Żołnierze utrudniają pracę Medykom na Granicy? "Uzbrojone osoby. Spuszczone powietrze z opon"

"Jesteśmy oburzeni i wstrząśnięci. Zachowanie niezidentyfikowanych osób w mundurze poruszających się pojazdem należącym do Wojska Polskiego było ewidentnie wrogie wobec nas" - napisali na Twitterze Medycy na Granicy. Wolontariusze opisali poważny incydent, do którego doszło w pasie przy granicy z Białorusią.
Zobacz wideo

Grupę Medycy na Granicy tworzą wolontariusze: lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni. Pomagają w pobliżu strefy stanu wyjątkowego. Na wjazd do gmin objętych stanem wyjątkowym nie zgadza się MSWiA, choć o zgodę apelują nie tylko lekarze i aktywiści, ale też prymas Polski.

Medycy poinformowali dziś w mediach społecznościowych o incydencie, do którego doszło w okolicy miejscowości Milejczyce. Ambulans stał przy wjeździe do lasu, medycy pieszo poszli, by udzielić pomocy ośmioosobowej grupie, "w której była kobieta z urazem ręki". "Wracając z lasu z akcji ratunkowej, zastaliśmy przy naszej karetce uzbrojone osoby w mundurach. Ambulans miał spuszczone powietrze z opon. Mężczyźni oddalili się od niego, gdy nas zobaczyli. Rejestracja ich samochodu zaczynała się od 'UA' - to tablice, których używa Wojsko Polskie" - napisali na Twitterze. Powietrze spuszczone zostało z trzech opon. A umundurowani funkcjonariusze poruszali się "oliwkowym volkswagenem".

"Umundurowane osoby poruszające się pojazdem Wojska Polskiego nie wykazały woli wyjaśnienia nam, że nie mają z tym incydentem nic wspólnego. Nie przedstawiły się, nie odpowiedziały na naszą próbę kontaktu. Po prostu uśmiechnęli się i odjechali" - poinformowali wolontariusze z grupy Medycy na Granicy. "Jesteśmy oburzeni i wstrząśnięci. Do tej pory wszelcy funkcjonariusze państwowi zachowywali wobec nas neutralność. Zachowanie niezidentyfikowanych osób w mundurze poruszających się pojazdem należącym do Wojska Polskiego było ewidentnie wrogie wobec nas" - czytamy w innym wpisie.

Ambulansem, z którego opon spuszczono powietrze, dwa dni temu lekarze przewozili "do szpitala duszącego się pacjenta (obywatela polskiego - co dla nas, jako medyków, nie ma żadnego znaczenia) z rozpoznanym zakażeniem COVID-19".

"Apelujemy do Ministra Obrony Narodowej o pilne wyjaśnienie tego karygodnego incydentu. To wszystko wydarzyło się w samym środku największego kryzysu humanitarnego, z jakim Polska mierzy się od lat, oraz w samym środku pandemii" - podkreślili wolontariusze.

DOSTĘP PREMIUM