"Mogło dojść do korupcji". Minister sprawiedliwości i przywięzienne zakłady pracy pod lupą NIK

NIK negatywnie oceniła nadzór ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego nad przywięziennymi zakładami pracy - wynika z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli.
Zobacz wideo

Jak wynika z ustaleń kontrolerów NIK, przywięzienne zakłady pracy stały się pośrednikami między zleceniodawcami a zewnętrznymi podwykonawcami, w większości niezatrudniającymi więźniów.

Taka praktyka stwarzała warunki zakupu towarów i usług w niekonkurencyjnych cenach oraz faworyzowania wybranych podwykonawców. "Tym samym, w ocenie NIK, mogło powstać ryzyko korupcji" - oceniła w czwartek NIK.

Przywięzienne zakłady korzystały z artykułu 4d ust. 1 pkt 8 ustawy Prawo zamówień publicznych (Pzp), który umożliwiał udzielanie zamówień z wyłączeniem Pzp za pośrednictwem przywięziennych zakładów pracy. NIK uważa, że rozluźnienie rygorów ustawy Pzp w celu aktywizacji zawodowej osadzonych w praktyce nie sprzyjało wzrostowi zatrudnienia osób pozbawionych wolności i ich resocjalizacji.

Izba podkreśliła, że praca osadzonych pozwala m.in. na określenie lub zachowanie społecznej funkcji więźnia po wyjściu na wolność, wpływa pozytywnie na zachowanie porządku w zakładzie karnym, umożliwia zaspokajanie potrzeb ekonomicznych, w tym potrzeb rodziny, jaką osadzony pozostawił na wolności oraz umożliwia mu spłatę zobowiązań alimentacyjnych. "W 2018 r. i w 2019 r. średnio pracowało odpłatnie 22,9 proc. osadzonych, a w 2020 r. – 17,7 proc." - podała NIK.

Z danych uzyskanych przez NIK w okresie od 1 stycznia 2017 r. do 30 września 2020 r. od 11 zakładów przywięziennych prowadzonych w formie przedsiębiorstw państwowych wynika, że uzyskały one 1295 zamówień na kwotę prawie 845 mln zł brutto. "Tylko jednemu prywatnemu przedsiębiorcy (spółka z o.o.) polecono 17,8 proc. wszystkich zamówień brutto tj. 122 mln zł" - zaznacza Izba.

Dwa największe zamówienia w trybie 4d otrzymała firma PEPEBE z Włocławka. NIK wyjaśnia, że pierwsze dotyczyło budowy siedziby Prokuratur Północ i Południe w Sosnowcu. "Jego wartość wynosiła 26,4 mln zł brutto, z czego podwykonawcom przekazano roboty o wartości 93,1 proc. tej kwoty" - podkreśliła NIK. Z kolei drugie dotyczyło budowy hali produkcyjnej na terenie Zakładu Karnego w Sztumie. "Wartość – 22,8 mln zł brutto, z czego podwykonawcom przekazano roboty o wartości 93 proc. tej kwoty" - dodała Izba.

"W 2020 r. nastąpił gwałtowny spadek zamówień w trybie 4d" - podkreśla NIK. "Po przeprowadzonych kontrolach NIK, na bazie wniosków pokontrolnych, m.in. zamknięto działy przedsiębiorstw, w których niemal w całości korzystano z podwykonawstwa a Dyrektor Generalny Służby Więziennej wydał w 2019 r. nowe wytyczne dla jednostek podległych dotyczące udzielania zamówień w trybie 4d" - wyjaśniono.

Jako przykład Izba wskazała Państwowe Przedsiębiorstwo Odzieżowe "RAKON" w Raciborzu, które w latach 2017-2019 otrzymało 83 zamówienia w trybie 4d o łącznej wartości 46,9 mln zł brutto, z czego przekazało podwykonawcom zamówienia o wartości 89,8 proc. tej kwoty.

Najwyższa Izba Kontroli uważa, że art. 4d ustawy Pzp wymaga, by zamówienia były kierowane do przywięziennych zakładów mogących samodzielnie wykonać zadanie. Przekierowanie zleceń do podwykonawców powinno odbywać się jedynie w wyjątkowych przypadkach.

NIK zwróciła uwagę, że przywięzienne zakłady, prowadzone w formie przedsiębiorstw państwowych, wykonywały jedynie niewielką część prac zlecanych przez zamawiających. Głównie pobierały swego rodzaju "marżę" dla siebie. Dla zamawiających tryb 4d był atrakcyjny, bo zwalniał ich od żmudnej i trudnej procedury przetargowej.

"Przekazanie lub zakontraktowanie dla podwykonawców 81,7 proc. wartości zamówień brutto wskazuje wprost, iż zakłady nie posiłkowały się przy wykonaniu umów podwykonawcami, lecz faktycznie przekazywały im wykonanie zamówień" - oceniła NIK.

Izba przypomniała, że tryb 4d może stosować minister sprawiedliwości-prokurator generalny albo jednostki organizacyjne mu podległe lub przez niego nadzorowane. "W ocenie NIK najważniejszą przyczyną powstania nieprawidłowości związanych z korzystaniem z trybu 4d był niewystarczający nadzór Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego nad podległymi i nadzorowanymi jednostkami" - zaznacza NIK. "Ponadto Minister Sprawiedliwości nie wdrożył skutecznych mechanizmów, które by zapobiegły nadużywaniu przez zakłady trybu zlecania kolejnym podmiotom zewnętrznym podwykonawstwa zamówień" - podkreśliła NIK.

Zmiana ustawy Pzp, która weszła w życie w 2016 r., miała umożliwić jednostkom organizacyjnym podległym i nadzorowanym przez Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego udzielanie zamówień poza reżimem Pzp, bez konieczności powiązania przedmiotu zamówienia z zakresem podstawowej działalności przywięziennego zakładu pracy. Zdaniem NIK nowelizacja nie przyczyniła się do zrealizowania celu, jaki przyświecał ustawodawcy.

Dlatego NIK wnosi do Rady Ministrów o podjęcie inicjatywy ustawodawczej w sprawie zmiany ustawy Prawo zamówień publicznych.

PiS znalazł nowy sposób na NIK i Mariana Banasia? W roli głównej Elżbieta Witek

To kolejna kontrola NIK uderzająca bezpośrednio w rządzących. Jak jednak donosiła "Gazeta Wyborcza", w przyszłym roku prace NIK Mariana Banasia mogą zostać sparaliżowane. Główną rolę w tej akcji odgrywa marszałek Sejmu, Elżbieta Witek, która broni się przed powoływaniem nowych członków do kluczowego organu Najwyższej Izby Kontroli. Od początku roku nie powołała żadnego z 27 proponowanych kandydatów do kolegium NIK. Na puste wakaty narzekał sam szef tego ciała Marian Banaś. A kolegium ma wielkie znaczenie dla tej instytucji.

Witek odrzuca wszystkie propozycji kandydatów na członków kolegium i zasłania się przy tym negatywnymi opiniami z sejmowej komisji, zdominowanej przez partię władzy. W przyszłym roku może dojść do takiej sytuacji, że kolegium NIK przestanie się odbywać. - Bo kończy się kadencja kolejnych dwóch członków. Bez kworum w kolegium NIK faktycznie nie może funkcjonować – pisze "Wyborcza".

DOSTĘP PREMIUM