Gdańsk. Jest decyzja sądu w sprawie obalenia pomnika ks. Jankowskiego

Wyrok w sprawie mężczyzn, którzy obalili pomnik ks. Jankowskiego w Gdańsku. Sędzia Małgorzata Uszacka uznała oskarżonych za winnych uszkodzenia mienia, ale nie uwzględniła prokuratorskich zarzutów o znieważenie i czyn chuligański. Aktywiści muszą zapłacić ok. 10 tys. zł za wyrządzoną szkodę i koszty sądowe.
Zobacz wideo

Proces trzech mężczyzn przed Sądem Rejonowym w Gdańsku zakończył się w poniedziałek, a wyrok zapadł we wtorek. Sędzia Małgorzata Uszacka uznała oskarżonych za winnych uszkodzenia mienia, ale nie uwzględniła prokuratorskich zarzutów o znieważenie i czyn chuligański. Uzasadniając wyrok, sędzia uznała, że zachowanie oskarżonych - takie jak położenie na pomniku dziecięcych ubranek - stanowiło chronione konstytucją prawo do wolności wypowiedzi. Łącznie aktywiści mają zwrócić około 10 tys. złotych za wyrządzona szkodę i koszty sądowe. Prokuratura nie wyklucza jednak apelacji

Wcześniej prokurator Mariusz Skwierawski wniósł o wymierzenie oskarżonym Michałowi Wojcieszczukowi, Rafałowi Suszkowi i Konradowi Korzeniowskiemu kar po roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na dwa lata. Prokurator domagał się także wymierzenia każdemu z mężczyzn po 7 tys. zł grzywny oraz finansowego pokrycia w sposób solidarny spowodowanej szkody.

Przewrócony pomnik księdza Jankowskiego

Proces trwał od 1 marca. Do przewrócenia monumentu, stojącego niedaleko kościoła św. Brygidy w Gdańsku, doszło w nocy z 20 na 21 lutego 2019 roku.

Michał Wojcieszczuk, Rafał Suszek i Konrad Korzeniowski przyczepili do pomnika linę i przewrócili go na przygotowane wcześniej opony samochodowe. Sama postać kapłana nie uległa uszkodzeniu, zniszczono jednak mocowanie postumentu. Mężczyźni ułożyli na figurze duchownego strój ministranta i dziecięcą bieliznę, jako symbole osób nieletnich, które miał molestować seksualnie zmarły w 2010 r. wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy. Mężczyźni zadzwonili też na policję, informując o dokonaniu czynu. Nagranie z tego zdarzenia udostępnił na portalu społecznościowym dziennikarz Tomasz Sekielski.

Jednemu z portali internetowych sprawcy przesłali kilkustronicowy manifest, w którym oświadczyli m.in., że podjęli działanie, którego celem było "symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego".

Według prokuratury, szkody materialne wyrządzone przez oskarżonych wyniosły ok. 30 tys. zł.

23 lutego 2019 r. kilkudziesięciu pracowników Stoczni Gdańskiej ponownie ustawiło monument na skwerze przy ul. Stolarskiej. Jednak po dwóch tygodniach, zgodnie z uchwałą Rady Miasta Gdańska, pomnik zdemontowano i przekazano przedstawicielom komitetu m.in. z NSZZ Solidarność.

Pomnik kapelana gdańskiej "Solidarności" ks. Henryka Jankowskiego stanął w 2012 r. staraniem społecznego komitetu złożonego m.in. z działaczy Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność". Pieniądze na budowę pomnika pochodziły głównie ze zbiórki przeprowadzonej przez komitet. Za zgodą Rady Miasta Gdańska monument ustawiono na miejskim skwerze, który przy tej okazji otrzymał też imię ks. Jankowskiego. Odsłonięcia monumentu dokonał 31 sierpnia 2012 roku metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, który objął też budowę pomnika swoim honorowym patronatem.

W grudniu 2018 r. w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelan "Solidarności", wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku, Henryk Jankowski został oskarżony m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich.

Publikacja wywołała falę protestów przeciwko bezczeszczeniu pamięci duchownego oraz sprzeciwiających się czczeniu ks. Jankowskiego w formie pomnika.

DOSTĘP PREMIUM