"W kulturze myśliwskiej ich zabicie jest infantylną nobilitacją". Tragiczna sytuacja wilków w Polsce

- Kłusownicy, dzięki coraz bardziej precyzyjnym karabinom i noktowizorom, coraz lepiej zacierają ślady po zabiciu wilka - mówił w TOK FM prof. Marcin Urbaniak, bioetyk środowiskowy.
Zobacz wideo

- Skala jest przytłaczająca. Sytuacja wilków w Polsce jest tragiczna. Liczba zabijanych wilków jest identyczna jak w okresie, w którym nie były one jeszcze objęte ochroną, czyli około 150 osobników rocznie, choć wilki są chronione przez trzy akty prawne, które zabraniają do nich strzelać - alarmował w TOK FM prof. Marcin Urbaniak, bioetyk środowiskowy, przewodniczący Akademickiego Stowarzyszenia przeciwko Myślistwu Rekreacyjnemu. Jak mówił, nie pomaga nawet wpisanie wilka na czerwoną listę gatunków zagrożonych.

Według gościa TOK FM przyczyną takiego stanu rzeczy jest "nałożenie się kilku fatalnych czynników". - Od lat '50 XX wieku do lat '70 wilk był oficjalnie zwalczany i traktowany jako szkodnik i ten stereotyp jest utrwalony na środowiskach wiejskich i wśród myśliwych - mówił bioetyk. Tłumaczył, że współczesna nauka postrzega wilki jako gatunek potrzebny w lasach i w ogóle w ekosystemach, bo "obniżają one liczebność chorych ssaków, gdy jest ona rozregulowana przez myśliwych; przez karmienie saren i dzików, co rozregulowuje ich cykl rozrodczy". Tyle nauka. Świadomość jednak się nie zmieniła. Prof. Urbaniak stwierdzał, że "myśliwi próbują zająć miejsce wilków". - W zmaskulinizowanej kulturze myśliwskiej zabicie wilka jest infantylną nobilitacją. Mamy więc zabójczą mieszankę nagonki na wilki - przekonywał w rozmowie z Anną Gmiterek-Zabłocką. 

- Kłusownicy, dzięki coraz bardziej precyzyjnym karabinom i noktowizorom, coraz lepiej zacierają ślady po zabiciu wilka - dodał bioetyk. Jak podkreślił, kolejny problem to fakt, iż "egzekwowanie prawa jest drastycznie znikome, absurdalnie niskie".

- Kłusownikom nie są straszne Parki Narodowe. Wilk Kosy został zabity na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego, na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego giną wilki zabijane przez rozpędzone samochody albo czasem kłusownicy pozorują kolizję z samochodem. Nie ma terenu, gdzie kłusownicy by się bali - mówił gość TOK FM. - Problemem jest właśnie egzekwowanie kar, a nie zaostrzanie prawa i sprawne szacowanie szkód hodowcom i wypłacanie im odszkodowania, co może by zniechęciło do wymierzania sprawiedliwości na własną rękę - przekonywał.

Z 39 śledztw dotyczących zabicia wilka aż 26 zostało umorzonych ze względu na nie wykrycie sprawcy lub niską szkodliwość czynu.

Jeśli chodzi o wilka, w Polsce bytuje kilka tysięcy osobników. Zwierzęta wchodzą pomiędzy zabudowania, bo nie mają gdzie bytować .To znikanie naturalnych ekosystemów dla wilków, to jest kolejny problem.

DOSTĘP PREMIUM