Sędzia nie wiedziała, że Igor Tuleya ma zakaz orzekania? Tak wynika z jej uzasadnienia

Chodzi o sprawę przywrócenia Igora Tuleyi do pracy - w ramach zabezpieczenia powództwa. Sprawa była przerzucana z sądu do sądu jak "gorący kartofel", aż w końcu decyzję podjął Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Południe. Sędzia Iwona Krawczyk uznała, że... nie ma dowodów na to, że Igor Tuleya nie jest dopuszczony do orzekania.

- Sędzia jako zasadnicze powody rozstrzygnięcia wskazała rzekomy brak dołączenia do wniosku o zabezpieczenie dokumentów pracodawcy, uprawdopodabniających niedopuszczenie sędziego Igora Tuleyi do orzekania - mówi mecenas Michał Romanowski, pełnomocnik sędziego. I dodaje, że to, co przeczytał w uzasadnieniu - wprawiło go w osłupienie.

Adwokat wskazuje, że do wniosku o zabezpieczenie powództwa było dołączone choćby pismo wystosowane przez wiceprezesa sądu, Przemysława Radzika do Igora Tulei ze słowami: "W odpowiedzi na Pana wniosek w sprawie umożliwienia przystąpienia do pracy i wykonywania obowiązków służbowych uprzejmie informuję, że wobec uchwały Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego z 18 listopada 2020 roku o zezwoleniu na pociągnięcie Pana do odpowiedzialności karnej oraz zawieszenia w obowiązkach służbowych, przedmiotowy wniosek nie może zostać uwzględniony".

Sędzia Krawczyk nie wie, co się dzieje w wymiarze sprawiedliwości?

Zdaniem mecenasa Romanowskiego, sędzia, która rozpoznawała sprawę o przywrócenie sędziego do pracy, zachowała się, jakby chciała pokazać, że nie wie, co się wokół niej dzieje. Jakby nie miała świadomości, że Igor Tuleya już od ponad 300 dni nie orzeka. - Sytuacji w Polsce pani sędzia Iwona Krawczyk nie śledzi. Nie wie, co dzieje się w sądownictwie. Nie słyszała o usiłowaniach prokuratury, aby uzyskać zgodę tzw. Izby Dyscyplinarnej na przymusowe doprowadzenie sędziego Tulei na przesłuchanie - mówi - z przekąsem - Michał Romanowski.

Pełnomocnik sędziego dodaje, że zgodnie z Kodeksem Postępowania Cywilnego nie wymagają dowodu ani fakty powszechnie znane, ani takie, o których informacja jest powszechnie dostępna. - Nie ulega wątpliwości, że do tej kategorii faktów należy niedopuszczanie sędziego Igora Tulei do orzekania, gdyż okoliczności te były i są na bieżąco relacjonowane we wszystkich ogólnopolskich mediach i serwisach informacyjnych - grzmi mecenas Romanowski. - O niedopuszczeniu sędziego do orzekania wie cała Polska i Europa. Nie wie natomiast sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi - Południe, Iwona Krawczyk - dodaje prawnik. I zapowiada, że złoży zażalenie na decyzję pani sędzi.

Tymczasem sędzia Igor Tuleya - będzie dalej uczył studentów

Wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie, Przemysław Radzik odmówił sędziemu możliwości prowadzenia zajęć ze studentami, ale - zdaniem sędziego - zrobił to bezprawnie. Sędzia nie zamierza przerywać swojej pracy akademickiej.

Pierwotnie pojawił się jednak problem, bo Akademia Leona Koźmińskiego - po decyzji sędziego Radzika - nie chciała kontynuować z sędzią współpracy, ale ostatecznie zmieniła zdanie. Najpierw za swoją decyzję przeprosił dziekan Katedry Prawa, prof. Robert Zieliński. A w piątek okazało się, że dziekan nie jest już dziekanem, a umowa z sędzią Igorem Tuleyą została podpisana.

- W sprawie współpracy z sędzią Igorem Tuleyą został popełniony błąd. Nie zostały zachowane zasady związane z zatrudnianiem dydaktyków w naszej Akademii. Uczelni zależy na współpracy z praktykami, a zwłaszcza dobrze ocenianymi przez studentów, do których należy również sędzia Tuleya - napisał w oświadczeniu rektor Akademii Leona Koźmińskiego, prof. Grzegorz Mazurek.

Sam Igor Tuleya wydał oświadczenie, w którym napisał m.in. "Zdecydowałem się wrócić do prowadzenia zajęć na Akademii Leona Koźmińskiego ze względu na moich studentów. Nie wiem, czy jestem dobrym nauczycielem. Natomiast dzisiaj wiem, o czym nie mam prawa im mówić. Myślę o solidarności, odwadze i przyzwoitości. Oni je mają i dzięki temu możemy być razem. Cieszę się na kolejny rok wspólnych zajęć, które zawsze dawały mi wiele zawodowej satysfakcji" - napisał Igor Tuleya.

DOSTĘP PREMIUM