Bieda po polsku. 2 mln Polaków żyje za mniej niż 20 zł dziennie. "Nie rozumiemy, co to znaczy skrajne ubóstwo"

2 mln Polaków żyje za mniej niż 20 zł dziennie. Tak wynika z raportu o biedzie w Polsce przygotowanego przez Szlachetną Paczkę. Ponad połowa ankietowanych wskazała, że bieda bierze się z lenistwa. - To wygodne myślenie, bo zrzuca z nas odpowiedzialność. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że to my możemy się w takiej sytuacji znaleźć, a tymczasem naprawdę może się to stać z dnia na dzień, co pokazała pandemia - mówiła w TOK FM Joanna Sadzik, prezeska Stowarzyszenia Wiosna.
Zobacz wideo

Stowarzyszenie Wiosna przygotowało raport o biedzie, z którego wynika, że ponad jedna trzecia Polaków twierdzi, że nie zna nikogo, kto żyje w skrajnym ubóstwie, mimo że ten problem dotyka ponad 2 mln obywateli. Prezeska Wiosny Joanna Sadzik przyznała w TOK FM, że wyniki tego badania bardzo ją zaskoczyły. - Bo to oznacza, że ponad 30 proc. obywateli tego kraju nie zwraca uwagi, że ich sąsiedzi nie dojadają i żyją w skrajnym ubóstwie. Nie wiem, jak to jest możliwe. Może nie mamy uważności na biednych? Myślę też, że nie rozumiemy, co to znaczy skrajne ubóstwo – oceniła.

Jak wyjaśniła, osoby, których dotyka ten problem, mają ok. 20 zł dziennie na wszystko, czyli m.in. wynajęcie mieszkania, opłaty za media, jedzenie i środki czystości. - Natomiast jeszcze większa jest grupa osób, które nie radzą sobie z rzeczywistością, np. nie dojadają ani nie mają butów na zimę. To jest ponad 4 mln osób. A z kolei ok. 15 mln Polaków z trudnością żyje "od pierwszego do pierwszego". To osoby, które nie kupują sobie dobrej jakości jedzenia czy np. nowych ręczników, bo ich na to nie stać. Często decydują czy zapłacić rachunki, czy wykupić leki potrzebne do leczenia przewlekłych chorób, np. cukrzycy - mówiła Joanna Sadzik.

Bieda nie bierze się z lenistwa

Według wspomnianego raportu, 63 proc. Polaków twierdzi, że bieda bierze się z powodu choroby, 60 proc. - że z nadużywania alkoholu, a 51 proc. - że z lenistwa. - Chcemy myśleć, że bieda jest konsekwencją błędów popełnianych w życiu. To wygodne myślenie, bo zrzuca z nas odpowiedzialność. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że to my możemy się w takiej sytuacji znaleźć, a tymczasem naprawdę może się to stać z dnia na dzień. To pokazała pandemia, podczas której ludzie – szczególnie w małych miejscowościach – tracili pracę - podkreśliła.

Przytoczyła przykład pana Adriana i pani Anny, którzy pracowali w zakładzie produkującym części do pralek. W pandemii kierownictwo firmy wysłało część pracowników na postojowe, a część zwolniono. - Pani Anna została zwolniona, a pan Adrian poszedł na postojowe. Wcześniej byli całkiem normalnie funkcjonującą rodziną z trójką dzieci i nagle zaczęli potrzebować pomocy - mówiła.

Takich rodzin jest wiele, co pokazują dane prezentowane w raporcie Wiosny. W ciągu roku 400 tys. osób, w tym 100 tys. dzieci, które wcześniej balansowały na granicy minimum socjalnego, nagle popadły w skrajną biedę. - To ogromna liczba i my już wiemy z oficjalnych danych Głównego Urzędu Statystycznego, że mimo iż otworzyła się gospodarka po lockdownie, ta liczba się nie zmniejsza, czyli te osoby nie wróciły do równowagi - stwierdziła gościni TOK FM.

Sadził przypomniała też o akcji Szlachetna Paczka, w której każdy może wybrać rodzinę potrzebującą pomocy i ich wesprzeć.

DOSTĘP PREMIUM