Szkoły wciąż szukają nauczycieli do pracy. Dyrektorzy alarmują, że niebawem nie będzie miał kto uczyć

Dyrektorzy szkół alarmują, że kryzys kadrowy w oświacie narasta, a jeżeli nic się nie zmieni, to niebawem nie będzie miał to uczyć. Miesiąc po pierwszym dzwonku w wielu szkołach nadal trwają poszukiwania chętnych do pracy. Nie tylko w największych miastach. Brakuje przede wszystkim matematyków, fizyków czy informatyków.
Zobacz wideo

Dyrektorzy szkół, którzy uczestniczą w 15. Kongresie Zarządzania Oświatą w Zakopanem, zgodnie przyznają, że minęły czasy, gdy przebierali w ofertach nauczycieli chętnych do pracy. Dyrektorka podstawówki nr 6 w Świdnicy Wioleta Skibicka opowiadała reporterowi TOK FM, że pół roku szukała matematyka, który miałby jakiekolwiek doświadczenie w pracy z dziećmi.

Z kolei Beata Wierzba, dyrektorka Pomorskiej Szkoły Rzemiosł w Gdańsku, mówiła, że od lat brakuje również nauczycieli zawodu. - Największy problem jest z mechatronikami. W tym roku nie otworzyliśmy klasy mechatronicznej ze względu na brak kadry - przyznała w rozmowie z Krzysztofem Horwatem. 

Jednak problem odczuwają nie tylko publiczne szkoły, ale również te niepubliczne. Mimo że zazwyczaj oferują lepsze warunki finansowe. Ewa Piątek, dyrektorka wałbrzyskich placówek prowadzonych przez fundację Clever, cały czas poszukuje matematyka. - Ścisłe umysły uciekają do przemysłu, bo tam warunki wynagradzania są bardzo konkurencyjne - stwierdziła. 

Brakuje 10 tysięcy nauczycieli

Jak policzył Związek Nauczycielstwa Polskiego, w całej Polsce na początku września brakowało około 10 tysięcy nauczycieli. Szef ZNP Sławomir Broniarz mówił wówczas, że największe braki występują w Warszawie, gdzie brakuje 3 tysięcy nauczycieli. Na Podlasiu brakowało około 500, jednak w przeliczeniu na liczbę szkół i uczniów, to również bardzo poważny problem. 

Dlatego resort edukacji zapowiedział podwyżki dla nauczycieli, największe dla tych początkujących, jednak w zamian oczekuje zwiększenia liczby tzw. godzin tablicowych. Konkretnie chodzi o podwyższenie tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć nauczycieli o 4 godziny. Resort wyjaśnia, że zmiany pensum będą wiązały się z ruchami kadrowymi, w związku z tym zakłada trzyletni okres przejściowy dający możliwość elastycznego przechodzenia na nowy system. 

Ministerstwo chce, aby stawki przeciętnego wynagrodzenia nauczycieli wynosiły: dla nauczyciela niemającego stopnia awansu zawodowego - 4950 zł brutto, nauczyciela mianowanego - 6400 zł brutto i dla nauczyciela dyplomowanego - 7750 zł brutto. Z kolei minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli mających tytuł magistra i przygotowanie pedagogiczne będą wynosiły brutto odpowiednio" dla nauczyciela bez stopnia awansu zawodowego - 4010 zł, nauczyciela mianowanego - 4540 zł i dla nauczyciela dyplomowanego - 5040 zł.

- Rozwiązania zawarte w propozycji resortu edukacji to skrajny przejaw lekceważenia nauczycieli i reprezentujących ich przedstawicieli oświatowych związków zawodowych, dający poważny argument do podjęcia działań protestacyjnych - stwierdził Broniarz, gdy prezentował stanowisko Prezydium Zarządu Głównego ZNP. Dodał, że "deklarowana przez ministra Przemysława Czarnka 'podwyżka' płac kosztem zwiększenia pensum i odebrania niektórych dodatków oznacza, że nauczyciele sami sfinansują wzrost wynagrodzeń".

RPO pisze do ministra Czarnka

W połowie września RPO Marcin Wiącek wysłał do ministra edukacji Przemysława Czarnka pismo, w którym zwraca uwagę na problem braków kadrowych w oświacie. "Nie sposób zgodzić się z opinią ministra, że 'zawsze taki znikomy procent wolnych etatów w szkołach występuje w wakacje, występuje również w tym roku. Zostanie uzupełniony, nie ma z tym żadnego problemu'" - czytamy. 

"Zdarza się, że mijają miesiące, gdy dyrektor szuka nowego nauczyciela. Oznacza to utratę ciągłości nauki i braki w realizacji podstawy programowej. Z doniesień mediów wynika, że problem ten występuje także w mniejszych miejscowościach i w szkołach niepublicznych, które mają możliwość lepszego wynagradzania nauczycieli i często oferują bardziej komfortowe warunki pracy" - stwierdził RPO. 

Przypomniał również raport Najwyższej Izby Kontroli o organizacji pracy nauczycieli w szkołach publicznych, z którego wynika, że w latach szkolnych 2018/2019–2020/2021 blisko połowa dyrektorów (46%) zgłaszała trudności z zatrudnieniem nauczycieli o odpowiednich kwalifikacjach. Najczęściej chodziło o nauczycieli fizyki (33%), matematyki (32%), chemii (24%), języka angielskiego (20%) i informatyki (18%). 

"Z badań OECD wynika, że atrakcyjność pracy nauczyciela w dużym stopniu zależy od odpowiedniego poziomu wynagrodzenia, dobrej organizacji pracy szkół oraz pozycji zawodu w społeczeństwie. Niebagatelne znaczenie ma również odpowiedzialnie prowadzona polityka oświatowa państwa" - napisał RPO.

DOSTĘP PREMIUM