w takich mieszkać. Pytanie jednak, czy rzeczywiście takie lubią, czy po prostu nie mają wyboru. - Nigdzie indziej na zachodzie Europy nie ma tak wysokiego odsetka przeludnienia mieszkań jak w Polsce - zauważał w TOK FM Piotr Wójcik, dziennikarz ekonomiczny związany z "Krytyką Polityczną". Zauważał przy tym, że polskie przepisy są dla deweloperów bardzo liberalne, a mieszkanie w przeludnionych lokalach może nieść za sobą poważne konsekwencje zdrowotne. 

Dlaczego właściwie mieszkamy w za małych mieszkaniach? Ekspert odpowiedź miał prostą: ceny, które są zbyt wysokie w stosunku do zarobków. - Za średnią płacę można obecnie kupić 0,78 m kw. mieszkania. W 2015 to było 0,84. W ostatnich latach pod względem dostępności mieszkań realnie zbiednieliśmy, chociaż płace rosły, PKB rosło, staliśmy się zamożniejsi w większości kwestii - podawał Wójcik. - Mniej więcej od 2015 roku mieszkania w Polsce rosną szybciej niż pensje i ogólny wzrost cen - dodał. 

- Jesteśmy obecnie w miejscu, gdzie państwo wycofało się z budowania mieszkań. Lokale komunalne to jest kilka procent mieszkań w Polsce, jeśli chodzi o budowane lokalne, to jest ułamek procenta. W Polsce praktycznie nie buduje się mieszkań publicznych - mówił dalej. Jak stwierdził, choć Polska ma programy wspierające nabywanie lokali, to jednak nie prowadzi aktywnej polityki mieszkaniowej. 

Zdaniem Wójcika, polskie władze powinni zmierzać do tego, co robi Austria. Tam państwo jest niezwykle aktywne na rynku nieruchomości, a jak podawał ekspert co trzecie mieszkanie w Wiedniu to lokal komunalny. - Moim zdaniem powinniśmy utworzyć państwowego dewelopera, który stałby się realną konkurencją dla prywatnych deweloperów - proponował. - Gdyby taki państwowy deweloper budował nawet kilkadziesiąt tysięcy mieszkań rocznie, to stałby się autentyczną konkurencją - stwierdził. 

- Państwo ma potężne możliwości finansowania swoich działań chociażby długiem. Tarcze antykryzysowe to było potężne wyzwanie finansowe, a jednak udało się je sfinansować - przekonywał Wójcik. - Te inwestycje mieszkaniowe potem by się spłacały, być może przynosiły niewielki zysk. Nie tak duży jak prywatnych deweloperów, bo deweloperzy to jest w tym momencie absolutnie najbardziej intratna branża w Polsce. Stopa zwrotu z kapitału własnego wynosi 20 proc. - podawał. Jak dodał, w branży motoryzacyjnej i informatycznej zwrot jest dwukrotnie mniejszy. 

DOSTĘP PREMIUM