Bąkiewicz "podwykonawca" PiS. Czy stworzy własny ruch polityczny? Ekspert mówi o słabych stronach

Robert Bąkiewicz bronił kościołów, pojechał do Usnarza Górnego, zagłuszał niedzielny protest w Warszawie. Jak mówił w TOK FM dr Przemysław Witkowski, nawet bardzo skrajna prawica ma już świadomość, że Bąkiewicz to "absolutna ekspozytura PiS". - Wiadomo jest, że nie można polskiej policji wysłać do wszystkich czynności, które by się opłacały PiS-owi. W tym miejscu pojawia się pan Bąkiewicz z kolegami - mówił politolog.

Robert Bąkiewicz odpowiedział na wezwanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, aby bronić kościołów. Gdy sytuację w Usnarzu Górnym zaczęły relacjonować ogólnopolskie media, pojawił się tam również Robert Bąkiewicz. I ostatnio, warszawską manifestację zwolenników pozostania Polski w UE zagłuszać próbował właśnie Bąkiewicz. Dzięki sprzętowi, który jego organizacja kupiła ze szczodrych dotacji m.in. z Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej i Funduszu Patriotycznego. 

Nikt nie może mieć więc już wątpliwości, że były członek ONR i rządzący PiS współpracują w najlepsze. Jak mówił w TOK FM politolog dr Przemysław Witkowski, Bąkiewicz jest "coraz bardziej przytulony" do PiS.  

Ekspert zajmujący się badaniem aktywności ruchów radykalnych podkreślił, że jego aktywność wśród polskiej skrajnej prawicy jest jednoznacznie oceniana. - Mamy do czynienia ze świadomością, że pan Bąkiewicz to jest już absolutna ekspozytura PiS - stwierdził rozmówca Karoliny Lewickiej. Jak dodał, to, co robi założyciel Straży Narodowej, dobrze opisuje określenie "podwykonawca" Prawa i Sprawiedliwości. - Wiadomo jest, że nie można polskiej policji wysłać do wszystkich czynności, które by się opłacały PiS-owi, w tym miejscu pojawia się pan Bąkiewicz z kolegami, który z chęcią takie zadania wykona - wyjaśnił. 

"Narzędzie w rękach PiS"

Czy Robert Bąkiewicz mógłby kiedyś stanąć na czele znaczącego ruchu politycznego? Jak mówił dr Przemysław Witkowski, lider Marszu Niepodległości, gdyby wziąć pod uwagę jego kompetencje intelektualne i charyzmę, "nie ma potencjału" na przywódcę. - Widzę go wyłącznie jako narzędzie w rękach PiS - ocenił. - Oczywiście narzędzie niebezpieczne, ponieważ prędzej czy później to się może źle skończyć, jeżeli państwo polskie pozwala, żeby takie osoby miały pewną bezkarność w swoich działaniach - dodał. 

Ekspert opowiadał, że pracuje przy wielu deradykalizacyjnych projektach, w których współpracują osoby z różnych krajów. I wielu naukowców dziwi się temu, co obecnie dzieje się w Polsce. Tego, że państwo finansowo wspiera radykałów.

- Rozmawiam z naukowcami z zachodniej części Europy i oni nie są czasami w stanie zrozumieć faktu, że polskie państwo takie grupy sponsoruje, zamiast je zwalczać. Tam organa państwa próbują te grupy monitorować, kontrolować, naukowcy badają w celu powstrzymania. A my spotykamy się z (ich) jawną promocją - podsumował dr Przemysław Witkowski.

DOSTĘP PREMIUM