"Doszło do potężnych nadużyć". Janina Ochojska liczy na śledztwo ws. działań Straży Granicznej

- Działania Straży Granicznej są absolutnie bezprawne. Doszło do tego, że uchodźcy boją się kontaktu z SG - mówiła w Poranku Radia TOK FM Janina Ochojska.
Zobacz wideo

Założycielka i szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej próbowała w czwartek dostać się na przygraniczne tereny, ale nie została tam wpuszczona. Wszystko przez obowiązujący w części województw podlaskiego i lubelskiego stan wyjątkowy. 

Jacek Żakowski pytał Janinę Ochojską, za kogo trzyma kciuki: pograniczników czy uchodźców. Europosłanka odpowiedziała, że za jednych i za drugich. - Trzymam kciuki za to, żeby polska Straż Graniczna postępowała zgodnie z prawem i żeby ci, którzy na granicy są zmuszani rozkazami dowódców na haniebne czyny, mogli postępować zgodnie z własnym sumieniem - mówiła. - Ale przede wszystkim trzymam kciuki za uchodźców, żeby mogli bezpiecznie dotrzeć do miejsc docelowych swoich wędrówek i żeby mogli rozpocząć normalne życie po ucieczce z kraju, w którym toczy się wojna albo rządzi reżim, który zabija ludzi i działa przeciw prawu człowieka - dodała Ochojska.

Gościni Poranka Radia TOK FM podkreśliła, że w sprawie pomocy uchodźcom niezwykle dużo robią organizacje pozarządowe, których przedstawiciele połączyli się w grupę o nazwie Granica. - Czy jest instytucja, która robiłaby to skuteczniej? Wątpię. Organizacje wykazują się nie tylko obowiązkiem, ale również pasją i dużym zaangażowaniem. Ci młodzi ludzie robią coś, co niekoniecznie do nich należy, ale zależy im na ratowaniu życia ludzkiego, więc tam są obecni - oceniała.

Czy będzie śledztwo ws. działań Straży Granicznej?

Jak mówiła Ochojska, przy granicy z Białorusią przydaliby się ratownicy medyczni i lekarze, którzy mogliby ratować życie potrzebującym uchodźcom i np. towarzyszyć organizacjom w ich patrolach. - Dobrze by było gdyby te działania były wspierane też przez działania Straży Granicznej - stwierdziła.

Podkreśliła, że pogranicznicy "wyłapują uchodźców i potem ich odwożą ciężarówkami na granicę, (...) na co są dowody". - Te działania Straży Granicznej są absolutnie bezprawne. Doszło do tego, że uchodźcy boją się kontaktu z tą strażą. Kiedy mają kontakt z aktywistami, to dopytują, czy nie będą wzywać strażników SG, bo jeśli tak, to oni wolą się dalej ukrywać. I próbować przedostać się do miejsca, z którego nie zostaną już wywiezieni - relacjonowała eurodeputowana.

- Doszło do potężnych nadużyć. Mam nadzieję, że kiedy to tylko będzie możliwe, będzie przeprowadzone śledztwo w tej sprawie, kto wydawał rozkazy, żeby Straż Graniczna tak działała - dodała.

Gdzie jest PCK?

Jacek Żakowski zwrócił uwagę, że od początku kryzysu przy polsko-białoruskiej granicy praktycznie nieobecny jest Polski Czerwony Krzyż. A to najstarsza polska organizacja humanitarna będąca członkiem Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża. 

Ochojska ujawniła, że niedawno dzwoniła do szefa PCK Stanisława Kracika, od którego miała się dowiedzieć, że organizacja "wystąpił z prośbą o zezwolenie na wjazd do strefy z rzeczami, które byłyby potrzebne uchodźcom błąkającym się po lasach, ale od pana ministra Wąsika otrzymali odmowę ustnie". Ale zdaniem szefowej PAH, PCK żadnego takiego zezwolenia nie potrzebuje.

- Polski Czerwony Krzyż może docierać tam, gdzie inni nie mogą wchodzić, żeby móc udzielić pomocy - tłumaczyła. - Próbowałam to wytłumaczyć panu Kracikowi, że takiego zezwolenia nie potrzebują, ale pan prezes uważa inaczej - podsumowała w TOK FM Janina Ochojska.

DOSTĘP PREMIUM