"Ich niepełnosprawność to nasz ludzki problem, bo one radzą sobie doskonale". ZOLUX Polska wspiera "niepełnosprytki" z Judytowa

- To, że będąc firmą z branży zoologicznej wspieramy materialnie psie schroniska i fundacje jest dla nas naturalnym gestem i częścią naszej codziennej działalności. W obliczu przybierającego na sile problemu bezdomności zwierząt, to jednak nie wystarcza. Zależy nam, by oprócz wsparcia produktowego, działać też społecznie, informacyjnie i uwrażliwiać ludzi na fakt istnienia i potrzebę szczególnego wsparcia zwierząt z niepełnosprawnościami - mówi Dominika Rydz-Kancler, marketing manager ZOLUX Polska. Firma, promując społeczną odpowiedzialność biznesu, angażuje się w pomoc najmniej uprzywilejowanym zwierzętom i działania związane ze świadomą adopcją.

Kilianek został znaleziony w szczerym polu ze złamanym kręgosłupem. Przerwany rdzeń oznaczał brak szans na powrót do pełnej sprawności. Przeżył piekło. Potrzebna była skomplikowana operacja i długa rehabilitacja.  

Sindy ma dziś niecałe dwa lata. Jest niewielka, nisko zawieszona, zawsze roześmiana i pełna wdzięku, choć jej krótkie życie też zdążyło już ostro dać jej w kość. Została potrącona przez samochód. Ze złamanym kręgosłupem robiła wszystko, by ochronić nie siebie, lecz swoje dzieci. Jest też Gucio - gejzer radości, wpatrzony w człowieka jak w obraz, choć w przeszłości to właśnie człowiek zadał mu niewyobrażalne cierpienie. Gucio został postrzelony, a śrut utkwił centralnie w jego kręgosłupie. 

Zarówno Kilianek, Gucio jak i Sindy to psy - podopieczni azylu Judytowo. Wskutek wypadków, których doświadczyły, mają sparaliżowaną tylną część ciała. Ich łapki nie mają czucia, nie kontrolują też potrzeb fizjologicznych. Nie chodzą, ale za to jeżdżą - i to czasem tak, że trudno za nimi nadążyć. Mają specjalne wózki, nazywane przez wolontariuszy „rydwanami". Psiaki z kolei noszą pieszczotliwe miano „niepełnosprytków". - To taka przewrotna nazwa. Nie pasowało nam słowo „niepełnosprawny". Ono sugeruje, że pies sobie nie radzi. Tymczasem te psiaki radzą sobie doskonale, a ich niepełnosprawność jest tak naprawdę naszym ludzkim problemem. To my mamy kłopot, żeby na nie patrzeć. One żyją pełną piersią i naprawdę nie zastanawiają się, jak to było, kiedy mogły chodzić na czterech łapach. Mają sprawne dwie? To zasuwają na dwóch - opowiada Sylwia Polczyńska, przedstawicielka Judytowa. 

„Niepełnosprytków" na pokładzie fundacji jest obecnie pięć. Szukają domów. Każdy jest inny - ma swoje upodobania i zwyczaje. Łączy je radość życia, niesamowita wręcz ufność wobec człowieka i umiejętność roztapiania nawet najtwardszego lodu w ludzkich sercach. Niemniej jednak Sylwia Polczyńska mówi wprost: „Kiedy taki psiak do nas trafia, zdajemy sobie sprawę z tego, że zostanie z nami już do końca życia". - „Niepełnosprytkom" dom jest znaleźć trudniej. I też trudno to jakoś krytykować. Każda adopcja powinna być świadoma. Nie każdy jest w stanie takim psiakiem się zająć i my to doskonale rozumiemy - mówi.   

ZOLUX Polska wspiera „niepełnosprytki" 

„Niepełnosprytki" z Judytowa zdołały jednak zdobyć grono fanów i przyjaciół. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje ZOLUX Polska. Firma regularnie wspiera Judytowo. Pomogła wyposażyć azyl dla zwierząt, dostarcza im akcesoria w postaci szelek i smyczy, przysmaków, zabawek, produktów do higieny czy legowisk. Oferuje też coś, co chyba dla tych zwierząt najcenniejsze - wspólnie spędzony czas. Przedstawiciele firmy odwiedzają azyl, bawią się z psami, głaszczą, pomagają w pielęgnacji. Spotkania te, jak sami przyznają, niosą ze sobą zawsze pełną garść emocji - radości i wzruszeń. - Te psiaki zawsze dają nam tyle ciepła, że trudno to opisać. Są niesamowicie przyjazne, ufne, radosne. Ta ich niepełnosprawność zdaje się im w ogóle nie przeszkadzać - mówi Dominika Rydz-Kancler, marketing manager firmy ZOLUX Polska. 

 

ZOLUX zajmuje się produkcją artykułów dla zwierząt domowych i ich opiekunów, jak również dla specjalistów - groomerów, behawiorystów czy lekarzy weterynarii. Asortyment firmy jest bardzo szeroki. Wydawać by się więc mogło, że to zwierzęta właścicielskie będą w centrum zainteresowania działań grupy. Rydz-Kancler zaznacza jednak, że jedno nie wyklucza drugiego i dbałość o potrzeby zwierzaków mających swoje domy można - a nawet trzeba - łączyć z pomocą na rzecz tych, którzy w życiu mają bardziej pod górkę.  

- Równolegle z naszą działalnością komercyjną, czyli sprzedażą naszych produktów, od lat staramy się również wspomagać tzw. grupy zwierząt najmniej uprzywilejowanych - mówi. Przykładem takiego działania jest chociażby przygotowywanie „wyprawki" dla zwierząt adoptowanych ze schronisk, promocja idei krwiodawstwa czworonogów czy właśnie wspieranie „niepełnosprytków" z Fundacji Judyta.  

Dlaczego akurat Judytowo? - To jest unikatowe miejsce w skali europejskiej. Azyl dla zwierząt, który powstał tam dwa lata temu, to jest rzecz bezprecedensowa. Pomaga psiakom, które w wielu krajach nie są leczone, lecz usypiane - zwraca uwagę Dominika Rydz-Kancler. Poza tym, jak dodaje, celem firmy jest także oswajanie tematu niepełnosprawności w świecie zwierząt. - Jeśli chodzi o ludzi, te różnorakie starania na rzecz normalizacji osób z niepełnosprawnościami szczęśliwie są już coraz częściej podejmowane. Natomiast w świecie zwierząt ten temat jest wciąż nieznany. Dlatego chcemy nie tylko obdarowywać psiaki, ale także informować świat o ich innych, pozamaterialnych, potrzebach oraz ludzi na to, że zwierzęta z niepełnosprawnościami także są wśród nas - nadmienia nasza rozmówczyni. 

Kolejny ważny temat, który ZOLUX Polska stara się rozpowszechniać to świadoma adopcja, w przypadku psa - „niepełnosprytka" szczególnie istotna. Ludzie czasami kierują się „porywem serca". Zobaczą rozczulające zdjęcie zwierzaka w mediach społecznościowych i już chcą przygarnąć go pod swój dach. W takich sytuacjach emocje należy jednak odstawić na bok. Trzeba zastanowić się, czy rzeczywiście jesteśmy w stanie do końca życia zapewnić opiekę psu, którego stan już nigdy się nie poprawi. Czy jesteśmy na tyle silni, by w razie potrzeby - nosić go na rękach wraz z wcale nielekkim wózkiem. Czy mamy w sobie tyle determinacji, by kilka razy dziennie pomagać mu w toalecie. Czy jesteśmy też w stanie dostosować swój dom bądź mieszkanie tak, by usunąć wszelkie bariery fizyczne mogące stanowić dla zwierzęcia zagrożenie? Co będzie za rok, dwa czy pięć lat? Co jeśli się wyprowadzę lub zmienię pracę - czy moim życiu nadal będzie miejsce dla tego psa? Na wszystkie te pytania trzeba sobie odpowiedzieć. 

Świadoma adopcja to podstawa 

Dominika Rydz-Kancler zaznacza jednak, że adopcja nie tylko psa - „niepełnosprytka", ale każdego zwierzaka to bardzo odpowiedzialny krok, który powinien być starannie przemyślany.  

Bezdomność psów i kotów w Polsce to ciągle problem aktualny i masowy, lecz niestety bagatelizowany przez władze centralne i lokalne. Wiele gmin - zwłaszcza tych mniejszych - przeznacza niewielkie środki na kastracje i czipowanie zwierząt właścicielskich albo nie robi tego wcale. Mimo że - jak pokazały doświadczenia innych państw - są to najskuteczniejsze sposoby zapobiegania bezdomności. W efekcie liczba psów i kotów w polskich schroniskach od lat utrzymuje się na bardzo podobnym poziomie. Na koniec 2019 roku było to 105 188 psów oraz 31 116 kotów (według ostatniego raportu Głównego Lekarza Weterynarii), rok wcześniej - 107?325 psów i 29?326 kotów.  

- Śledzimy te dane na bieżąco - mówi Dominika Rydz-Kancler. I zaznacza, że nie brakuje obaw o to, że w minionym czy obecnym roku bezdomnych zwierząt może być jeszcze więcej - wskutek pochopnie podejmowanych decyzji w trakcie pandemicznego lockdownu. Kiedy koronawirus pozamykał ludzi w domach, to właśnie przyjaciel na czterech łapach okazywał się często najlepszym lekiem na samotność. W mediach nie brakowało artykułów o tym, że rośnie liczba zwierząt kupowanych w hodowlach, jak również liczba adopcji z różnych fundacji, domów tymczasowych czy schronisk. O ile w tym drugim przypadku - przed realnym wzięciem czworonoga do domu często trzeba przejść odpowiedni proces, który skłoni do pewnych przemyśleń, o tyle w przypadku kupna zwierzęcia - już takich procedur nie ma.  

- Więcej trwałych adopcji ogromnie cieszy, niestety nie wszystkie takie są, a im więcej pochopnych decyzji o przygarnięciu zwierzaka, tym więcej późniejszych powrotów psów i kotów do i tak przepełnionych schronisk. Czasem problemem okazuje się np. alergia na sierść, częściej jednak chodzi o niekompatybilność oczekiwań właściciela z potrzebami i zachowaniami zwierzaka - mówi Rydz-Kancler. Podkreśla, że trzeba robić wszystko, by takich sytuacji unikać i uświadamiać społeczeństwo, jak ważna jest świadoma adopcja. Zwłaszcza, że przed nami kolejny charakterystyczny czas, czyli święta. - Jako członkowie społeczności ZOLUX Polska głośno przeciwstawiamy się podejściu, że pies to prezent czy zabawka, którą można jakąś osobę obdarować. Trzeba być pewnym, że ta osoba wie, że jest świadoma wszystkich konsekwencji. Trzeba też pamiętać, że pies to nowy członek rodziny, o którego należy dbać i zajmować się nim już do końca życia - zwraca uwagę nasza rozmówczyni. 

„Horizon. Patrząc dalej, widzimy więcej" 

Pomoc najmniej uprzywilejowanym zwierzakom czy edukacja związana ze świadomą adopcją wpisują się w szerszy krąg działań CSR grupy ZOLUX, oparty na 3 filarach: dobro pupila, satysfakcja w pracy oraz troska o planetę. W pierwszym z tych trzech zobowiązań chodzi m.in. o to, by szerzyć wiedzę na temat potrzeb zwierząt - nie tylko tych materialnych, ale przede wszystkim emocjonalnych, takich jak potrzeba domu, miłości, troski czy aktywności. Stąd m.in. opisana wyżej współpraca z Fundacją Judyta. 

Firma ZOLUX działa globalnie. Niedawno została też strategicznym partnerem stowarzyszenia YouCare i pierwszym fundatorem projektu „1% DLA ZWIERZĄT". W ramach tej inicjatywy część globalnych obrotów firmy będzie przeznaczone na działania związane z ochroną zagrożonych wyginięciem gatunków dzikich zwierząt, jak również ochrony i opieki zwierząt domowych oraz adopcji zwierząt bezdomnych.  

 

Firma zrezygnowała także ze współpracy z agencjami kreatywnymi tworzącymi profesjonalny wideo content i sama produkuje - od A do Z - spoty wizerunkowe czy filmy produktowe. Zachowany w ten sposób budżet przekazywany jest właśnie na rzecz zwierząt w potrzebie. 

Po co to wszystko? Przedstawiciele firmy ZOLUX podkreślają, że społeczna odpowiedzialność biznesu - przy dzisiejszych wyzwaniach społecznych i klimatycznych - powinna być nie tyle wyborem, co wręcz obowiązkiem odpowiedzialnych firm.  

Strategia CSR grupy ZOLUX nosi nazwę „Horizon". Jej hasło przewodnie brzmi: „Patrząc dalej, widzimy więcej". Nasza strategia dotyczy nowoczesnego rozumienia, czym jest zrównoważony rozwój i społeczna odpowiedzialność biznesu w ogóle. W naszym przekonaniu ona nie powinna polegać tylko na tym, że będziemy na przykład segregować odpady, używać mniej plastiku czy wtórnie wykorzystywać surowce. My to wiemy i to robimy, ale chcemy też pokazywać znacznie szersze rozumienie tego zagadnienia. Chcemy być aktywistami w obszarze wrażliwości na potrzeby zwierząt - opisuje Dominika Rydz-Kancler, marketing manager ZOLUX Polska.  

Wszystkie opisane wyżej działania wpisują się w realizację właśnie tej myśli. Więcej o samej strategii i działaniach związanych z jej realizacją znaleźć można w mediach społecznościowych Zolux Polska - oficjalnym profilu na Facebooku oraz Instagramie.  

DOSTĘP PREMIUM