Marsz narodowców przeszedł w Warszawie. Na czele szedł Macierewicz i Kowalski. Straż marszu zasłoniła tęczowe flagi

Organizowany przez Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Marsz Niepodległości przeszedł z ronda Dmowskiego na błonia Stadionu Narodowego w Warszawie. Na czele marszu zedł Antoni Macierewicz w otoczeniu Żandarmerii Wojskowej oraz Janusz Kowalski z Solidarnej Polski.
Zobacz wideo

Marsz, a właściwie jego czoło, około godz. 15 dotarło do końca swojej trasy, na błonia Stadionu Narodowego. Z szacunków organizatorów wynika, że w wydarzeniu wzięło udział ponad 100 tys. osób. Uczestnicy marszu szli, trzymając biało-czerwone flagi oraz banery z nazwami miast, a także flagi ONR. Na rondzie Dmowskiego stanął samochód ciężarowy z dźwigiem. Na uniesionym wysoko ramieniu zawieszone zostały wielkie głośniki. W chwili startu marszu centrum Warszawy zasnuł dym z odpalonych rac. 

Kilkoro uczestników z uśmiechem na twarzy spaliło portret Donalda Tuska. Inni podpalili niemiecka flagę. Poza ONR-em wśród uczestników są przedstawiciele skrajnie prawicowej włoskiej Forza Nuova. 

Za organizację marszu odpowiadają środowiska narodowe, jednak w tym roku - aby umożliwić jego legalne przejście - nadano mu status formalny zgromadzenia organizowanego przez władze publiczne. Wcześniej sądy potrzymały decyzję prezydenta Warszawy, który zakazał organizacji marszu. 

Tuż po tym, jak marsz ruszył, reporter TOK FM Jakub Medek relacjonował, że atmosfera jest spokojna. - Jest pewien zwarty blok grup kibicowskich i ONR pod hotelem Polonia, gdzie jest troszkę bardziej nerwowo. Natomiast dominują zwykli ludzie, jest wiele rodzin z dziećmi, choć symbolika czy wznoszone hasła mają charakter wybitnie prawicowy - mówił w rozmowie z Michałem Janczurą.

Jednak już w przemówieniu Roberta Bąkiewicza pojawiły się przytyki do Niemców, którzy "wymyślili nowe ideologie, niby kolorowe, niby zielone a wszystko po to, żeby zniszczyć Polskę i całą Europę". Tomasz Fenske, reporter TOK FM, relacjonował natomiast, że poza "Cześć i chwała bohaterom" czy "Bóg, honor, ojczyzna", słychać było hasła: "USA, centrum zła", "Precz z Unią Europejską", "Nie tęczowa, nie laicka, tylko Polska katolicka", "Nie islamska, nie czerwona, tylko Polska narodowa".

Poza tym straż marszu zasłoniła brezentowymi płachtami widok na okna bloku na wysokości mostu Poniatowskiego, gdzie na balkonach zawieszone zostały tęczowe flagi, a także po drugiej stronie ulicy, gdzie z kolei w oknach widać błyskawice Strajku Kobiet. 

Tomasz Fenske jeszcze przed startem marszu donosił również o straganach wystawionych w centrum Warszawy. Można było na nich kupić biało-czerwone flagi, opaski, wypieki, a także literaturę poświęconą m.in. "żydowskiemu spiskowi" i "grzechowi aborcji". Z kolei według informacji "Tygodnika Wprost" policja siłą wyciągnęła Babcię Kasię z przejścia podziemnego pod Rondem Dmowskiego.

Tegoroczny marsz przechodził pod hasłem "Niepodległość nie na sprzedaż". Na czele zgromadzenia ustawiły się grupy rekonstrukcji historycznej odtwarzające polską husarię oraz wojskowych z okresu II wojny światowej. Obok nich szły tysiące uczestników z biało-czerwonymi flagami. Widocznych było także kilkanaście zielonych flag Obozu Narodowo-Radykalnego, a także czarne flagi z krzyżem celtyckim.

W związku ze zgromadzeniem w centrum miasta należy liczyć się z poważnymi utrudnieniami komunikacyjnymi. Od rana ruch kołowy wyłączony jest na Alejach Jerozolimskich na odcinku od ronda Czterdziestolatka do al. Poniatowskiego - w tym na moście Poniatowskiego. Utrudnienia dotyczą także ul. Marszałkowskiej na odcinku od pl. Konstytucji do ul. Świętokrzyskiej, Nowym Świecie na odcinku od ul. Książęcej do ul. Świętokrzyskiej wraz z rondem de Gaulle'a oraz skrzyżowania Alei Jerozolimskich z ulicą Kruczą. Na objazdy kierowany jest szereg linii tramwajowych oraz autobusowych, m.in. te łączące Pragę i Śródmieście oraz przejeżdżające przez Trakt Królewski.

DOSTĘP PREMIUM