Protest w siedzibie PCK. Chodzi o pomoc dla uchodźców przebywających przy granicy z Białorusią

Kilkunastu aktywistów protestowało w poniedziałek w warszawskiej siedzibie Polskiego Czerwonego Krzyża. Aktywiści domagali się aktywnej pomocy uchodźcom przebywającym na granicy polsko-białoruskiej.
Zobacz wideo

Jak informowała reporterka TOK FM, w siedzibie Polskiego Czerwonego Krzyża w Warszawie po godzinei 10 zebrało się około 15 osób. Apelowali, by organizacja włączyła się aktywnie w pomoc na rzecz uchodźców tułających się w pasie przygranicznym. 

Wspierająca akcję Natalia Gebert z fundacji Dom Otwarty przekazała, że mają oni zamiar okupować budynek do wtorku. Aktywiści domagali się natychmiastowego wysłania misji pomocowej PCK na tereny objęte stanem wyjątkowym. - To, że Łukaszenka uprawia obrzydliwy proceder handlu ludźmi absolutnie nie ulega wątpliwości. Natomiast absolutnie nie możemy karać ofiar tego procederu - przekonywała aktywistka w rozmowie z reporterką TOK FM.

Magdalena Pecul-Kudelska z Obywateli RP przypomniała, że pomoc humanitarna to statutowy obowiązek PCK. - Przypominam, że umarło już co najmniej pięć osób, z tego co najmniej czworo na ziemiach Polski. Nasz następny postulat jest taki, żeby PCK zrobiło wewnętrzne śledztwo, co zrobili, aby tym śmierciom zapobiec - powiedziała. 

Na miejscu, przy ul. Mokotowskiej, pojawiła się policja. Funkcjonariusze nalegali, by protestujący pokojowo opuścili budynek. 

Ochojska: Gdzie jest PCK?

O tym, że Polski Czerwony Krzyż jest mało widoczny w dyskusjach i działaniach dotyczących uchodźcach, którzy znajdują się w pasie przygranicznym, mówiła w piątek w Poranku Radia TOK FM Janina Ochojska. Szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej ujawniła, że niedawno dzwoniła do szefa PCK Stanisława Kracika, od którego miała się dowiedzieć, że organizacja "wystąpiła z prośbą o zezwolenie na wjazd do strefy z rzeczami, które byłyby potrzebne uchodźcom błąkającym się po lasach, ale od pana ministra Wąsika otrzymali odmowę ustnie". Jednaj zdaniem Ochojskiej, PCK żadnego takiego zezwolenia nie potrzebuje.

- Polski Czerwony Krzyż może docierać tam, gdzie inni nie mogą wchodzić, żeby móc udzielić pomocy - tłumaczyła. - Próbowałam to wytłumaczyć panu Kracikowi, że takiego zezwolenia nie potrzebują, ale pan prezes uważa inaczej - podsumowała w TOK FM Janina Ochojska.

PCK to najstarsza polska organizacja humanitarna będąca członkiem Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża. 

Stan wyjątkowy na granicy

Od 2 września w przygranicznym pasie z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego, obowiązuje stan wyjątkowy. Obejmuje 183 miejscowości. Został wprowadzony na 30 dni z możliwością przedłużenia. W związku z ograniczeniami - dostęp do terenów przygraniczni stracili dziennikarze i aktywiści z organizacji niosących pomoc uchodźcom.

W ostatnich kilkunastu dniach w pasie przygranicznym zmarło pięć osób - przynajmniej o tylu poinformowano opinię publiczną. W zeszły weekend Straż Graniczna powiadomiła o znalezieniu trzech ciał. W poniedziałek premier Morawiecki podał, że zmarły z wychłodzenia i wycieńczenia. W rejonie granicy znaleziono wówczas również ciało czwartej kobiety, a w ostatni piątek (24 września) poinformowano, że 500 metrów od linii granicy z Białorusią zatrzymano grupę imigrantów ob. Iraku. Jeden z mężczyzn - pomimo reanimacji prowadzonej przez patrol oraz zespół karetki pogotowia zmarł.  

DOSTĘP PREMIUM