Podczas pandemii pije mniej osób, ale za to większą ilość alkoholu. Ekspert o wzroście liczby zgonów

Podczas lockdownu więcej zaczęli pić najmłodsi i ci najbardziej uzależnieni. - Bo 10 proc. najwięcej spożywających osób wyraźnie zwiększyło swoją konsumpcję. Odsetek tej grupy ryzyka wzrósł prawie dwukrotnie w Polsce - mówił w TOK FM dr Jacek Moskalewicz z Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Znacząco wzrosła liczba zgonów, wśród kobiet wręcz dramatycznie.
Zobacz wideo

Według Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych przeciętny Polak w 2020 roku wypił 9,6 litra czystego alkoholu. Wbrew obiegowym opiniom był to rok, gdy spożycie alkoholu w naszym kraju spadło, pomimo wybuchu pandemii i zamknięciu nas w domach z powodu lockdownu.

Jak to wytłumaczyć? - W tej fazie pandemii, gdy nastąpił lockdown, spadło do zera spożycie alkoholu w lokalach gastronomicznych, a ten brak nie został w pełni skompensowany spożyciem w domu ani wśród przyjaciół, z którymi zresztą też rzadziej się kontaktowaliśmy - wyjaśniał dr Jacek Moskalewicz z Zakładu Badań nad Alkoholizmem i Toksykomaniami w Instytucie Psychiatrii i Neurologii.

Ekspert zwrócił uwagę, że podczas lockdownu więcej alkoholu zaczęli pić najmłodsi i osoby najbardziej uzależnione. - Bo 10 proc. najwięcej spożywających wyraźnie zwiększyło swoją konsumpcję. Odsetek tej grupy ryzyka wzrósł prawie dwukrotnie w Polsce i odbił się też w statystykach zgonów z powodu alkoholu, które już przed pandemią rosły wyraźnie, ale podczas niej zwiększyły się jeszcze o 10 proc. wśród mężczyzn i prawie o 50 proc. wśród kobiet - mówił.

"Staram się apelować o wprowadzenie ograniczeń w dostępności alkoholu"

Czy odsetek tych zgonów byłby mniejszy, gdyby ceny alkoholu wzrosły, a jego dostępność była bardziej ograniczona? - Widać wyraźnie, że ta grupa najwięcej pijąca nie jest bardzo elastyczna, jeśli chodzi o ceny alkoholu, więc jeśli one by wzrosły, to spożycie by zmalało. Staram się więc apelować o wprowadzenie ograniczeń w dostępności alkoholu - mówił gość TOK FM. I pochwalił rządowy pomysł podwyższenia akcyzy na alkohol

Dr Jacek Moskalewicz podkreślił również, że alkohol utrudnia walkę z pandemią - m.in. zmniejsza odporność, co powoduje, że ludzie są bardziej podatni na zakażenia koronawirusem. - Alkohol sprzyja bliższym kontaktom między ludźmi, co też zwiększa ryzyko zachorowania na COVID-19. Ale najważniejszy argument za tym, by ograniczyć dostępność alkoholu w pandemii, jest taki, że 20-25 proc. zasobów ochrony zdrowia pochłaniają schorzenia związane z jego nadużywaniem. A te zasoby mogłyby być wykorzystane do walki z COVID-19 - podkreślił ekspert z Zakładu Badań nad Alkoholizmem i Toksykomaniami w Instytucie Psychiatrii i Neurologii.

Przypomnijmy, zgodnie z przyjętymi przez parlament przepisami od 1 stycznia 2022 r. stawki akcyzy na alkohol etylowy, piwo, wino, napoje fermentowane i wyroby pośrednie wzrosną o 10 proc., a minimalna stawka akcyzy na papierosy wzrośnie z obecnych 100 proc. do 105 proc. całkowitej kwoty akcyzy, naliczonej od ceny równej średniej ważonej detalicznej ceny sprzedaży papierosów.

DOSTĘP PREMIUM