"Mamy w Polsce do czynienia z seryjnymi zabójstwami wilków". Badaczka: Dzikie gatunki są traktowane jako zagrożenie

Rocznie w Polsce zabijanych jest 147 wilków - tyle, ile w czasach, gdy były jeszcze gatunkiem łownym. - Wtedy jednak zabicie wilka wymagało trochę wysiłku, bo trzeba było go znaleźć w środowisku bez tych narzędzi, którymi dysponuje się dzisiaj. Teraz myśliwi na ambonach są wyposażeni w urządzenia termowizyjne, które bardzo precyzyjnie pozwalają im namierzyć zwierzę i zabić - mówiła w TOK FM dr hab. Sabina Pierużek-Nowak z Wydziału Biologii UW.
Zobacz wideo

Wilki w Polsce są pod ochroną od 1998 roku, bo - jak podano w przepisach - pełnią istotną rolę w ekosystemach leśnych i mają ważny wpływ na populację dzikich zwierząt kopytnych w lasach. Jednak - jak przyznała w TOK FM dr hab. Sabina Pierużek-Nowak z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego - wilk musi być pod ochroną także dlatego, że "człowiek zbyt chętnie go zabija".

- Ostanie kilkadziesiąt lat przed objęciem ochroną tego gatunku pokazało, że wilk bardzo chętnie zabijany jest przez ludzi. Wynikało to głównie z tego, że trofea z wilków są obiektem pożądania dla myśliwych. Przez 20 lat, kiedy ten gatunek był zwierzęciem łownym, dla trofeów zabito w Polsce ponad 2,2 tys. wilków - przypominała.

Jak dodała, wcześniej - od lat 50. XX w. do 1972 roku - był to "gatunek zwalczany", czyli traktowano wilki jako szkodniki. W tym czasie zabito ich ponad 3,3 tys. Różnymi metodami: od trucia aż po zabijanie z broni palnej.

Jaka jest teraz skala zabijania wilków w Polsce? - Od 2002 do 2020 roku zbieraliśmy informacje o odnalezionych martwych wilkach, które zginęły na skutek nielegalnych odstrzałów i kłusownictwa (wnyki). Najpierw okazało się, że było ich niezbyt dużo, bo 54 zastrzelone z broni palnej i 37, które zginęły we wnykach. Jednak kiedy zaczęliśmy stosować telemetrię (czyli zakładać wilkom obroże - red.), to okazało się, że z szesnastu aż sześć zostało zastrzelonych, co dzięki modelowaniu matematycznemu pozwoliło nam ocenić, jak duża jest skala nielegalnego zabijania tych zwierząt, które nigdy nie zostają odnalezione. Rocznie to 147 wilków - mówiła.

Ekspertka zauważyła, że wróciliśmy więc do średniej liczby zabijanych wilków z okresu, kiedy był to gatunek łowny. - Wtedy jednak zabicie wilka wymagało trochę wysiłku, bo trzeba było go znaleźć w środowisku bez tych narzędzi, którymi dysponuje się dzisiaj. Teraz myśliwi na ambonach są wyposażeni w urządzenia termowizyjne, które bardzo precyzyjnie pozwalają im namierzyć zwierzę i zabić. Dlatego od 2017 roku wzrosła liczba martwych wilków - podkreśliła.

W jej ocenie, myśliwi zaraz po zabiciu zwierzęcia zacierają ślady, dlatego większość nielegalnych odstrzałów jest ukrywana na tyle skutecznie, że nie udaje się odnaleźć martwych zwierząt.

Jej zdaniem, myśliwi "wychowują się" na podręcznikach łowieckich, które uczą zarządzać populacją dzikich zwierząt poprzez odstrzał. - W ogóle dzikie gatunki zwierząt są traktowane jako zagrożenie dla człowieka. Mamy więc w Polsce do czynienia z seryjnymi zabójstwami wilków dokonywanych przez myśliwych - podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM