Polski rząd stosuje "strategię ludobójstwa". Prezes Fundacji Ocalenie ostro o sytuacji na granicy

Jeśli polski rząd decyduje się na utrzymywanie sytuacji, w której ludzi się nie przepuszcza albo brutalnie zawraca się ich do Białorusi, to można nazwać to strategią ludobójstwa. Dlatego, że celowo tworzy się warunki, w których ludzie cierpią, niestety też umierają - mówił w TOK FM Piotr Bystrianin. Zdaniem prezesa Fundacji Ocalenie, polski rząd chce w taki sposób odstraszyć innych od prób dostania się na Zachód z Białorusi.
Zobacz wideo

Od poniedziałku po białoruskiej stronie granicy koczują liczne grupy migrantów. W stronę przejścia w Kuźnicy eskortowani byli przez białoruskich funkcjonariuszy. Polskie władze zdecydowały o wysłaniu na granicę dodatkowych sił, mówią o najtrudniejszej sytuacji od początku kryzysu migracyjnego, który wywołał reżim Alaksandra Łukaszenki. Sytuacja cały czas jest bardzo napięta. Wczoraj na specjalnym posiedzeniu zebrał się Sejm, przedstawiciele rządu - na czele z premierem - wielokrotnie mówili o niezwykle niebezpiecznej dla Polski sytuacji. I potrzebie obrony polskiej granicy.

- Rząd chce, żebyśmy postrzegali tych ludzi jako niebezpieczne zjawisko. Większość obaw (związanych z migrantami na granicy) jest napędzana przez retorykę, którą stosuje polski rząd. To retoryka straszenia ludzi, kreowania jakiegoś nieistniejącego zagrożenia. Jak ludzie się boją, to łatwiej nimi manipulować, wzmacnia się polaryzacja społeczna. Chodzi tu też o odwrócenie uwagi od innych, ważnych problemów w Polsce, którymi rząd się nie zajmuje - ocenił Piotr Bystrianin, prezes Fundacji Ocalenie, która praktycznie od początku kryzysu przy granicy z Białorusią stara się pomagać cudzoziemcom.

Gość TOK FM zachęcał, by dostrzec w maszerujących w stronę granicy migrantach indywidualne dramaty. - To są ludzie z różnych krajów m.in. Jemenu, Syrii, Afganistanu. Mają naprawdę poważne powody, żeby z nich uciekać. Ratują swoje życie, bo w ich krajach grozi im śmierć. Tam nie ma dla nich szansy, jedyna szansa jest po tej stronie granicy. Bardzo zachęcam tych wszystkich, którzy patrzą na zdjęcia (migrantów) publikowane w mediach, by zobaczyć, że każda z tych osób ma indywidualną historię, dramaty, marzenia. Aby nie patrzeć na nich jak na masę ludzi. Tę masę z tych ludzi stworzono w Kuźnicy w sztuczny sposób - przekonywał.

Bystrianin podkreślił, że kryzys humanitarny na polsko-białoruskiej granicy "został stworzony sztucznie przez polski rząd". - Spotykamy tam osoby, które są w tragicznym stanie, chociaż jeszcze tydzień temu wystarczyłoby dać im jeść i pić - mówił. - Poza tym mówimy tutaj prawdopodobnie o kilku tysiącach osób, a gdy zaczęła się wojna w Ukrainie, Polska przygotowywała się na przyjęcie nawet pół miliona ludzi, same władze o tym mówiły. Przyjęcie kilku tysięcy osób nie jest dla Polski żadnym problemem. To wyzwanie, któremu Polska jest w stanie sprostać - uważa szef Fundacji Ocalenie.

"Są bici, szczuci psami, traktowani w sposób najpodlejszy"

Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich dr Hanna Machińska oceniła, że "w kwestii zarządzania migracjami Polska okazała się zupełnie bezradna". - Nie potrafimy sobie z tym poradzić. Dlaczego Niemcy, którzy ostatnio przyjęli ok. 8 000 osób (migrantów, którzy przedostali się przez Polskę), radzą sobie z tym bardzo dobrze? Nie słyszy się o tak opresyjnych metodach, jak push-backi, które stosuje się w Polsce. U nas stosuje się masowe wydalanie tych osób i to w sposób zupełnie niehumanitarny. Są bici, szczuci psami, traktowani w sposób najpodlejszy - mówiła.  Przypomnijmy, że przedstawiciele biura RPO wielokrotnie odwiedzali tereny przygraniczne, by na miejscu zobaczyć, jak wygląda sytuacja.

Jak podkreślił Bystrianin, stosowane przez polską stronę metody nie mają nic wspólnego z zapewnianiem bezpieczeństwa obywatelom naszego kraju. - Widziałem sytuacje, kiedy pogranicznicy wyrzucali rodziny z dziećmi do lasu. Po tych ludziach nie ma nawet śladu (w systemie Straży Granicznej), nie są sprawdzane nawet ich dokumenty. Więc rząd, SG, policja przed nikim nas nie bronią. Tych ludzi wykorzystuje się w bardzo paskudny sposób do politycznej gry - stwierdził.

"Strategia ludobójstwa"

Dr Machcińska zwróciła uwagę, że Polska nie radzi sobie również z organizacją ośrodków dla cudzoziemców. - Odwiedzamy różne placówki i widzimy, że standard traktowania ludzi w tych miejscach pozostawia wiele do życzenia. Ośrodki strzeżony dla cudzoziemców w Węgrzynie to jest jedna wielka rozpacz. Zgromadzono tam ludzi na poligonie w huku strzałów, a to przecież ludzie, którzy uciekają przed wojną. Teraz słyszą odgłosy wojny dzień i noc. To niewyobrażalne warunki - powiedziała.

Zdaniem zastępczyni RPO, "ochrona granic jest niezwykle ważna, ale musi odbywać się z poszanowaniem praw tych migrantów. - Nie możemy mówić, że bronimy granicy za wszelką cenę. Za wszelką cenę musimy ratować ludzkie życie - podkreśliła.

- Od początku tego kryzysu humanitarnego powtarzamy, że bezpieczna granica to taka, na której nikt nie ginie - dodał Bystrianin. - Tymczasem, jeśli polski rząd decyduje się na utrzymywanie takiej sytuacji, w której ludzi się nie przepuszcza przez granicę albo brutalnie zawraca się ich do Białorusi, to można nazwać to strategią ludobójstwa. Dlatego, że celowo tworzy się warunki, w których ludzie cierpią, niestety też umierają. Chodzi o to, żeby innych odstraszyć (od przekraczania granicy) - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM