Chcą odwołać łódzkiego kuratora za wulgarny wpis o samorządowcach. Ten tłumaczy się... pomyłką edytora w telefonie

Samorządowcy z Łodzi i Pabianic chcą dymisji łódzkiego kuratora oświaty za jego wpis w internecie. Urzędnik - w komentarzu pod zdjęciami samorządowców, którzy protestowali w Warszawie przeciwko tzw. Polskiemu Ładowi - użył wulgaryzmów.
Zobacz wideo

"K...wa nie pracuja" - napisał łódzki kurator Waldemar Flajszer pod zdjęciem przedstawiającym protestujących samorządowców. Fotografia znajdowała się na profilu pabianickiej Platformy Obywatelskiej w mediach społecznościowych. Chodziło o protest przeciwko Polskiemu Ładowi, który w środę odbywał się w Warszawie. Lokalni politycy domagali się między innymi większego udziału samorządu w podatku PIT i przekonywali, że ich miejscowości stracą na zmianach wprowadzonych przez rząd ogromne pieniądze. 

Kiedy kuratorowi zwrócono uwagę na jego wulgarny wpis - ten po kilkunastu minutach komentarz usunął. Internauci zdążyli jednak zrobić screeny.

Teraz samorządowcy chcą, by kurator podał się do dymisji albo został odwołany ze swojej funkcji. Apel w tej sprawie wystosowali do szefa resortu edukacji i nauki Przemysława Czarnka. "Ktoś taki nie może dbać o łódzką oświatę, kierować wychowaniem dzieci i młodzieży. Co to za język?" - skomentował na Twitterze przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi Marcin Gołaszewski z Nowoczesnej.

W rozmowie z TOK FM nadmienił: "Chciałem też zwrócić się do pana ministra Przemysława Czarnka. Czy pan minister uznaje, że zachowanie pana kuratora oświaty nie urąga godności urzędu i funkcji, jaką on pełni?".

Co mówi sam kurator?

Kurator Waldemar Flajszer tłumaczy z kolei, że wulgarne słowo to wynik... pomyłki edytora tekstu w telefonie. - Każdy, kto posiada telefon komórkowy i odbiera Messengera, może znaleźć się w sytuacji takiej, że spod jego ręki wyjdzie treść, której by nie chciał, żeby wyszła - wyjaśnia Flajszer. W rozmowie z Onetem kurator nadmienił też, że chciał napisać słowo "kurcze". 

DOSTĘP PREMIUM