"Kobiety mają być jeszcze bardziej gnębione i śledzone". Ekspertka krytykuje pomysł rejestru ciąż

Resort zdrowia chce zbierać informacje m.in. o ciąży i wkładkach domacicznych w centralnym Systemie Informacji Medycznej. - To zmierza w bardzo złym kierunku - oceniła w TOK FM Katarzyna Przyborowska z kancelarii Lege Artis.
Zobacz wideo

We wtorek senator KO Krzysztof Brejza poinformował, że rząd planuje wprowadzić rejestr ciąż. Jak dodał, skierował do resortu zdrowia pismo, w którym domaga się wyjaśnień: kto zainicjował tę zmianę i jaki jest jej faktyczny cel. Zgodnie z obecnymi regulacjami do Systemu Informacji Medycznej trafiają dane, które pozwalają na identyfikację pacjenta. Z projektu nowego rozporządzenia wynika, że rząd chce, by zbierane były również informacje dotyczące grupy krwi, implantów medycznych, alergiach i ciąży. Centrum e-Zdrowie, które odpowiada za realizację projektów IT kluczowych dla funkcjonowania obszaru ochrony zdrowia w Polsce, wyjaśniło, że "konieczność raportowania informacji o ciąży jest podyktowana względami medycznymi, m.in. w związku z ordynowaniem leków".

Jednak zdaniem Katarzyny Przyborowskiej z kancelarii Lege Artis, wszystkie niezbędne informacje do celów medycznych są już zawarte w tzw. karcie ciąży, którą wszystkie ciężarne kobiety mają w wersji papierowej. - Każda pacjentka, u której stwierdza się ciążę, ma wystawiony taki dokument, w którym są zawarte wszystkie najważniejsze informacje o przebiegu ciąży. Pacjentka ma ją ze sobą. To dokument, który zabiera się na każdą wizytę do lekarza i do porodu. Ale on jest dla pacjentki, w żadnym systemie nie jest rejestrowany - wyjaśniała w TOK FM prawniczka.

Po co resort zdrowia chce zbierać informacje o ciąży w centralnym Systemie Informacji Medycznej? - Może się zdarzyć tak, że kobieta pójdzie na rutynową kontrolę do lekarza, okaże się, że jest w ciąży i ta informacja trafi do SIM. Jeśli później – w ciągu 9 miesięcy – ta kobieta zniknie z systemu, a nie urodzi dziecka, to mogą paść pytania, co się wydarzyło. Kobieta może być ciągana na przesłuchania - stwierdziła i dodała, że atmosfera polityczna w Polsce wokół kwestii aborcji powoduje niepokój, że zbieranie informacji o ciążach będzie wykorzystane przeciw kobietom.

Katarzyna Przyborowska przyznała, że informacje zawarte w SIM prokurator może uzyskiwać wyłącznie, gdy złoży odpowiedni wniosek. - Ale wydaje się, że jeśli prokurator otrzyma zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, może taki wniosek składać i dociekać, co stało się z ciążą, która była w systemie, a później z niego zniknęła – wyjaśniała.

Zwróciła również uwagę, że - zgodnie z nowym rozporządzeniem - w SIM będą również zbierane informacje o wszelkiego typu implantach, np. o wkładkach domacicznych. - Więc te informacje mają być zbierane bardzo szeroko i nie do końca wiadomo, jaki cel ma temu przyświecać - stwierdziła.

Jednak jej zdaniem, największym problemem mogą być sytuacje, w których kobieta poroni w domu. - Bardzo często dochodzi do poronień w domu, nie tylko w szpitalu. A np. w Salwadorze kobiety są karane za niedonoszenie ciąż. Więc mam wrażenie, że (w nowym rozporządzeniu – przyp. red.) chodzi o to, by kobiety były jeszcze bardziej gnębione i śledzone. To zmierza w bardzo złym kierunku - podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM