Polski rząd nie chce płacić za Turów, ale Unia i tak może wziąć swoje. "Po prostu Polska dostanie mniej"

Mija trzeci dzień od decyzji TSUE, Polska nie zaprzestała wydobycia węgla w Turowie, dlatego jest Unii dłużna już 1,5 mln euro. Rządzący zapowiadają, że płacić nie będą, ale dr Paweł Kowalski podkreślał w TOK FM, że Unia i tak weźmie swoje. - Jednak prawnie to jest terra incognita. Nikt nie przewidywał, że jakieś państwo może nie płacić - zauważał.
Zobacz wideo

W poniedziałek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zdecydował, że Polska ma płacić 500 tys. euro dziennie za to, że nie zaprzestała wydobycia węgla w kopalni Turów. Nasz kraj został do tego zobowiązany decyzją unijnego trybunału, po skardze wniesionej przez rząd Czech. Jednak premier Morawiecki zapowiedział, że rząd nie "wyłączy" Turowa, bo ma "znaczenie dla bezpieczeństwa kraju". Decyzję TSUE ocenił jako "skrajnie agresywną i szkodliwą", a stronie czeskiej zarzucił zachowanie "absolutnie bez dobrej woli".

- Do tej pory nakładanie kar na państwa miało miejsce, natomiast nie zdarzyło się jeszcze taka sytuacja, żeby któreś z państw nie chciało zapłacić. Raczej państwa trochę ze wstydem, czasem z buntem, ale płaciły - mówił w TOK FM dr Paweł Kowalski z SWPS. - Próba niezapłacenia tego będzie próbą negacji w ogóle sądu unijnego, czyli podstawy, na której Unia Europejska funkcjonuje - dodał. 

Ekspert podkreślał, że w nałożonej na Polskę karze nie chodzi tylko o to, co ostatnio działo się wokół kopalni w Turowie. - Czesi przez bardzo długi czas, przez okres trzech-czterech lat, byli lekceważeni, myśmy im nie odpowiadali. To nie jest decyzja chwili ani, jak to niektórzy podnoszą, hiszpańskiej sędzi - zaznaczył ekspert. Odniósł się do wypowiedzi wiceministra klimatu Jacka Ozdoby, który stwierdził, że decyzja TSUE to tak naprawdę decyzja "hiszpańskiej sędzi", która ma "obsesję" na punkcie Polski, a sama decyzja jest "wyssana z palca". 

- Pamiętajmy, że to nie jest wyrok, tylko zabezpieczenie. Ono jest wydawane jednoosobowo. Co więcej, Polska podnosiła już przez Trybunałem, że ona się nie zgadza, żeby to była jedna osoba. Sędzia oficjalnie skierowała sprawę do przewodniczącego sądu, który stwierdził, że jest to prawidłowy tryb - podkreślał dr Kowalski. 

Ekspert wymieniał również podstawy prawne, które umożliwiają podjęcie takie decyzji. Jaki pierwszy podał art. 259 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który daje każdemu państwu możliwość skargi na inne państwo członkowskie. Poza tym zgodnie z art. 279 Traktatu, TSUE ma prawo zarządzić dowolny środek tymczasowy, jaki uzna za niezbędny. - To, co dzisiaj trwa, ma trwać do wydania orzeczenia w tej sprawie - wyjaśniał dr Kowalski. 

- Jednak prawnie to jest terra incognita. Nikt nie przewidywał, że jakieś państwo może nie płacić - zauważał ekspert. - Natomiast te informacje, które przesyła w tej chwili Komisja Europejska, to jest to, że prawdopodobnie gdybyśmy nie płacili, to wszelkiego rodzaju przelewy, które miały iść do Polski, będą pomniejsza o należą kwotę (...). Jeżeli tylko KE uzna, że Polska celowo nie płaci, że tutaj jest jakaś zła wola, to w tym momencie najprawdopodobniej fundusze zostaną zatrzymane - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM