PiS chce łatwiej przedłużać stan wyjątkowy. "Lekceważy część społeczeństwa, reprezentowaną przez opozycję"

Posłowie już dzisiaj mogą zająć się wnioskiem o przedłużenie stanu wyjątkowego, a PiS chce wprowadzić zmiany, dzięki którym taki wniosek będzie łatwiej zatwierdzić. Jeśli partia rządząca zrealizuje swój plan, to wystarczy do tego zwykła większość głosów. Przed taką zmianą ostrzegał w TOK FM prof. Mirosław Wyrzykowski.
Zobacz wideo

Sejm na rozpoczętym dziś posiedzeniu może wyrazić zgodę na przedłużenie stanu wyjątkowego przy polsko-białoruskiej granicy. PiS uważa, że stan wyjątkowy należy przedłużyć z uwagi na bezpieczeństwo kraju, Koalicja Obywatelska nie podjęła jeszcze decyzji, ale raczej nie poprze wniosku w tej sprawie. Głosowanie przeciw przedłużeniu stanu wyjątkowego zadeklarowała Lewica. 

Nim prezydent Duda poinformował, że chce stan wyjątkowy przedłużyć, w Sejmie zaczęły się prace nad zmianami w głosowaniach nad stanami nadzwyczajnymi. Chodzi o to, że Sejm będzie decydował o przedłużeniu np. stanu nadzwyczajnego zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Obecnie konieczna jest bezwzględna większość, czyli liczba głosów za wnioskiem musi być większa od sumy głosów przeciw i wstrzymujących się.

"Z uwagi na konieczność niezwłocznego rozpatrzenia rozporządzenia lub wniosku, w debacie wyłączona zostanie możliwość składania wniosków formalnych o przerwanie, odroczenie lub zamknięcie posiedzenia" - czytamy w uzasadnieniu projektu, który przyjęła już sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych.

Jak komentował w TOK FM były sędzia TK w stanie spoczynku prof. Mirosław Wyrzykowski, źródłem pomysłu "jest oczywiście chwiejna większość obozu rządzącego w Sejmie".

- Jeżeli mamy do czynienia z sytuacjami nadzwyczajnymi, to one muszą być regulowane z najwyższą starannością - podkreślił w rozmowie z Piotrem Maślakiem. Profesor ocenił, że propozycja zmiany regulaminu Sejmu "lekceważy część społeczeństwa, która jest reprezentowana przez opozycję".

Ekspert zauważał też, że uzasadniając zmianę dotyczącą głosowania, mówi się o tym, iż mamy do czynienia obecnie z nadzwyczajną sytuacją, ale jednocześnie nie została nawet zwołana Rada Bezpieczeństwa Narodowego, w skład której wchodzą również przedstawiciele klubów poselskich. - To jest kolejny dowód na to, że nie zostały zastosowane wszystkie konstytucyjne mechanizmy, których zastosowanie powinno było poprzedzać wniosek Rady Ministrów do prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego - podsumował były sędzia Trybunału Konstytucyjnego.

DOSTĘP PREMIUM