Zwłoki trzech osób w rejonie przygranicznym. "Władza nie może zasłaniać się niewiedzą, to haniebne"

Dzisiaj w rejonie przygranicznym z Białorusią znaleziono zwłoki trzech osób. Dalsze czynności w tej sprawie prowadzi prokuratura - poinformowała w niedzielę na Twitterze Straż Graniczna. - Obawialiśmy się tego bardzo, ale wiedzieliśmy, że musi to nastąpić - komentowała w rozmowie z tokfm.pl Marianna Wartecka z Fundacji Ocalenie.

Wiadomość tą potwierdziła rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska. - W niedzielę w trzech różnych miejscach przygranicznych z Białorusią znaleziono zwłoki trzech osób. Wszystko wskazuje na to, że są to najprawdopodobniej nielegalni imigranci, jednak na tym etapie nie będziemy udzielać jakichkolwiek informacji. Czynności w tej sprawie prowadzi prokuratura - powiedziała PAP.

-  Zmarłych znaleziono poza strefą stanu wyjątkowego, jednego w okolicach wsi Dworczyska w Puszczy Augustowskiej, dwoje gdzieś w Puszczy Knyszyńskiej. Zapytałem policję o bliższe informacje, nie otrzymałem żadnej odpowiedzi - donosi reporter TOK FM Jakub Medek

Bardzo trudne warunki

Przed nieuchronnymi zgonami, będącymi efektem nierespektowania przez Polskę prawa do ochrony międzynarodowej organizacje pomocowe ostrzegały od kilku tygodni. - Obawialiśmy się tego bardzo, ale wiedzieliśmy, że musi to nastąpić – komentowała w rozmowie z tokfm.pl Marianna Wartecka z Fundacji Ocalenie.

Wskazała, że Straż Graniczna "wypycha" uchodźców za granicę, chociaż zgodnie z prawem powinna przyjąć wniosek o ochronę międzynarodową i przewieźć do ośrodka dla cudzoziemców. Następnie ich sprawą powinien zająć się Urząd do Spraw Cudzoziemców. – Z relacji osób, którym udało się pomóc, wiemy, że były zawracane za granicę wielokrotnie. Są procedury i instytucje, ale zamiast tego mamy mężczyzn z karabinami, którzy mówią "nie wejdziecie, zawracajcie" – mówiła.

Marianna Wartecka argumentowała, że informacje o takich praktykach Straży Granicznej docierają do uchodźców, który zdając sobie sprawę z tego, że nie otrzymają pomocy coraz częściej i coraz dłużej kryją się w lasach, a robi się coraz zimniej. - To niemożliwe, żeby przeżyć w takich warunkach. Tego nie da się uzasadnić etycznie, moralnie i musiało doprowadzić do tragedii. Rządzący i służby nie mogą zasłaniać się niewiedzą, to jest haniebne i ponoszą za to odpowiedzialność – dodała aktywistka.

Spodziewa się, że tego rodzaju tragedii będzie więcej. – Straż Graniczna chwali się, że "bohatersko" nie wpuściła kolejnych ludzi. A przyjęta niedawno w Sejmie nowelizacja ustawy o cudzoziemcach to w praktyce legalizowanie pushbacków – oceniła Marianna Wartecka.

W województwie podlaskim od piątku są bardzo trudne warunki pogodowe. Cały czas pada, nawet w dzień temperatura nie przekracza siedmiu stopni.

Straż graniczna chwali się skutecznością 

Jak informowała wcześniej ppor. Anna Michalska, w sobotę SG odnotowała na granicy polsko-białoruskiej rekordową liczbę prób nielegalnego przekroczenia granicy. - Było ich aż 324. Wszystkim próbom strażnicy graniczni zapobiegli - podkreśliła.

Dodatkowo rzeczniczka SG wskazała, że ostatniej doby funkcjonariusze zatrzymali dwie osoby za pomoc w organizowaniu nielegalnego przekraczania granicy polsko-białoruskiej. - Był to obywatel Uzbekistanu i obywatel Gruzji - podała.

Od początku września Straż Graniczna odnotowała już ponad 3,8 tysiąca prób nielegalnego przekroczenia granicy Polski z Białorusią.

Od 2 września w przygranicznym pasie z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego, obowiązuje stan wyjątkowy. Obejmuje 183 miejscowości. Został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów.

Przedstawiciele rządu uzasadniają konieczność wprowadzania stanu wyjątkowego sytuacją na granicy z Białorusią, gdzie reżim Alaksandra Łukaszenki prowadzi "wojnę hybrydową" oraz rosyjskimi ćwiczeniami wojskowymi Zapad.

DOSTĘP PREMIUM