"Kto poniesie odpowiedzialność za to, co się dzieje na polsko-białoruskiej granicy?"

- Naszym zdaniem jest więcej ofiar i w każdej chwili może umrzeć kolejna osoba. Jest bardzo zimno, leje deszcz, te osoby nie są przygotowane na wielodniową wędrówkę po lesie i spanie w nim - mówiła w TOK FM Anna Dąbrowska, aktywistka z Homo Faber i grupy Granica.
Zobacz wideo

Dziś w odległości 500 metrów od granicy z Białorusią zatrzymano grupę imigrantów, jeden z mężczyzn mimo udzielonej pomocy zmarł, prawdopodobnie przyczyną był zawał serca. Anna Dąbrowska, aktywistka z Homo Faber i grupy Granica, przyznała na antenie TOK FM, że to nie koniec tragicznych wieści z obszaru przy granicy z Białorusią. - Naszym zdaniem jest więcej ofiar i w każdej chwili może umrzeć kolejna osoba. Jest bardzo zimno, leje deszcz, te osoby nie są przygotowane na wielodniową wędrówkę po lesie i spanie w nim. Są ubrani w ciuchy do miasta i nie są przygotowani na wypychanie do lasu - stwierdziła Dąbrowska. 

Przyznawała, że śmierć każdej osoby to osobna historia, której należy się dokładnie przyjrzeć. - Nas zastanawia nie tylko to, co stanie się z tymi ludźmi, ale też, kto poinformuje ich rodziny o tych śmierciach, kto ostatecznie podejmie decyzję o pochówku. A także kto poniesie odpowiedzialność za to, co się dzieje na polsko-białoruskiej granicy - mówiła aktywistka. Zresztą prowadząca audycję Anna Piekutowska rozmawiała z nią, gdy jechała na granicę do kolejnej grupy, która podobno jest w złym stanie.

Ludzie nie mogą bać się pomagać 

Skąd aktywiści wiedzą w ogóle o takich sytuacjach? Dąbrowska tłumaczyła, że informacje o kolejnych grupach migrantów pozyskują między innymi od mieszkańców przygranicznych miejscowości. Zgłaszają się do nich też osoby, które błąkają się po lesie i błagają o pomoc.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Żaliła się przy tym na działania służb. - Oni traktują nas jako zagrożenie, co jest jasno też wpisane w rozporządzenie o stanie wyjątkowym. Wielokrotne kontrole, jesteśmy zastraszani, mówi się nam, że nasze działania są bezprawne, jak się pytamy o konkrety, to nie dostajemy żadnych informacji - wyjaśniała. 

- To są absolutnie bezprawne działania, które wykraczają poza wszystkie uprawnienia służb, które są zapisane w ustawach o policji i straży granicznej. Mamy do czynienia z absolutnym bezprawiem, łamaniem praw człowieka a także z kryzysem humanitarnym - mówiła Anna Dąbrowska w TOK FM.

Aktywiści nie tylko pomagają uchodźcom, ale też rozmawiają z mieszkańcami, że pomaganie jest legalne, że "podanie herbaty, ciepłego koca, pary czystych skarpetek nie jest nielegalne" i bardzo do tego zachęcają.

DOSTĘP PREMIUM