Irakijka po przekroczeniu granicy poroniła. Straż Graniczna: Kobieta jest w ciężkim stanie

Irakijska rodzina została znaleziona przez Straż Graniczną 12 listopada przy granicy polsko-białoruskiej. Kobieta będąca w ciąży, w ciężkim stanie trafiła do szpitala, gdzie poroniła. Jak przekazała rzeczniczka SG, stan kobiety jest nadal ciężki. Dodała też, że pogrzeb nienarodzonego dziecka zorganizowany będzie przez gminę tatarską.

Rodzinę z Iraku znaleziono w okolicy Narewki, niedaleko Białowieży. Jak relacjonuje białostocka "Gazeta Wyborcza", kiedy aktywiści znaleźli rodzinę w lesie, dzieci siedziały bardzo cicho i spokojnie koło matki, która wyła z bólu.

- Z tego co nam przekazują lekarze, kobieta jest w ciężkim stanie. Straż Graniczna zapewniła opiekę psychologiczną jej mężowi oraz piątce ich dzieci w wieku od 7 do 16 lat. Mężczyzna jest przywożony do szpitala, by móc odwiedzać kobietę. Mężczyzna wraz z pięciorgiem dzieci przebywa teraz w domu otwartym w Fundacji Dialog - powiedziała rzeczniczka Straży Granicznej Anna Michalska.

Pogrzeb nienarodzonego dziecka zorganizowany będzie przez gminę tatarską.

"Ośmiomiesięczna dziewczynka zaczęła się krztusić"

Jak poinformowała rzeczniczka SG, w minioną niedzielę w wyniku siłowego forsowania granicy Straż Graniczna zabrała do szpitala dwie rodziny - obywateli Iraku. - W jednym przypadku, podczas użycia gazu łzawiącego przez kogoś po stronie białoruskiej, ośmiomiesięczna dziewczynka zaczęła się krztusić. Wezwaliśmy karetkę pogotowia, matka z dzieckiem trafiły do szpitala, a ojciec przebywa w naszej placówce - mówiła Michalska. - Te osoby zadeklarowały, że będą składały wniosek o objęcie ochroną międzynarodową - dodała.

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 36 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego ok. 7 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

Od 2 września w ponad 180 gminach w województwach podlaskim i lubelskim obowiązuje stan wyjątkowy. Z tego powodu na ten teren nie mogą wjeżdżać m.in. dziennikarze oraz lekarze-wolontariusze

Migranci przy granicach Polski, Litwy i Łotwy z Białorusią pojawili się kilka miesięcy temu. Po tym, jak UE zdecydowała się na nowe sankcje wobec reżimu Alaksandra Łukaszenki, dyktator zdecydował się na wykorzystanie ludzi, którzy chcą lepszego i bezpieczniejszego życia na Zachodzie. Białoruś przygotowała akcję "promocyjną", by zachęcić ich do przylatywania do Mińska. Szlak przez granicę z Polską oraz krajami bałtyckimi przedstawiano jako "najłatwiejszą trasę migracyjną w historii".

DOSTĘP PREMIUM