Opinia Rzecznika TSUE oznacza, że unijne pieniądze do Polski nie popłyną? Ekspert wyjaśnił to punkt po punkcie

Rzecznik TSUE wydał opinię, że mechanizm "pieniądze za praworządność" jest zgodny z prawem. Co to oznacza? Czy opinia rzecznika Trybunału jest tym samym, co jego wyrok? Co ma praworządność do unijnych pieniędzy? Wreszcie: czy Polska straci środki z UE? Na te pytania odpowiadał w TOK FM Michał Wawrynkiewicz, adwokat i współautor podcastu "Na prawo patrz" na tokfm.pl.
Zobacz wideo

W czwartek rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Manuel Campos Sanchez-Bordona wydał opinię, że należy oddalić skierowane do TSUE skargi rządów Polski i Węgier dotyczące systemu warunkowości wprowadzonego w celu ochrony budżetu UE, gdy są naruszane zasady państwa prawa. Skargi dotyczą decyzji z grudnia 2020 roku - liderzy państw UE porozumieli się wtedy ws. wieloletniego budżetu UE, Funduszu Odbudowy oraz mechanizmu warunkowości wypłat. Rzecznik TSUE podkreślił, że mechanizm warunkowości "został przyjęty na właściwej podstawie prawnej, jest zgodny z art. 7 TUE oraz z zasadą pewności prawa".

Jak jednak zaznaczył w TOK FM Michał Wawrynkiewicz – adwokat i współautor podcastu "Na prawo patrz" na tokfm.pl – opinia rzecznika TSUE to jeszcze nie jest wyrok. - Rzecznik TSUE to instytucja specyficzna, jest pewnego rodzaju doradcą sądu, który w czasie postępowania przygląda się sprawie i wystawia opinie. Trybunał może je podzielić bądź nie, ale zwykle je podziela. Więc to, co mówi rzecznik, ma istotne znaczenie i wydaje mi się, że jest duże prawdopodobieństwo, iż TSUE podzieli dzisiejszą opinię rzecznika ws. mechanizmu warunkowości - wyjaśniał w TOK FM i dodał, że werdykt TSUE w tej sprawie prawdopodobnie zapadnie wiosną przyszłego roku.

Zdaniem eksperta, wyrok TSUE – jeśli okaże się zgodny z czwartkową opinią rzecznika - będzie oznaczał, że Komisja Europejska będzie mogła stosować mechanizm warunkowości (pieniądze za praworządność). - Jeśli KE dojdzie do wniosku, że istnieje zagrożenie dla wydatkowania środków unijnych przez Polskę bądź Węgry, a więc że nie ma należytej kontroli nad ich wydawaniem, to będzie mogła wnioskować do Rady Unii Europejskiej o wstrzymanie wypłaty pieniędzy tym krajom - tłumaczył.

Co ma praworządność do unijnych pieniędzy?

Jak jednak ma się naruszanie zasad praworządności przez Polskę i Węgry do braku kontroli nad wydatkowaniem unijnych pieniędzy przez Komisję Europejską? - Polska narusza praworządność właściwie w każdym możliwym zakresie z perspektywy unijnych zasad. A nie ma gwarancji należytego wydatkowania pieniędzy, jeśli nie ma nad tym kontroli. A gdzie ona się znajduje? No właśnie w niezależnych instytucjach, czyli prokuraturze i sądach. Dlatego rozporządzenie o mechanizmie warunkowości pozwala instytucjom unijnym powiedzieć: "Nie macie jako kraj systemów kontrolnych, w związku z tym możemy wam wstrzymać źródła finansowania" - stwierdził.

Zaznaczył, że formalnie już teraz mechanizm "pieniądze za praworządność" może być używany. - Jednak na posiedzeniu Rady Europejskiej zawarto "dżentelmeńską umowę", że do czasu skontrolowania przez TSUE, czy ten mechanizm jest zgodny z unijnymi traktatami, nie będzie stosowany - mówił.

Przypomniał, że w związku z naruszeniem zasad praworządności Polsce już wstrzymano wypłatę środków z unijnego Funduszu Odbudowy, ale nie użyto przy tym mechanizmu warunkowości.  - To wynika z tego, że w Krajowym Planie Odbudowy, który jest "mapą" wydatkowania pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy, są określone zasady narzucone przez UE, czyli także wartości państwa prawa. A one nie są przestrzegane w Polsce, bo nie realizujemy wyroków TSUE, nie likwidujemy Izby Dyscyplinarnej, nie przywracamy do pracy zawieszonych przez nią sędziów. Dlatego te pieniądze nie są dalej przekazywane Polsce - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM