TVP kontra Wojciech Sadurski. Profesor znów wygrywa w sądzie. "W moim wpisie nie było nic przestępczego"

Profesor Wojciech Sadurski został prawomocnie uniewinniony, a warszawski sąd karny podtrzymał wyrok pierwszej istancji. Uznał, że nazwanie zarządzanej przez Jacka Kurskiego TVP "goebbelsowskimi mediami" nie jest zniesławieniem. - Sędzia Piotr Kluz poszedł nawet dalej, mówił, że media powinny mieć grubą skórę - relacjonował prof. Sadurski.
Zobacz wideo

Prof. Wojciech Sadurski powiedział "Gazecie Wyborczej", że sąd odwoławczy podtrzymał wyrok sądu rejonowego. - Uznał, że sąd pierwszej instancji skrupulatnie przeprowadził dowody i wyciągnął właściwe wnioski - zaznaczył profesor. - Sędzia Piotr Kluz poszedł nawet dalej, mówił, że media powinny mieć grubą skórę, że powinny się liczyć z ostrą krytyką, że w moim wpisie nie było nic przestępczego, więc można się zastanowić nad reakcją TVP, tym bardziej że na Twitterze nazwa TVP nie padła. Nie mogłem oczekiwać mocniejszego uzasadnienia - dodał. 

Decyzja sądu oznacza, że profesor został prawomocnie uniewinniony, jednak TVP ma jeszcze 30 dni na wniesienie kasacji.

Sprawa ciągnęła się od 2019 roku 

TVP w trybie karnym pozwała prof. Sadurskiego w styczniu 2019 roku o zniesławienie. Chodziło o wpis, który pojawił się po tragicznej śmierci Pawła Adamowicza. "Po tym, jak zaszczuty przez rządowe media polityk został zamordowany, żaden demokrata, żaden polityk opozycyjny, nie powinien przekroczyć progu Gebelsowskich mediów. Niech się kiszą we własnym sosie: nieudaczników, arywistów i tow Marka Króla, jak bojkot TV przez artystów po 1981" - napisał prof. Sadurski.

W marcu 2021 roku profesor ogłosił, że został uniewinniony. "Wygrałem z Jackiem Kurskim! Sąd Rejonowy w Warszawie uniewinnia mnie w sprawie karnej z oskarżenia prywatnego TVP o zniesławienie („Goebbelsowskie media"). Wyrok nie jest ostateczny. Jeszcze są sędziowie w Polsce" - napisał na Twitterze. 

Sędzia Agnieszka Prokopowicz uzasadniała wówczas, że choć wpis profesora był ostry i przesadzony, to była reakcją na bezprecedensowe wydarzenie. Mówiła, że profesor ma prawo wypowiadać się w kwestiach społecznych, a jej zdaniem nie doszło do wyrządzenia TVP szkody, spółka musi się liczyć z krytyką tego, co robi.

Wcześniej, w marcu 2019 roku, Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów umorzył postępowanie w tej sprawie. Uznał, że wypowiedź nie dotyczyła bezpośrednio TVP i była komentarzem dziennikarskim. Jednak telewizja publiczna złożyła do sądu okręgowego zażalenie, które zostało uwzględnione. Sąd rejonowy zajął się więc ponownym rozpatrzeniem sprawy. Prof. Sadurski znów, w październiku 2020 roku, wyjaśniał przed sądem, że we wpisie "nie pada określenie TVP", tylko "media rządowe", a TVP zarzeka się, że "nie jest medium rządowym, ale publicznym czy narodowym".

Prof. Wojciech Sadurski już raz wygrał z PiS

To nie pierwszy w ostatnim czasie proces Wojciecha Sadurskiego. W październiku ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że profesor nie musi przepraszać za określenie PiS mianem "zorganizowanej grupy przestępczej", bo swoją wypowiedzią nie naruszył dóbr osobistych Prawa i Sprawiedliwości.

Wtedy chodziło o wpis umieszczony przez prof. Sadurskiego na Twitterze w listopadzie 2018 roku. "Jeśli ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to po ustawce z ostatnich 2 dni powinno być jasne: żaden przyzwoity człowiek nie powinien iść w paradzie obrońców białej rasy, którzy na chwilę schowali swe falangi i swastyki, w zmowie ze zorganizowaną grupą przestępczą PiS" - napisał.

Proces cywilny w tej sprawie trwał od listopada 2019 roku. Pełnomocnicy PiS argumentowali, że wpis prof. Sadurskiego narusza dobra osobiste, w tym dobre imię partii rządzącej. W pozwie domagali się m.in. przeprosin na Twitterze i wpłaty 20 tys. zł na rzecz hospicjum Towarzystwo Przyjaciół Chorych w Białymstoku. PiS wniosło apelację od orzeczenia Sądu Okręgowego, ale Sąd Apelacyjny w Warszawie ją oddalił.

DOSTĘP PREMIUM