"Kilka godzin na pryczy pana Ziobry to nic w porównaniu z tym, co spotyka tych ludzi". Aktywiści zatrzymani za pomoc uchodźcom

Pawłowi Wrabcowi i jego żonie grozi osiem lat więzienia za to, że postanowili podwieźć uchodźców. - Spędziliśmy z żoną kilka godzin w kajdankach i na pryczy pana Ziobry w celi, ale to niewielka rzecz w porównaniu z tym, co spotkało naszych pasażerów. To dwójka młodych Irakijczyków. Na 100 procent zostali wywiezieni z powrotem do lasu, gdzie wcześniej byli już 40 dni. Gdy ich wypieprzali, to ci migranci tak płakali, że zapamiętam to do końca życia - mówił w Poranku Radia TOK FM Wrabec.
Zobacz wideo

Paweł Wrabec i Justyna Wolniewicz-Wrabec, działacze społeczni z Wrocławia zostali zatrzymani przez policję w okolicach Hajnówki. W ich samochodzie funkcjonariusze znaleźli dwóch Irakijczyków. Wrabcowie zostali zatrzymani i noc spędzili w komendzie policji w Hajnówce. Zostały im postawione zarzuty pomocnictwa w organizowaniu nielegalnego przekroczenia granicy przez cudzoziemców, zagrożone karą do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Paweł Wrabec był gościem Jacka Żakowskiego w Poranku TOK FM, gdzie opowiadał o zajściu. - Spędziliśmy z żoną kilka godzin w kajdankach i na pryczy pana Ziobry w celi, ale to niewielka rzecz w porównaniu z tym, co spotkało naszych pasażerów. To dwójka młodych Irakijczyków. Na 100 procent zostali wywiezieni z powrotem do lasu, gdzie wcześniej byli już 40 dni. Jak ich wypieprzali, to tak płakali, że zapamiętam to do końca życia - mówił.

Jak dodał, w okolicach Hajnówki uchodźcy wychodzą z lasu na drogę, bo szukają pomocy. - W nadziei, że jakaś "dobra dusza" ich podwiezie. Tydzień wcześniej w tym samym miejscu zobaczyłem młodą Irakijkę z dzieckiem. Starałem się jej pomóc, dałem banany, ona się tylko do mnie uśmiechnęła przez łzy. Pokazała kciuk na znak, że będzie dobrze, a ja się poryczałem. Powiedziałem sobie, że jak wrócę tam i spotkam następną taką rodzinę (uchodźców), to ją zaproszę do samochodu - relacjonował.

Jak dodał, po tym zdarzeniu jeszcze trzykrotnie jeździł w okolice Hajnówki z rzeczami dla uchodźców - aż złapała go policja i skuła go w kajdanki jak "pospolitego przestępcę". - Moja żona powiedziała mi, że czuła się, jakby wywoziła Żydów z getta. Taka tam jest atmosfera. Policja zastrasza ludzi. To jest niesamowite, gdy funkcjonariusz zagląda do samochodu i szuka osób o śniadej skórze. To obrzydliwy rasizm. To szaleństwo trzeba powstrzymać. Przecież tam giną ludzie - zakończył gość TOK FM.

Paweł Wrabec jest jednym z założycieli Obywateli RP.

DOSTĘP PREMIUM