Marian Turski o sytuacji na granicy: Dla tych ludzi to katastrofa humanitarna, a dla nas - moralna

- Droga do Auschwitz została zbudowana na nienawiści, ale wybrukowano ją obojętnością - przypominał Marian Turski. Tymi słowami odniósł się do sytuacji na granicy polsko-białoruskiej.
Zobacz wideo

Marian Turski, historyk, dziennikarz, były więzień Auschwitz-Birkenau - w ramach cyklu "Osiem wykładów na nowe tysiąclecie" na Uniwersytecie Warszawskim - wygłosił we wtorek wykład "Unde malum? Skąd bierze się zło". Odniósł się w nim do sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. - Niezależnie od wszystkiego, w tym od tego, że nie chcielibyśmy zanadto pogorszyć sobie sytuacji, że próbujemy, staramy się chronić granice, jednocześnie jesteśmy świadkami katastrofy - mówimy o niej katastrofa humanitarna. Katastrofa humanitarna to może jest dla nich - dla tych, którzy zamarzają w białowieskim lesie. Dla nas jest to katastrofa moralna - stwierdził Marian Turski.

Dziennikarz dodał, że mówienie o "katastrofie humanitarnej" jest łatwe. - Niestety, muszę nawiązać do słynnej obserwacji, którą poczynił brytyjski historyk i pisarz Ian Kershaw, który powiedział - w odniesieniu oczywiście do czegoś, co było dawnej - że drogę do Auschwitz wybudowano z nienawiści, a wybrukowano ją obojętnością. I nie będę ukrywał, pomyślałem o tej drodze z nienawiści, kiedy usłyszałem, jak wybito szyby i wypuszczono powietrze z opon samochodów Medyków na granicy, którzy musieli przez to wcześniej zakończyć swoją akcję na terenie przygranicznym - powiedział Turski.

"Nie dać się zwieść atrapie prawa"

Po wykładzie Mariana Turskiego głos zabrała prof. Ewa Łętowska, była Rzeczniczka Praw Obywatelskich i była sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Również odniosła się do sytuacji na granicy i do tzw. push-backów, czyli wyrzucania ludzi na Białoruś w sytuacji, gdy są już w Polsce i chcą np. złożyć wniosek o status uchodźcy. Polskie władze wprowadziły ustawę, zgodnie z którą push-backi - w ich opinii - są legalne. Tyle że wciąż wyklucza je prawo międzynarodowe i dlatego - zdaniem wielu wybitnych prawników - w ogóle nie powinny mieć miejsca.

- Problemem jest to, aby nie dać się uwieść atrapie prawa, którą nam się wmawia, tylko wiedzieć, starać się zrozumieć, do czego nas prawo zobowiązuje. Straż Graniczna ma stać tam, gdzie stoi, ale nie ma prawa robić push-backów, nawet jeżeli na te push-backi zezwala ustawa, którą się nazywa "o zawracaniu" - mówiła prof. Łętowska.

Odniosła się również do kwestii pomagania uchodźcom - podania im jedzenia, picia, ciepłych ubrań. - Straż Graniczna nie ma prawa opowiadać mieszkańcom terytorium, na którym jest wprowadzony stan wyjątkowy, że za pomoc osobom w potrzebie - pomoc, która się wyraża w tym, że głodnemu da się jeść, spragnionemu da się pić, a temu, kto jest chory, udzieli pomocy medycznej - może grozić do sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Bo to jest nieprawda - podkreśliła prof. Ewa Łętowska.

"Fałszywa gęba prawa"

Wskazała również, że nie można przeciwstawiać sobie z jednej strony skutecznej obrony granicy przed nawałem uchodźców, a z drugiej udzielania pomocy humanitarnej. - To jest fałszywa alternatywa. I chcę powiedzieć jako prawnik, że zbyt często fałszywa gęba skarykaturyzowanego prawa czyni nam obraz prawdziwego prawa. Prawa, które naprawdę zna zasadę proporcjonalności czy zasadę hierarchii aktów prawnych, która mówi, że prawo międzynarodowe nie może być naruszane przez prawo wewnętrzne - powiedziała pani profesor. Odniosła się również do "przypinania" polskiej Konstytucji takiej właśnie "gęby" - "gęby", która twierdzi, że "polska Konstytucja mówi coś, czego ona naprawdę nigdy nie powiedziała".

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM