Czego nie ma w wynikach kontroli NFZ ws. śmierci 30-letniej Izabeli? "Omijają ten temat"

To trzeba powiedzieć jasno. To restrykcje aborcyjne i jej kryminalizacja są przyczynami zagrożenia dla życia i zdrowia wielu kobiet - mówiła w TOK FM prawniczka Kamila Ferenc.
Zobacz wideo

Na konferencji prasowej w środę przedstawiono wyniki kontroli NFZ w sprawie tragicznej śmierci ciężarnej pacjentki z Pszczyny. Potwierdziła ona liczne nieprawidłowości w organizacji, sposobie realizacji i w jakości świadczeń udzielonych pacjentce. W związku z tym, NFZ nałożył na szpital karę w wysokości blisko 650 tys. zł. Szpital w pisemnym oświadczeniu pisze, że nie zgadza się z wynikami kontroli. Dyrekcja szpitala wyraża żal, że wyniki zostały przedstawione najpierw opinii publicznej, a nie szpitalowi.

Wyniki kontroli nie zdziwiły Kamili Ferenc, prawniczki z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. – Najistotniejsze jest to, że pacjentka nie była informowana o tym, co się dzieje, jakie są ryzyka. Nie mogła sama podjąć decyzji. Lekarze nie zważali na jej stan psychiczny i fizyczny. To było przerażające naruszenie jej praw, zadawanie cierpienia kobiecie. Doprowadzono ją do śmierci przez lekceważenie tego, że jest kobietą i pacjentką. Lekarze myśleli o wszystkim dookoła: co powie prokuratura, władza etc. Ona w tym zniknęła – tłumaczyła Ferenc.

Prawniczka opowiadała też o tym, czego brakuje w wynikach kontroli. – Nikt nie zbadał źródła problemu. Wszyscy podchodzą do tego jak do jeża, omijają ten temat. A to trzeba powiedzieć jasno. To restrykcje aborcyjne i jej kryminalizacja są przyczynami zagrożenia dla życia i zdrowia wielu kobiet – wyjaśniała ekspertka.

Gościni TOK FM powoływała się przy tym na doświadczenia ze swojej codziennej pracy. – Przychodzą do mnie kobiety, które mówią wprost, że lekarze odmawiają im aborcji. Jednak nie powołują się na żadne przepisy. Po prostu twierdzą, że się "nie da", że trzeba wyjechać za granicę – opowiadała prawniczka. Przywołała też swoje rozmowy z sami lekarzami. – Ci mówią z kolei: ja nie pójdę za panią siedzieć, bo wiem, jak władza patrzy na aborcję. Jej w statystykach ma nie być. Oni się boją – podkreślała Ferenc.

Dodawała, że w tej sytuacji zarówno lekarzom, jak i przede wszystkim kobietom, należy się pomoc i wsparcie.

DOSTĘP PREMIUM