Jak rozpoznać, że pracownik ma problem z alkoholem? "Milczenie jest powszechnym błędem"

Podczas pracy zdalnej łatwiej jest się ukryć z piciem, łatwiej wytłumaczyć chwilową nieobecność. Dlatego przez pandemię pracownicy pili coraz więcej. W badaniach przyznał się do tego co trzeci Amerykanin, ale w Polsce sytuacja najprawdopodobniej nie wygląda lepiej. - Problem jest i nienazwany będzie się potęgował. Od tego trzeba zacząć, czyli od powiedzenia, że to widzimy - apelowała w TOK FM Anna Zwolińska, dyrektorka Centrum Pomocy Psychologicznej Ametis.
Zobacz wideo

W trakcie pandemii wśród pracowników gwałtownie wzrosło spożycie alkoholu i substancji psychoaktywnych. Jak wynika z badań, do pica w trakcie godzin pracy przyznaje się co trzeci Amerykanin, dokładnie 36 proc. mężczyzn i 26 proc. kobiet. Jak to wygląda w Polsce? Anna Zwolińska, dyrektorka Centrum Pomocy Psychologicznej Ametis, mówiła, że choć u nas dokładnych badań nie ma, to trudno oczekiwać, że sytuacja znacząco lepsza niż za oceanem. - Bardzo chciałabym powiedzieć, że w naszym kraju jest inaczej - przyznała Zwolińska. Jak jednak dodała, dostępne dane pozwalają stwierdzić, że problem narasta. 

Ekspertka podawała, że co dziewiąty Polak pił podczas pandemii więcej alkoholu, o kilkanaście procent wzrosła częstotliwość spożycia alkoholu wśród osób, które już wcześniej nadużywały lub piły ryzykownie. Choć przyznała, że jest również grupa, w której spadło spożycie alkoholu. To te osoby, które piły głównie w restauracjach i barach. Jednak osoby, które już nadużywały, mogły to niepostrzeżenie robić także podczas pracy. - To może być problem, który dotyczy nie tylko pandemii, ale jeżeli zostaniemy z pracą hybrydową albo zdalną, on może dotyczyć również przyszłości - zauważała prowadząca Marzena Mazur

Zwolińska stwierdziła, że to zawsze kwestia czasu, aż ludzie uzależnieni zaczną bezpośrednio w pracy sięgać po używki. - Mam jednak ogromne przekonanie, że kiedy człowiek musi wstać do pracy, być tam przez kilka godzin, to ma inną motywację do zachowania abstynencji. Bardziej się mobilizuje, jest szansa, że taka sytuacja będzie minimalizować ryzyko rozwoju uzależnienia - mówiła. - Praca z miejsca zamieszkania bardzo sprzyja nadużywaniom i uzależnieniom - dodała. 

Jak mimo wszystko rozpoznać, że ktoś nadużywa w pracy alkoholu? - Obserwując pracownika można zauważyć, że ma kłopot, poprzez takie zachowanie jak wzrastająca absencja, nieusprawiedliwione obecności, mało prawdopodobne wytłumaczenia, krótkie nieobecności, często w poniedziałki - wymieniała ekspertka. - Może to być wzrastająca ilość i długość przerw na kawę, wycieczki po firmie do innych pokoi (...), pracownik zapomina o poleceniach, ma trudność w realizacji powierzonych zadań, nie analizuje swoich błędów, czasem ich nie dostrzega - dodawała. 

Choć Zwolińska zaznaczała, że takie objawy mogą wskazywać również na szereg innych problemów, choćby z wypaleniem zawodowym czy całą gamą problemów psychicznych. Poza tym podkreślała, że obok sygnałów o problemie alkoholowym pracownika nie wolno przejść obojętnie, zareagować powinien również szef, gdy tylko się o tym dowie. - Myślę, że milczenie na temat tego, co się widzi, jest powszechnym błędem. To jest trudna rozmowa, trudna sytuacja, to jest temat, który chętnie zamiata się pod dywan - mówiła gościni TOK FM. - Problem jest i nienazwany bedzie się potęgował. Od tego trzeba zacząć, od powiedzenia, że to widzimy - podsumowała.

DOSTĘP PREMIUM