W ustawie o mandatach niespodzianka od rządu. "Demonstrantom może grozić nawet 30 tys. zł grzywny"

Rząd - przy okazji podwyżki mandatów dla piratów drogowych - może uderzyć w protestujących przeciwko władzy. - Celem tej ustawy nie jest podniesienie bezpieczeństwa na drogach, ale zwiększenie wpływów Skarbu Państwa - ostrzega RPO.
Zobacz wideo

Rząd planuje podwyższyć kary dla piratów drogowych, których obecna wysokość ustalona została jeszcze w latach '90. Mandat karny na przykład za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 30 km/h ma wynosić od 1,5 do 5 tys. zł, a w przypadku recydywy w ciągu dwóch lat od pierwszego zdarzenia - od 3 tys. zł do 5 tys. zł. Z kolei za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu kierowcy zapłacą 1,5 tys. zł. 

Jednak zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich rząd - niejako "tylnymi drzwiami" - wprowadzi przepisy, które godzą w ochronę praw i wolności obywateli. Według nowego prawa demonstrantom wychodzącym na jezdnie może grozić nawet 30 tys. zł.

Michał Hara z Zespołu Prawa Karnego Biura RPO przypomniał o orzeczeniach sądów, które uniewinniały w przeszłości ludzi biorących udział na przykład w kontrmanifestacjach. - Przykładowo - blokowały trasę innego marszu i były uniewinniane, bo ich działania nie były społecznie szkodliwe. Teraz, jeśli nowelizacja wejdzie w życie, sądy w podobnych sytuacjach mogą być zobligowane do wymierzenia kary - dodał gość audycji TOK360. 

- Najbardziej istotne zmiany, które ta ustawa (zmieniająca Prawo o ruchu drogowym - red.) przewiduje, dotyczą wykroczeń i kar za nie przewidzianych. Te grzywny zostały drastycznie podniesione. A ponadto sama definicja wykroczenia jest zmieniana. Jeśli ta nowelizacja wejdzie w życie, wykroczenie już nie będzie musiało być czynem społecznie szkodliwym - wyjaśniał Michał Hara. I właśnie ta zmiana budzi wątpliwości Biura RPO, ponieważ może objąć nie tylko uczestników ruchu drogowego, ale choćby ludzi protestujących przeciw władzy. Co więcej - podwyższone kary za wykroczenia popełnione na manifestacjach, zdaniem RPO, mogą zniechęcać ludzi do demonstrowania.

Z kolei do 8 tys. zł musiałby zapłacić kierowca za niewskazanie policji, komu pożyczył samochód. Dlaczego ten zapis też nie podoba się RPO? - Rzecznik wyraził swoje zastrzeżenia ze względu na nadmierną wysokość tej kary za czyn, który z samej swojej definicji jest drobniejszy, o mniejszej szkodliwości społecznej. Bo gdyby był większy, to byłby przestępstwem, a nie wykroczeniem - wyjaśniał prawnik i dodał, że czasem za popełnienie przestępstwa płaci się niższe kary.

Jego zdaniem, "jeśli ten system kar się sprawdzi" wkrótce może się okazać, że wszystkie inne wykroczenia, nie tylko te popełniane na drogach, będą zagrożone tak wysokimi grzywnami. - RPO zwraca uwagę, że celem tej ustawy nie jest podniesienie bezpieczeństwa na drogach, ale zwiększenie wpływów skarbu państwa - podkreślił gość TOK FM. Dodał jednocześnie, że tak ważny projekt powinno się szeroko konsultować, czego nie zrobiono podczas prac rządowych.

"Ustawa zostanie dopracowana"

Z kolei Łukasz Zboralski, redaktor naczelny portalu brd24.pl mówił, że na wyższe kary dla piratów drogowych trzeba patrzeć w szerszym kontekście. - Ćwierć wieku nie było żadnych zmian. Kary muszą być znacznie wyższe niż obecne. A jakie dokładnie? To pewnie jest właśnie sprawa do dyskusji, czy górna granica miałaby wynosić 30 tys. zł, czy 25 tys., czy 20 tys. - wskazał ekspert.

Zboralski podkreślał, że w tej sprawie trzeba zaufać wymiarowi sprawiedliwości. - Przecież to są rozsądni ludzie, którzy będą wymierzać adekwatne kary. Teraz najwyższa grzywna za wykroczenie na drodze to 5 tysięcy złotych. Nie ma oficjalnych danych, ale moim zdaniem takich maksymalnie wysokich kar jest bardzo mało. Stosunkowo rzadko o tym się słyszy - podkreślał gość TOK FM.

Ekspert zaznaczył, iż wierzy, że podczas prac w Sejmie projekt zostanie jeszcze doprecyzowany. - Przez 25 lat żaden rząd nie miał odwagi tego dotknąć. Myślę też, że ministerstwo założyło wyższe progi kar, żeby mieć materiał do dyskusji. Tak samo uważam, że te zapisy dające możliwość swobodnie kształtować pojęcie "wykroczenia" się nie utrzymają - mówił.

DOSTĘP PREMIUM