Rząd "cacka się z antyszczepionkowcami" w swoich szeregach. "Władza jest słaba"

IV fala pandemii rozkręca się w najlepsze, a zdaniem ekspertów, rząd zbyt biernie podchodzi do rosnącej liczby nowych zakażeń. - Cackają się z antyszczepionkowcami w swoich szeregach. Nasza władza jest słaba. Nie jest zdolna do podjęcia ryzyka, które może przynieść pozytywne efekty. Nie umie podejmować niepopularnych decyzji, które ratują życie - mówił w TOK FM Piotr Żakowiecki, starszy analityk ds. zdrowotnych Polityki Insight.
Zobacz wideo

W czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o ponad 15 tys. nowych przypadkach zakażeń koronawirusem i aż 250 zgonach. To rekord IV fali COVID-19 w Polsce. Podobna liczba zakażeń po raz ostatni odnotowywana była pod koniec kwietnia.

Średnia liczba nowych zakażeń koronawirusem z ostatnich 7 dni wynosi ok. 7800, ale – zdaniem Piotra Żakowieckiego z Polityki Insight, który był gościem TOK FM – zaniżył ją "efekt Wszystkich Świętych". - Przez ostatnie dni było mniej zleceń na testy od lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej, bo ludzie po prostu nie zgłaszali się z objawami chorobowymi. Więc dopiero teraz mamy odbicie w statystykach – wyjaśnił.

Podkreślił, że liczba zakażeń w kolejnych dniach będzie prawdopodobnie rosnąć, a szczyt IV fali zapowiadany jest na grudzień. Najgorzej teraz jest w województwach lubelskim i podlaskim, jednak - zdaniem eksperta - tam dynamika wzrostu zachorowań już nie rośnie. - W tych regionach prawdopodobnie zaczynamy sięgać szczytu i jesteśmy w najgorszym momencie. Będzie jeszcze gorzej, jeśli chodzi o sytuację w szpitalach. W województwie podlaskim pobiliśmy rekordy zajętych łóżek. Systemy ochrony zdrowia w tych województwach będą najbardziej przeciążone w historii. Docieramy do momentu, w którym pacjenci wymagający opieki będą musieli na nią czekać, a w stanach nagłych mogą jej nie otrzymać - ocenił.

"Mamy słabą władzę"

Jego zdaniem, sytuacja w tych województwach nie musiałaby być tak dramatyczna, gdyby polski rząd zdecydował się na bardziej odważną politykę dot. szczepień i obostrzeń. - Śledzę tę politykę rządu od początku pandemii i niezmiennie zaskakuje mnie to, jak słabo wyciągane są wnioski na przyszłość z naszych dotychczasowych doświadczeń. Jak bardzo to jest wynikiem kalkulacji politycznych - mówił.

Jako przykład przytoczył środową wypowiedź rzecznika rządu Piotra Müllera nt. przepisów umożliwiających pracodawcy weryfikację, czy pracownik jest zaszczepiony. Szef resortu zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział wcześniej, że projekt ten zostanie skierowany pod obrady rządu i prawdopodobnie trafi na najbliższe posiedzenie Sejmu. - W projekcie nie ma mowy o wysyłaniu na przymusowe urlopy. Taki pomysł nie mógłby być zaakceptowany na poziomie rządu - powiedział Müller. Jak dodał, wariantem, który w tej chwili jest brany pod uwagę, jest ułatwienie np. pracodawcy sprawdzenia tego, czy dana osoba "jest narażona na zakażenie i ewentualne przesunięcie jej na inne stanowisko pracy, ale z zachowaniem płacy".

- Te przepisy będą "bezzębne". We Włoszech jest możliwość przesunięcia niezaszczepionego pracownika na inne stanowisko czy w ogóle niedopuszczenie do pracy. U nas, jak wspominał Müller, w środowisku rządu są zbyt duże wątpliwości - zauważył Żakowiecki, dodając, że rząd "cacka się z antyszczepionkowcami w swoich szeregach".

Zwrócił również uwagę, że najbliższe posiedzenie Sejmu, na którym wspomniany projekt ma być procedowany, odbędzie się 16-17 listopada. - Jeśli więc miałoby to przynieść jakiekolwiek efekty z perspektywy epidemiologicznej, to dopiero w połowie grudnia, czyli gdy będziemy mieć szczyt obecnej fali. Mam wrażenie, że rząd jest bardzo słaby, jeśli chodzi o możliwości kontrolowania pandemii - podkreślił.

Przypomniał również, że Rada Medyczna zarekomendowała premierowi wprowadzenie dla niezaszczepionych ograniczeń w dostępie do usług. - Widzimy to w innych krajach i wiemy, że to działa. Bo to forma nacisku na osoby, które z innych powodów by się nie szczepiły. Takie zalecenie Rada Medyczna sformułowała, ale nawet nie zostało opublikowane, bo nie było na to zgody politycznej - powiedział.

Jego zdaniem, wszystko to świadczy o tym, jak "słabą mamy władzę". - Jak trudno jej się przeciwstawić presjom politycznym w interesie nas wszystkich. Nie jest zdolna do podjęcia ryzyka, które może przynieść pozytywne efekty. Nie umie podejmować niepopularnych decyzji, które ratują życie - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM