"Psia grypa" w policji. Funkcjonariusze przechodzą na zwolnienia, są wściekli na związkowców

Coraz więcej policjantów - w ramach protestu - przechodzi na zwolnienia lekarskie. Jak sami mówią, chorują na "psią grypę". Funkcjonariusze są wściekli na związki, które zawarły porozumienie z rządem - informuje na warszawskich stronach piątkowa "Gazeta Wyborcza".
Zobacz wideo

- Związki zawodowe mają reprezentować funkcjonariuszy, a nie własne interesy. To, co nazywają porozumieniem, jest nie do zaakceptowania - mówi w rozmowie z "Wyborczą" funkcjonariusz z Warszawy, zaangażowany w oddolny protest mundurowych. Dodaje, że podwyżka o 500 zł na rękę od przyszłego roku na tle szalejącej inflacji "brzmi co najmniej średnio".

- Poza tym rząd nie zrealizował postanowień z 2018 roku, m.in. podwyżek, które należały nam się już w tym roku. W zaakceptowanych propozycjach brakuje też jasnych wyliczeń dodatku progresywnego, który obiecywano nam trzy lata temu - podnosi policjant.

"GW" wskazuje, że policjanci oczekują również m.in. zmiany w przepisach dotyczących prawnej ochrony wizerunku policjantów w internecie, rozwiązań dotyczących służby w niedziele i święta i zmian w systemie motywacyjnym.

Gazeta informuje też, że mundurowi obawiają się, że na wdrożenie części punktów z porozumienia, które związki mają podpisać z rządem, będą musieli czekać długie miesiące.

Policjanci na zwolnieniach. "Psia grypa"

Policjanci biorą więc sprawy w swoje ręce. Pod koniec sierpnia rozpoczęli akcje "Pouczenie", w ramach której w wielu jednostkach nie przyznawano mandatów za wykroczenia. Ostatnio protest przybrał bardziej radykalną formę. Funkcjonariusze masowo przechodzą na zwolnienia lekarskie, bo - jak sami mówią - chorują na tzw. "psią grypę".

W ubiegłym tygodniu najwięcej mundurowych nie przyszło do pracy w komendach w Katowicach, Krakowie i Łodzi. W poniedziałek w Krakowie na służbie nie stawił się co piąty policjant. W skali województwa na L4 było 15 proc. funkcjonariuszy. W poniedziałek w komendzie miejskiej w Łodzi nie przyszedł nikt z "patrolówki", a w Skierniewicach nie było połowy policjantów z prewencji. W Łowiczu na zwolnieniach jest kilkudziesięciu policjantów. W tym tygodniu - jak podaje "GW" - fala zachorowań uderzyła w Warszawę.

"W poniedziałek w jednostkach rejonowych podległych Komendzie Stołecznej Policji na służbę nie stawiło się od 20 do 75 policjantów. Największe braki były w Komendzie Policji Rejonowej na Pradze-Południe. Tego dnia na zwolnieniach było aż 75 funkcjonariuszy, we wtorek do pracy nie przyszło 56 policjantów" - podaje "GW".

DOSTĘP PREMIUM