Rodzina zmarłej 30-latki pozwie państwo polskie? "Odpowiedzialność może być rozważana"

- Nie zajmuje się tym, jakimi argumentami przerzucają się poszczególni politycy. W ocenie rodziny i mojej, doszło do błędu medycznego. Tylko że błąd medyczny nie dzieje się w przestrzeni, w której na ten błąd nie wpływają inne czynniki - mówiła w TOK FM mec. Jolanta Budzowska, pełnomocniczka rodziny zmarłej 30-letniej Izabeli z Pszczyny. Jak dodała, odpowiedzialność państwa polskiego również może być w tej sprawie rozważana.
Zobacz wideo

Jak wskazała mec. Jolanta Budzowska, śledztwo w niniejszej sprawie jest na dość wstępnym etapie. - Została sporządzona wstępna opinia co do przyczyn śmierci pani Izabeli i okoliczności zgonu płodu. Wiemy z tej opinii, że przyczyną śmierci był wstrząs septyczny, to już nie ulega wątpliwości - poinformowała prawniczka. - Prokuratura przesłuchała świadków, zebrała dokumentację, zabezpieczyła najważniejsze dowody w sprawie. W tej chwili planowane są dalsze przesłuchania, a potem na pewno sprawa trafi do biegłych, którzy ocenią prawidłowość postepowania lekarzy - dodała. 

Wśród przesłuchanych świadków byli członkowie rodziny oraz personelu medycznego ze szpitala w Pszczynie. To tam, przypomnijmy, zmarła 30-letnia Izabela. We wrześniu trafiła do placówki, będąc w 22. tygodniu ciąży. Według rodziny lekarze nie wykonali na czas koniecznej aborcji (płód obumarł w szpitalu), a przez to życie kobiety znalazło się w bezpośrednim zagrożeniu. 

W środę ujawnione zostały SMS-y pani Izabeli do najbliższych. Kobieta pisała w nich m.in.: "Dziecko waży 485 gramów. Na razie dzięki ustawie aborcyjnej muszę leżeć. I nic nie mogą zrobić. Zaczekają aż umrze lub coś się zacznie...". Mec. Budzowska wskazała w piątkowym Poranku TOK FM, że wiadomości te "od początku są w gestii prokuratury". - Zostały załączone przez brata zmarłej do zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, jakie złożył praktycznie natychmiast po śmierci pani Izabeli - nadmieniła.

"Doszło do błędów medycznych"

- Rodzina, i ja zresztą też, jesteśmy przekonani, że w tej sprawie doszło do błędów medycznych, to znaczy lekarze nie podjęli odpowiedniej decyzji na czas. A to, co stało za tą decyzją, to jest kwestia w zasadzie drugorzędna, ale mogła mieć decydujący wpływ na przebieg leczenia i w efekcie śmierć - powiedziała prawniczka.

Prowadząca audycję red. Dominika Wielowieyska zwróciła uwagę, że jeżeli o całą sprawę zostaną oskarżeni wyłącznie lekarze, to wpisze się to w narrację powtarzaną obecnie przez rządzących oraz przedstawicieli Ordo Iuris - że to nie restrykcyjne prawo, a błąd lekarski jest winą tego, co się wydarzyło w Pszczynie. - A jednak wiele wskazuje na to, że lekarze się wstrzymywali ze względu na stan prawny, który zobowiązuje ich do czekania aż płód sam obumrze - nadmieniła dziennikarka. 

Mec. Budzowska odparła, że "nie zajmuje się tym, jakimi argumentami przerzucają się poszczególni politycy". - Jestem pełnomocnikiem rodziny i moim zadaniem jest wyjaśnienie sprawy. Tak jak powiedziałam, w ocenie rodziny i mojej, doszło do błędu medycznego. Tylko że błąd medyczny nie dzieje się w przestrzeni, w której na ten błąd nie wpływają inne czynniki. Czasami są to kwestie organizacyjne, a czasami decydujące w procesie decyzyjnym lekarza jest to, że na przykład obawia się o własną odpowiedzialność karną - wyjaśniła rozmówczyni red. Wielowieyskiej.

- A czy nie powinno być pozwane raczej państwo polskie? - zastanawiała się prowadząca.

- Na razie sprawa jest w prokuraturze. Nie mówimy o pozwaniu [kogokolwiek - red.] tylko o śledztwie mającym stwierdzić czy popełniono przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu, czy też nie - odparła prawniczka. I zapowiedziała, że "odpowiedzialność państwa polskiego oczywiście może być rozważana, ale na razie jest to w tle". - Rodzina nie wyklucza podjęcia innych kroków zmierzających do wyjaśnienia również tego aspektu - podsumowała Budzowska.

W poniedziałek, w kilku polskich miastach, odbyły się manifestacje dotyczące śmierci ciężarnej 30-latki. Przeprowadzone zostały pod hasłem "Ani jednej więcej". Znicze zapłonęły między innymi przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie, w którym to 22 października ubiegłego roku zapadło orzeczenie zaostrzające prawo aborcyjne. Stwierdzono wówczas, że przerwanie ciąży z powodu ciężkich wad płodu jest niezgodne z konstytucją. 

Również na najbliższą sobotę - w Warszawie - zapowiedziano kolejne manifestacje związane ze śmiercią 30-latki z Pszczyny.

DOSTĘP PREMIUM