"Niedopuszczalne i kuriozalne". Szef komisji ds. pedofilii krytykuje państwo za brak reakcji ws. molestowanej Kamili

To jest sytuacja kuriozalna, żeby dziecko zamykało się we własnym domu, bo boi się, że ojczym będzie je molestował. Dziecko w tej sytuacji zostało pozostawione samo w sobie i to jest niedopuszczalne - mówił w TOK FM Błażej Kmieciak, przewodniczący Państwowej Komisji ds. Pedofilii. Odniósł się w ten sposób do dramatu 12-letniej Kamili, który opisał dziennikarz TOK FM.
Zobacz wideo

Michał Janczura, dziennikarz TOK FM, w swoim reportażu opowiedział historię 12-letniej Kamili, która twierdzi, że była molestowana przez m.in. przez swojego ojczyma. O sprawie dowiedziały się władze szkoły, policja, prokuratura, sąd rodzinny, centrum pomocy rodzinie. Ale Kamila musiała wrócić do domu, pod jeden dach z osobą, którą oskarża. Do tego samego domu, gdzie gościem bywa mężczyzna, którego dziewczynka także wskazuje jako sprawcę.

- To jest sytuacja kuriozalna, żeby dziecko zamykało się we własnym domu, bo boi się, że ojczym będzie je molestował. Dziecko w tej sytuacji zostało pozostawione samo w sobie i to jest niedopuszczalne - komentował w TOK FM Błażej Kmieciak, przewodniczący Państwowej Komisji ds. Pedofilii.

Jak dodał, jest w tej historii mnóstwo "wątpliwości, pytań, a wręcz złości". - My - jako komisja - na podobne sprawy natykamy się, analizując akta spraw, które zostały już zakończone, natomiast nie spotkaliśmy się jeszcze z sytuacją, żeby dziecko żyło ze sprawcą molestowania seksualnego - mówił.

Przyznał, że jego oburzenie budzi głównie fakt, że kolejne instytucje państwowe przesyłały sobie dokumenty dot. sprawy 12-letniej Kamili i nic z tego nie wynikało. - Chociażby sąd mógł podjąć działania natychmiast. W raporcie Państwowej Komisji ds. Pedofilii zwracamy na to uwagę, że z jednej strony mamy procedury, a z drugiej powinniśmy mieć wyobraźnię i empatię. Sąd ma możliwość podjęcia tego typu sprawy, wyznaczyć kuratora. Pojawia się też pytanie, czy dziewczynka w ogóle była zbadana w tzw. błękitnym pokoju. A to są podstawowe kwestie, które my - jako komisja – analizujemy. Jeśli istnieje wątpliwość dot. umorzenia takich spraw przez prokuraturę, prosimy o pełne akta i analizujemy, czy były dochowane procedury. Jeśli nie, to sprawy są na nowo wszczynane - wyjaśnił.

Przyznał także, że jeśli organy państwa zastosowałyby się do rekomendacji Komisji z lipca, to "istotnie zmniejszyłoby się ryzyko wystąpienia tego typu spraw". - Zgodnie z naszymi rekomendacjami prokurator powinien natychmiast skierować wniosek do sądu o wyznaczenie kuratora, który powinien być pierwszym obrońcą dziecka. Według naszych rekomendacji, takim obrońcą nie powinien być adwokat czy radca prawny, który akurat ma wolne, tylko to powinna być osoba, która ma doświadczenie w pracy z dzieckiem, która przy nim kucnie i porozmawia - mówił.

Stwierdził jednak, że ani Naczelna Izba Adwokacka, ani Krajowa Izba Radców Prawnych nie stworzyły dotąd listy takich osób kompetentnych do pracy z dziećmi.

Na koniec zaapelował do cioci 12-letniej Kamili, która informowała instytucje państwowe o sprawie, by zgłosiła się do Państwowej Komisji ds. Pedofilii. - Jeśli tylko ciocia dziewczynki chce, to niech się do nas zgłosi. Możemy monitorować tę sprawę i sprawdzić, czy prawa tego dziecka są w ogóle respektowane - zakończył gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM