Zatrzymują flagę UE, rekwirują kredę. "Policjanci dają się ponieść emocjom politycznym"

- Policja powinna traktować wszystkich obywateli w taki sam sposób. Powinna być wobec wszystkich tak samo skuteczna, a nie wybierać sobie, kogo bardziej pacyfikujemy - mówił w TOK FM Piotr Caliński, były wicedyrektor Gabinetu Komendanta Głównego Policji.
Zobacz wideo

Jak przypomniał Piotr Maślak, prowadzący Pierwsze Śniadanie w TOK FM, polska policja od dłuższego czasu nie ma dobrej passy i notuje interwencje, które można uznać za co najmniej zaskakujące. Na przykład, w lipcu ostro zareagowano na warszawskich aktywistów, którzy przykryli flagą UE pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. Samą flagę opisując jako "płótno barwy niebieskiej z symbolami gwiazd". Z kolei ostatnio w Krakowie, funkcjonariusze podjęli nietypową interwencję przed siedzibą PiS. Tam - w ramach protestu przeciwko działaniom władz wobec uchodźców - kilka matek z dziećmi napisało na chodniku kredą: "Gdzie są dzieci?" i "Nikt nie jest nielegalny". Narysowano też płonące domy i smutne twarze. Policja miała zakazać dzieciom chodzić po rysunkach, kredę zarekwirowała, a matki spisała. Wezwano techników. Ostatecznie sprawę jednak umorzono. 

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Piotr Caliński, były wicedyrektor Gabinetu Komendanta Głównego Policji oraz komendant Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, tłumaczył, że policjanci - jako obywatele - też dają się ponosić emocjom politycznym. - Bo one są w tle konfliktu wewnętrznego związanego z partią rządzącą, która stara się wprowadzić nastrój ryzyka wyprowadzenia Polski z UE. Skoro pani sędzia, profesor (Krystyna Pawłowicz -red.) pisze o "unijnej szmacie", to trudno się dziwić, że relatywnie młodzi ludzie w mundurach dają się ponieś emocjom. To trochę szerszy problem bazujący na psychologii i socjotechnice w budowaniu napięcia - mówił Caliński.

Podkreślał, że zgodnie z ustawą o policji, funkcjonariusze powinni traktować wszystkich obywateli w taki sam sposób, a nie zawsze tak jest. - Co widać w poziomie determinacji wobec różnych demonstracji. Na protestach kobiet przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego używano pałek teleskopowych, pryskano gazem w twarz parlamentarzystom. A wobec pochodów w czasie Święta Niepodległości interweniuje się dopiero wtedy, kiedy ktoś rzuci racą i mieszkanie staje w płomieniach. Widać, że proporcje są źle ustawione. Policja powinna być wobec wszystkich tak samo skuteczna, a nie wybierać sobie, kogo bardziej pacyfikujemy - przekonywał ekspert.

Caliński mówił też, że w policji najczęściej ton nadawany jest "z góry". - Pomiędzy władzą polityczną a policjantem na ulicy są jeszcze dwa szczeble dowodzenia. Komendanci i dowódcy bezpośredni w czasie akcji. Tu podejmowane są decyzje. Policjant, które je wykonuje, też ma swoją wrażliwość i emocje. Jeśli ich nie ma, to bywa agresywny. Gdy czuje się zagrożony, to kieruje nim instynkt. Jeśli jednak jest kompetentny i dobrze wyszkolony, to każdego powinien traktować tak samo - wyjaśniał gość TOK FM.

Dlatego tak istotna w naborze do policji powinna być swobodna rozmowa. - Policjanci selekcjonowani są na podstawie kompetencji, doświadczenia, modelu psychologicznego czy kondycji. Nie ma pytań o poglądy polityczne. Jednak te - przy odpowiednich pytaniach - można wyczuć właśnie w czasie rozmowy z kandydatem. Rozmowa jest kluczowa, bo można nią subiektywnie zarządzać - podkreślał Caliński.

DOSTĘP PREMIUM