"Fiksacja PiS na punkcie seksualności". Brejza o rejestrowania ciąż i "ideologicznym korkociągu"

- Jesteśmy w Polsce o krok od wprowadzenia bojówek moralnych na ulicach, podobnie jak w niektórych krajach Bliskiego Wschodu - ostrzegał w TOK FM Krzysztof Brejza. To senator KO nagłośnił pomysł rządzących, by w systemie elektronicznym rejestrowane były wszystkie ciąże. Zdaniem Brejzy efektem działań rządu wobec kobiet to, że przestaną się badać w Polsce i nastąpi wzrost chorób ginekologicznych.
Zobacz wideo

Resort zdrowia chce zbierać w centralnym Systemie Informacji Medycznejcinformacje m.in. o ciąży i wkładkach domacicznych. Pomysł ten jako pierwszy nagłośnił senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza, który był gościem piątkowego Poranka Radia

TOK FM. - To jest fiksacja środowiska PiS na punkcie seksualności Polek i Polaków - komentował w rozmowie z Jackiem Żakowskim. Dopytywany, czy w jakiś sposób można to zablokować, polityk odparł, że najlepszym sposobem na zablokowanie jest nagłaśnianie takiego działania. I to cały czas stara się robić.

- Przecież ta zmiana rozporządzenia ministra miała przejść po cichu. Projekt został opublikowany 8 listopada i takimi bocznymi drzwiami, wśród wielu rzeczy wprowadzanych do tego rejestru, wprowadzono też ciąże - przypominał.

"Ideologiczny korkociąg"

Senator Brejza nowy pomysł rządu określił mianem "ideologicznego korkociągu". Jak mówił, nie jest to bowiem jeden kontrowersyjny pomysł, ale cały ciąg pewnych inicjatyw. - Mieliśmy zaostrzenie prawa aborcyjnego, potem zaostrzenie kar za aborcję, wprowadzenie "cnót niewieścich" do szkół, a ostatnio projekt, o którym warto też powiedzieć i krzyczeć o nim, czyli projekt ustawy ograniczający rozwody, procedowany w Ministerstwie Sprawiedliwości - wyliczał gość TOK FM.

- To jest taki pakiet radykałów, pakiet fundamentalistyczny, inspirowany przez Ordo Iuris i środowisko o największym zacietrzewieniu w PiS - dodał. Zdaniem Brejzy - jesteśmy w Polsce "o krok od wprowadzenia bojówek moralnych na ulicach, podobnie jak w niektórych krajach Bliskiego Wschodu, gdzie biegają z kijami i sprawdzają, jak ubrane są kobiety albo czy wychodzą z domu".

Jacek Żakowski zwrócił uwagę na jeszcze jedną ważną rzecz. To niebezpieczeństwo, że dane z Systemu Informacji Medycznej "wyciekną" albo będą wykorzystywane przez służby czy prokuratorów Ziobry.

Obawy dziennikarza podziela Krzysztof Brejza. - W 2016 roku [rządzący] dali sobie ustawą o inwigilacji dostęp do wszystkich rejestrów państwowych. I do tego systemu będą mieli dostęp - bez żadnej kontroli - prokuratorzy czy ludzie ze służb - mówił. Senator podkreślił, że dane dotyczące zdrowia, ciąży powinny być przekazywane między pacjentką a lekarzem. - A nie powinny być wprowadzane do systemu, do którego dostęp ma prokurator Ziobry, który raz na miesiąc na terenie swojego rejonu będzie sprawdzać, co z tymi ciążami tych pań się działo - argumentował.

- Efekt tego wszystkiego będzie prosty - kobiety przestaną się badać i wzrośnie odsetek ciężkich chorób ginekologicznych - podsumował senator KO.

Kto i po co tę zmianę wprowadza? 

Zgodnie z obecnymi regulacjami do Systemu Informacji Medycznej trafiają dane, które pozwalają na identyfikację pacjenta. Z projektu rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia wynika, że rząd chce, by zbierane były również informacje dotyczące grupy krwi, implantów medycznych, alergiach i ciąży.

Głos w sprawie zabrał Adam Niedzielski. Zdaniem ministra zdrowia planowane rejestrowanie ciąż zostało "w jakiś przedziwny sposób zinterpretowane". I przekonywał, że informacja o ciąży jest ważna przede wszystkim w kontekście leków, które może przyjmować pacjentka, a pojawienie się informacji o ciążach wynika z "procesu przejścia z zapisu papierowego na zapis elektroniczny" w dokumentowaniu dotyczących stanu zdrowia wszystkich obywateli.

DOSTĘP PREMIUM