Badania małżeństw w Peru i catering za 200 tys. "Fundusz Sprawiedliwości stał się prywatnym funduszem ministra Ziobry"

NIK ma szereg zastrzeżeń do działania Funduszu Sprawiedliwości i ministra Zbigniewa Ziobry, a Marian Banaś skierował jeden wniosek do TK i pięć zawiadomień do prokuratury. - Wyniki kontroli Funduszu Sprawiedliwości obnażyły zupełnie niesamowitą skalę nieprawidłowości - mówił w TOK FM Sebastian Klauziński, dziennikarz OKO.Press. Jak stwierdził, po publikacji raportu "w normalnym kraju" minister sprawiedliwości zostałby zdymisjonowany.
Zobacz wideo

Cały raport NIK ma 200 stron, kontrolerzy pracowali nad nim niemal rok, a z ich ustaleń wynika, że  w ramach Funduszu Sprawiedliwości nieprawidłowo wydano ok. 280 mln zł. Jak zauważał w TOK FM  Sebastian Klauziński, dziennikarz OKO.Press, najważniejsze jest to, że Fundusz Sprawiedliwości, który miał być w założeniu funduszem celowym pomagającym osobom pokrzywdzonym przestępstwem, przestał taką funkcję pełnić. - Stał się tak naprawdę prywatnym funduszem ministra Ziobry, który (...) został tak rozciągnięty, tak wymodelowany, że z tego funduszu, jak pokazał kontrola NIK, mogło być finansowane dosłownie wszystko - stwierdził Klauziński. 

 - Była konferencja dotyczącą współpracy krajów Grupy Wyszehradzkiej, gdzie promowali się politycy Solidarnej Polski. To była bardzo droga impreza, gdzie sam catering kosztował 200 tys. zł, organizacja kolejne setki tysięcy. To była wielka, dwudniowa impreza (...) podciągnięta pod kategorię "przeciwdziałania przyczynom przestępczości" - podawał przykład. Zauważał, że właśnie ta kategoria, wprowadzona rozporządzeniem z 2017 roku, jest na tyle niedookreślona, że w jej ramach można było wydawać miliony na niezwiązane z celami funduszu przedsięwzięcia. - To były prace naukowe o trwałości małżeństwa w Peru albo koncerty kolęd, po prostu wszystko, co sobie państwo wymyślą, to mogło być z tej puli finansowane - dodał dziennikarz. 

Podkreślał, że prezes NIK Marian Banaś zawnioskował o zbadanie zgodności z konstytucją tego rozporządzenia przez TK, a poza tym NIK składa pięć zawiadomień do prokuratury. - Te zawiadomienia dotyczą fundacji "Ex Bono" z Opola. Tam ta skala nieprawidłowości była ogromna - wyjaśniał gość TOK FM. Jak dodał, kolejna "pula zarzutów" dotyczy właśnie tego, że ogromne pieniądze trafiały do organizacji, które powstawały ad hoc, często kilka miesięcy przez ogłoszeniem konkursów. - Dziwnym trafem wygrywały z bardzo doświadczymy organizacjami, które taką pomoc świadczyły od wielu lat - zauważał. 

Jak mówił Klauziński, wiele z tych organizacji albo było zakładanych przez działaczy Solidarnej Polski, albo pracowały w nich osoby powiązane z partią Zbigniewa Ziobry. A właśnie fundacja Ex Bono najbardziej pokazuje "skalę tych patologii". - Główną linią obrony ministerstwa jest to, że były konkursy, wygrywały organizacje, które dostały najwięcej punktów. Tylko jak pokazuje NIK często było tak, że kiedy komisje konkursowe wybierały konkretne podmioty do realizacji projektów, to osoby z Ministerstwa Sprawiedliwości anulowały wyniki tych konkursów - podkreślił. 

- My wnioskowaliśmy w trybie dostępu do informacji publicznej o karty merytoryczne ocen tych projektów, które wygrywały, a organizacje budziły nasze zastrzeżenia. Ale ministerstwo nigdy tego nie pokazało - zaznaczał. Jak dodał, choćby Ministerstwo Zdrowia udostępniło karty po podobnym wniosku. - Moim zdaniem zupełnie nie do obrony jest cała sprawa Funduszu (...), ale z drugiej strony ministerstwo zupełnie nie widzi błędów i idzie zaparte. W normalnym kraju po takich wynikach kontroli minister powinien zostać zdymisjonowany - podsumował. 

Resort Ziobry atakuje NIK

Jeżeli chodzi o pomoc świadczoną za pomocą Sieci Pomocy Pokrzywdzonym to są to kwoty 50-krotnie większe niż było to na początku funduszu za rządów PO. Zarzuty NIK są absurdalne - odniósł się do wystąpienia po kontroli NIK ws. funduszu sprawiedliwości wiceszef MS Marcin Romanowski.

Wiceszef resortu sprawiedliwości zamieścił w czwartek na Twitterze post, w którym napisał: "Jeżeli chodzi o pomoc świadczoną za pomocą Sieci Pomocy Pokrzywdzonym to są to kwoty 50-krotnie większe niż było to na początku funduszu za rządów PO. W tym roku przeznaczono na to ponad 80 mln zł, są to kwoty niewyobrażalne. Zarzuty NIK są absurdalne".

Wcześniej w mediach społecznościowych resort sprawiedliwości odniósł się do wystąpień kontrolerów NIK w dwóch postach. W jednym z nich czytamy: "Pomoc dla tysięcy ofiar przestępstw w setkach ośrodków w całej Polsce. Wielomilionowe wsparcie dla szpitali leczących pokrzywdzonych, zakup sprzętu dla straży pożarnej walczącej o życie ofiar wypadków i pożarów- Najnowszy spot pokazuje, jak działa Fundusz Sprawiedliwości".

W drugiej wiadomości MS podał liczby dotyczące wydatkowanych środków. "Liczby najlepiej świadczą o skuteczności działań Funduszu Sprawiedliwości: pomocy udzielono 94 tys. osób; w 2020 r. aż 84,4 mln zł przeznaczono na pomoc pokrzywdzonym przestępstwem; już 51 mln zł trafiło na zakup sprzętu dla szpitali" - napisano na Twitterze.

Marcin Warchoł, wiceszef MS wyjaśnił na Twitterze, że "Fundusz Sprawiedliwości w latach 2017-2020 wyposażył strażaków ochotników w specjalistyczny sprzęt za ponad 180 mln zł, by mogli skutecznie chronić zdrowie i życie ludzi. To oni rozpoczynają akcje ratunkowe w przypadku połowy z 30 tys. wypadków samochodowych".

Doprecyzował także, że Fundusz Sprawiedliwości to pierwsza w historii ogólnopolska sieć pomocy: "336 takich punktów - są prawie w każdym powiecie -i powstają następne; dla ofiar i świadków przestępstw szybka, darmowa kompleksowa pomoc prawna, psychologiczna, medyczna, materialna i rehabilitacyjna" - wyliczył, dodając, że 25 mln zł wydano na walkę z pandemią COVID-19. "Zakupiono dla szpitali m.in.: respiratory, specjalistyczne ultrasonografy, analizatory badań, aparaty do znieczuleń, kardiomonitory, aparaty RTG i EKG, defibrylatory i środki ochrony osobistej" - napisał Warchoł.

DOSTĘP PREMIUM