Niedotrzymana prezydencka obietnica. Ustawa o analizowaniu śmierci dzieci ciągle bez podpisu Andrzeja Dudy

Zgodnie z deklaracjami przedstawicieli Kancelarii Prezydenta RP składanymi w TOK FM projekt ustawy miał trafić do Sejmu w sierpniu. Jednak Andrzej Duda dokumentu ciągle nie podpisał. Chodzi o ustawę, która wprowadzi systemową analizę krzywdzenia dzieci, w przypadkach, które zakończyły się śmiercią.
Zobacz wideo

- Wszystko jest gotowe. Mam już przed sobą przepisy, uzasadnienie jest napisane. Mam informację, że w sierpniu ustawę podpisze prezydent i zostanie przekazana do Sejmu - mówił w TOK FM w lipcu prezydencki minister Andrzej Dera. Niestety do tej pory nic takiego się nie wydarzyło. Projektu prezydent nie podpisał.

W prezydenckiej kancelarii słyszymy, że "jest wola polityczna", że "nic nie stoi na przeszkodzie", ale formalności jeszcze nie załatwiono.

Wypowiedź ministra to fragment reportażu "Hania nie żyje, co dalej?" emitowanego w TOK FM w połowie sierpnia. Opisywaliśmy, jak system pomocy społecznej nie uczy się na tragicznych przykładach. W oparciu o sprawę zamordowanej w lutym 3-letniej Hani z Kłodzka pokazywaliśmy, jak wiele jest braków w komunikacji między różnymi instytucjami. Rozwiązaniem ma być procedura "Serious case review" stosowana w Wielkiej Brytanii od wielu lat.

W największym uproszczeniu: chodzi o to, by sprawę śmierci przeanalizować. Sprawdzić co zawiodło, jakie procedury nie zadziałały. Na tej podstawie tworzy się rekomendacje i doprowadza do zmiany prawa. Do tej pory w Polsce szuka się jedynie winnego, nie patrząc na to, co można było zrobić, by do tragedii nie doszło.

"Z punktu widzenia prezydenta nie ma to żadnego znaczenia"

Na grunt polski "Serious case reviev" już kilka lat temu próbowała przenieść Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Po serii tragicznych zabójstw (w ciągu kilkunastu dni w 2019 roku zmarło pięcioro dzieci - w wyniku stosowania przemocy) zaczęła domagać się wprowadzenia tych regulacji. Zbierali podpisy, a potem skontaktowali się z prezydencką kancelarią. Tam podjęto się stworzenia regulacji. Projekt powstawał. Ale data jego publikacji była wielokrotnie przesuwana. W lipcu odwiedziłem z mikrofonem ministra w Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Derę, który przekonywał, że tym razem sprawa jest przesądzona.

Wydawało się, że hamulcowym może być Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. Sprawa od początku dzieliła ludzi prezydenta i rzecznika, który ma inny pomysł. Wolałby sam dostać większe uprawnienia niż tworzyć nową procedurę.

Andrzej Dera zapewniał wtedy, że postulaty Mikołaja Pawlaka nie są dla nich istotne w tym zakresie. - Z punktu widzenia prezydenta nie ma to żadnego znaczenia. Rzecznik ma wykonywać obowiązki, które nakłada na niego ustawa. Projekt trafi do parlamentu i tam decyzja zapadnie, czy się to rzecznikowi podoba, czy nie - deklarował prezydencki minister.

Co ciekawe, projekt popierało też Ministerstwo Sprawiedliwości oraz wiele organizacji pozarządowych. Te ostatnie podkreślały, że czas ma tu znaczenie. Sprawne wprowadzenie przepisów oznacza szybsze podjęcie analiz. To znowu daje nadzieję na wypracowanie mechanizmów, które zaczną chronić dzieci.

Szacuje się, że z powodu przemocy w Polsce umiera rocznie od 30 do 50 dzieci. Niestety są to dane bardzo niedokładne. Żadna instytucja ich nie zbiera, a statystyki powstają w oparciu o doniesienia medialne. W Wielkiej Brytanii analiza prowadzi do ciągłych zmian w prawie, a liczba zabijanych dzieci spadła o kilkadziesiąt procent.

DOSTĘP PREMIUM