Domów dziecka przybywa, choć nie powinno ich już być. Dlaczego? Resort rodziny zrzuca winę na samorządy

W Polsce cały czas powstają kolejne domy dziecka, choć eksperci są zgodni, że takie rozwiązanie nie jest dobre dla najmłodszych. Resort rodziny zapewnia, że pracuje nad odpowiednimi przepisami w tym zakresie, ale na wprowadzanie ich w życie trzeba będzie jeszcze poczekać.
Zobacz wideo

W radiowym serialu "Piecza" Michał Janczura z TOK FM opowiada o pełnym absurdów, niedoróbek i nielogiczności systemie adopcyjnym, w którym dziecko nie jest podmiotem, ale przedmiotem. Wyjaśnia, jak skonstruowany jest system pieczy zastępczej, do którego trafiają dzieci opuszczające rodziny biologiczne. A także - razem z ekspertami - wskazuje na konieczność procesu tzw. deinstytucjonalizacji. To odchodzenie od placówek i domów dziecka do systemu opartego na rodzinach zastępczych. Bo eksperci są zgodni, że dzieci powinny być w rodzinach, również w zastępczych, a nie w domach dziecka. Tymczasem w Polsce powstają kolejne tego typu miejsca – w Aleksandrowie Kujawskim, Rypinie, Gliwicach, a tydzień temu w Gnieźnie.

Na pytanie, dlaczego tak się dzieje, Barbara Socha - podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej - odpowiedziała wymijająco, przerzucając odpowiedzialność za ten problem na samorządy. - Przypomnijmy, że organizacja pieczy zastępczej należy do samorządów. Są takie w Polsce, które bardzo dobrze sobie radzą i nie tworzą tego typu placówek. W innych regionach one ciągle są, co więcej, ciągle ich przybywa - powiedziała w TOK FM.

Jak dodała, jej resort opracował nowelizację przepisów, która mówi, że nie wolno tworzyć nowych domów dziecka. - Nowelizacja wprowadza taki zakaz, ale w wyjątkowych sytuacjach wojewodowie będą mogli podjąć decyzję o powołaniu domu dziecka, jednak dopiero po zasięgnięciu opinii Rzecznika Praw Dziecka - stwierdziła.

Prowadzący audycję Paweł Sulik zauważył, że przepisy dopuszczające wyjątki mogą powodować sytuację, że domy dziecka dalej będą powstawały. - Pytaliśmy o to ekspertów i oni stwierdzili, że sztywny zakaz przyniesie więcej szkód niż korzyści - powiedziała.

Dziennikarz jednak nie odpuszczał i zapytał, czy nie chodzi o płace zawodowych rodziców zastępczych, którzy zarabiają w Polsce znacząco mniej (65 proc. minimalnej krajowej) niż pracownicy domów dziecka, co może powodować, że rodzin zastępczych jest mniej i muszą powstawać kolejne placówki. - Oczywiście, że podwyższenie pensji (opiekunom w rodzinach zastępczych) jest jak najbardziej dobrym kierunkiem i takie zapisy są w ustawie, rewaloryzujemy te pensje. One nie będą mogły być niższe niż minimalna krajowa - mówiła.

Nie chciała jednak określić, ile konkretnie będą zarabiali zawodowi rodzice zastępczy. Także w tej kwestii wskazała na samorządy, mówiąc, że to one ustalają te pensje. - Nikt nie powstrzymuje samorządów, żeby płaciły (zawodowym rodzicom zastępczym) tak, jak osobom na etatach w placówkach - stwierdziła.

Paweł Sulik przypomniał, że już w czerwcu usłyszeliśmy od przedstawicieli resortu, że w Polsce niebawem powstanie Centralny Rejestr Rodzin Zastępczych, w którym zostaną zebrane informacje o tym, gdzie dzieci czekają na adopcje i gdzie są chętni do stworzenia rodzin zastępczych. Czy zatem ten rejestr jest już gotowy? - Jest ujęty w nowelizacji ustawy, my ją dopiero procedujemy. Nie sądzę, żeby - z uwagi na procedury legislacyjne - możliwe było uchwalenie tej ustawy w tym roku - zakończyła gościni Pawła Sulika.

DOSTĘP PREMIUM