Ile zapłacimy za prąd? "Spodziewam się dwucyfrowej podwyżki" - mówi szef Urzędu Regulacji Energetyki

Jeśli spółka energetyczna deklaruje, że złoży wniosek z propozycją podwyżki o 40 proc., to nie należy oczekiwać, że połowa tej podwyżki jest nieuzasadniona - mówi w programie EKG w TOK FM prezes Urzędu Regulacji Energetyki Rafał Gawin. O tym, że chciałaby podnieść cenę prądu o 40 proc., w ubiegłym miesiącu poinformowała ENEA. To jedna z trzech największych firm w Polsce zaopatrujących w prąd gospodarstwa domowe.

ENEA uważa, że dopiero podniesienie cen prądu o blisko połowę, pozwoli jej wyjść "na zero". Prezes URA przyznał w TOK FM, że "obiektywne okoliczności na rynku, czyli ceny energii uzasadniają taką skalę podwyżki". I dodał, że spodziewa się dwucyfrowej podwyżki cen prądu.

Według Rafała Gawina, podniesienie cen o 40 proc., będzie oznaczać dla gospodarstw domowych "dwadzieścia, dwadzieścia kilka złotych więcej co miesiąc na rachunku". A to w ciągu roku da około 500 złotych więcej. 

Na podwyżkę kosztów energii składa się wiele czynników. Na rynkach hurtowych ceny gwałtownie rosną, a to właśnie rynek hurtowy jest dla regulatora punktem odniesienia. - Jeszcze gorzej niż na rynku prądu jest na rynku gazu - przyznał szef Urzędu Regulacji Energetyki. Dlatego Gawin spodziewa się do końca października wniosku Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. - Myślę, że wyrażę zgodę na podwyżkę, bo punktem odniesienia jest dla nas rynek hurtowy. Trudno kwestionować działanie tego rynku, a nawet jeśli mielibyśmy zastrzeżenie, to musimy to brać po uwagę - mówił. 

W tym miesiącu ceny gazu w Polsce z taryfy PGNiG wzrosły już po raz trzeci. W maju URE zatwierdził wzrost cen o 5,6 proc. w lipcu o 12,4 proc. a we wrześniu o 7,4 proc. Prezes PGNiG pocieszał ostatnio odbiorców, że choć zmiana taryf jest nieunikniona, to na pewno nie będzie taka, jak wzrosty cen gazu, z którymi mamy do czynienia w tej chwili na europejskich giełdach. Ceny wzrosły tam w ostatnich miesiącach o 600-800 proc.

Grudzień przyniesie informacje o podwyżkach

Decyzje o podwyżkach URE musi podjąć do 17 grudnia i ogłosić odbiorcom, czyli gospodarstw domowych. To jedyna część rynku energii regulowana przez państwo. Przedsiębiorstwa kupują prąd i gaz po cenach rynkowych. Dla nich rachunki wzrastają wraz ze wzrostem cen na rynku hurtowym.

Wnioski do URE składają kontrolowani przez państwo sprzedawcy: Enea, Energa Obrót, PGE Obrót i Tauron Sprzedaż. Inne firmy, jak np. działające w Warszawie Innogy, same ustalają swoje cenniki. Nie muszą w tym celu składać wniosku taryfowego do URE.

Autorzy obowiązującego u nas systemu kontroli cen zakładali, że mniejsze firmy nie będą podnosić cen bardziej, niż dostawcy regulowani.

DOSTĘP PREMIUM