''KUL mnie represjonuje''. Sześć zarzutów dyscyplinarnych dla ks. prof. Wierzbickiego za wypowiedzi w mediach

- Doświadczam na własnej skórze ogromnej presji. Tak się postępuje w systemach autorytarnych, kiedy się szuka na kogoś haków - tak ks. prof. Alfred Wierzbicki mówi w rozmowie z TOK FM o zarzutach, jakie postawił mu Katolicki Uniwersytet Lubelski. Naukowiec jest związany z tą uczelnią od kilkudziesięciu lat.
Zobacz wideo

Sprawa zaczęła się ponad rok temu. To wtedy Kolegium Rektorskie opublikowało komunikat, informując, że "treść wypowiedzi medialnych księdza dr. hab. Alfreda Wierzbickiego, zatrudnionego na wydziale kościelnym, zostanie przekazana do jednego z Rzeczników Dyscyplinarnych KUL". Nie ujawniono, co dokładnie nie spodobało się władzom uczelni, ani o jakie konkretnie wypowiedzi chodzi. Jedynie we wpisie na Twitterze uczelnia wskazała, że "jako katolicka szkoła wyższa kieruje się przepisami prawa powszechnego, ale i prawa kanonicznego, którym to przepisom ks. dr hab. Alfred Wierzbicki, jako ksiądz i nauczyciel zatrudniony na wydziale kościelnym, również podlega i których zobowiązany jest przestrzegać".

Radio TOK FM jako pierwsze poznało treść zarzutów, jakie KUL postawił ks. prof. Alfredowi Wierzbickiemu. Gdy zapytaliśmy rzecznika KUL, dr hab. Michała Wyrostkiewicza, jakie zarzuty usłyszał ksiądz profesor, dostaliśmy odpowiedź: "ze względu na dobro postępowania i dobro ks. Wierzbickiego, nie mogę mówić o zarzutach". - Ja inaczej odbieram swoje dobro - jako nieodbieranie mi prawa do myślenia i do dzielenia się moimi przemyśleniami - mówi nasz rozmówca. Dlatego zdecydował się upublicznić przedstawione mu zarzuty, które uznaje za śmieszne i absurdalne.

Zarzutów jest sześć i wszystkie dotyczą udzielonych przez ks. Wierzbickiego wywiadów m.in. dla TOK FM, Onetu i TVN24. Według opinii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego duchowny "będąc nauczycielem akademickim na wydziale kościelnym uczelni katolickiej naruszył swoje obowiązki" (art. 275 ust. 1 Ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym). Chodzi m.in. o wypowiedź w "Kropce nad i", w której - odnosząc się do słów innego księdza, Tadeusza Guza - powiedział m.in. "Można być profesorem, ale można być też skończonym durniem". Ks. prof. Guz to wykładowca KUL, zdeklarowany antyszczepionkowiec, znany m.in. z porównania szczepień do zbrodni nazistów.

Ks. prof. Wierzbicki wyraził "ostrą i obraźliwą opinię na temat Kościoła i jego hierarchów"

Inny z zarzutów odnosi się do rozmowy, w której ks. prof. Alfred Wierzbicki "krytycznie i bezzasadnie" - jak napisano - "ocenił stanowisko Konferencji Episkopatu Polski w sprawie mniejszości seksualnych, używając m.in. takich słów: 'Ten dokument wygląda, jakby był pisany na księżycu, a nie w Polsce, gdzie prześladowani są na tym tle ludzie', dalej zaś: 'Zamiast powtarzać ciągle, że homoseksualizm jest grzechem, Kościół powinien być bardziej ostrożny i poważniej traktować to, co na ten temat mówi nauka'". Dodajmy, że ks. Wierzbicki wielokrotnie stawał w obronie mniejszości, w tym mniejszości seksualnych, m.in. poręczając za Margot.

W zarzutach wspomniano też o jednym z wywiadów, jakich ks. prof. Wierzbicki udzielił TOK FM. Chodzi o rozmowę sprzed pięciu lat. Jak napisano, ksiądz wyraził "ostrą i obraźliwą opinię na temat Kościoła i jego hierarchów, używając m.in. takich słów jak: 'W mojej ocenie na głupka wyszedł Kościół katolicki, który poparł PiS.... I to mnie strasznie boli, że Kościół tak strasznie się skompromitował'".

Władzom KUL-u nie spodobało się też to, że duchowny podpisał się pod tzw. "apelem zwykłych księży" w sprawie aborcji z 22 lutego 2021 roku. Sprawę uwzględniono, choć wszystko zdarzyło się już po tym, jak rzecznik dyscypliny uczelni wszczął postępowanie. Z zarzutu wynika, że ks. prof. Wierzbicki podpisując list, "podważył nauczanie Kościoła w kwestii ochrony życia poczętego, stawiając m.in. takie pytanie: 'Czy można w tej sytuacji nakazać kobiecie urodzić dziecko, skazane na bezmierny ból, a matkę, bo niestety zostają często w tej sytuacji same, obarczyć obowiązkiem opieki nad tym dzieckiem, co może ją do głębi unieszczęśliwić? Czy prawo może wymagać od kobiety takiego heroizmu?".

"Próba uciszania"

- To są represje, szkodliwe również dla uniwersytetu, bo grożą zniszczeniem wolności debaty akademickiej. Zresztą nikt z mojego środowiska akademickiego - ani na moim Wydziale Filozofii, ani na całej uczelni - nie podjął żadnej debaty. A debata i krytyczne myślenie są obowiązkiem uniwersytetu. Ale to, co się dzieje, jest także szkodliwe dla Kościoła. Ostatnia wizyta biskupów polskich i spotkanie z papieżem Franciszkiem, jak wynika z relacji jednej z grup, pokazało, że polscy biskupi nie są zdolni do przyjmowania krytyki - mówi nam ks. prof. Alfred Wierzbicki.

- Traktuje się mnie jak przestępcę, bo przecież, jak komuś czyni się postępowanie dyscyplinarne, to traktuje się go jak przestępcę. Dostałem zresztą wezwanie - tak jest zatytułowane - do stawienia się przed Komisją Dyscyplinarną - wyjaśnia duchowny.

- Represjonowanie mnie jest dla mnie osobistą przykrością, ale jednocześnie przede wszystkim godzi w sam uniwersytet, w jego powagę. Czyni z uniwersytetu albo środowisko ludzi ciasno myślących, albo ludzi podatnych na wpływy jakiejś konkretnej grupy. A katolicyzm nie polega przecież na "myślowej urawniłowce" - ocenia nasz rozmówca.

"Jak się przeczyta te sześć zarzutów, to można się tylko roześmiać"

Ks. prof. Wierzbicki przed Komisją Dyscyplinarną ma się stawić w najbliższy piątek - 26 listopada. Pojawi się tam razem z adwokatem. - Rozśmieszył mnie fakt, że KUL najpierw wytoczył - w swoim pierwotnym komunikacie dotyczącym tej sprawy - jakieś armaty wobec mnie, a teraz nie ma nawet cywilnej odwagi, aby opinię publiczną poinformować, o co właściwie chodzi. W mojej ocenie, jak się przeczyta te sześć zarzutów, to można się tylko roześmiać - mówi.

I podkreśla, że niczego nie żałuje. - Długo nie wiedziałem, o co się mnie oskarża. Myślałem, że w sprawie Margot. A tu w ogóle kwestii Margot się nie podnosi. Oczywiście, ja niczego nie żałuję. Uważam, że postąpiłem słusznie i inaczej nie mogłem postąpić, by być w zgodzie z samym sobą i ze swoim chrześcijańskim sumieniem - wyjaśnia ks. Wierzbicki.

KUL pobłażliwy m.in. dla Przemysława Czarnka

Warto przypomnieć, że wcześniej na KUL prowadzone były też postępowania wobec znanego m.in. ze swych antyszczepionkowych poglądów ks. Tadeusza Guza i prof. Przemysława Czarnka, który też jest wykładowcą tej uczelni. Czarnek nie odpowiedział m.in. za swoje homofobiczne słowa o Marszu Równości, postępowanie umorzono. "Wypowiedzi Przemysława Czarnka wynikały jedynie z troski o dobro rodziny, praw, wolności i wartości wypływających z Konstytucji" - uznał rzecznik dyscyplinarny KUL.

Także postępowanie ws. ks. Guza zostało umorzone.

- W przypadku prof. Guza czy prof. Czarnka - oni atakowali określonych ludzi, środowiska. Tymczasem ja występuję w obronie środowisk w Polsce piętnowanych i muszę za to stawać przed komisją dyscyplinarną - mówi ksiądz Wierzbicki. - Kocham Katolicki Uniwersytet Lubelski, bardzo wiele mi dał. Ale w tej chwili trudno mi się z nim identyfikować, mój uniwersytet stał się mi obcy - przyznał nasz rozmówca.

DOSTĘP PREMIUM